Stereotypy pokonane w klatce! MMA sportem mniejszości?

Foto: Kamaru Usman, bbc.com
Foto: Kamaru Usman, bbc.com

To jedna z najpiękniejszych sportowych opowieści. To historia o tym, jak osoba wyśmiewana, pogardzana, wytykana palcami staje się prawdziwą gwiazdą MMA. Hejterów boli pupa, a kibice mogą podziwiać sukces imigranta, lesbijki, byłego bezdomnego. MMA sportem mniejszości? Na pewno jest to dyscyplina, dzięki której można wiele udowodnić całemu światu!

Gdy odmienność zachęca do walki…

Kamaru Usman, świeżo upieczony mistrz UFC wagi półśredniej najprawdopodobniej zawalczy z Colbym Covingtonem w pierwszej obronie pasa. Niby normalne zestawienie mistrza z pretendentem, ale jest też drugie dno pojedynku. Covington znany jest z antyimigranckich haseł i poparcia dla antyimigranckiej polityki Donalda Trumpa. Kamaru Usman zapowiada: „wyładuję się na nim za każdego imigranta, który mieszka w tym kraju”.

Z jednej strony nie popieram mieszania polityki ze sportem. Z różnych względów nie powinno się tego robić. Na pewno nie zakończy to konfliktu, nie zawsze będzie miało pozytywne skutki. Z drugiej strony zastanawiam się, jak mają się czuć przedstawiciele wszelkich mniejszości, gdy na ulicy, w szkole,  w pracy, na sali treningowej słyszy o ciapatych, o wrednych uchodźcach, o pedałach, lesbach, niezaradnych biedakach. Komuś puszczą nerwy, ktoś inny zrezygnuje z treningów i zamknie się w sobie. Na szczęście są też osoby, które będą walczyć. Walczyć, by pokazać, że imigranta, homoseksualistę czy osobę bezdomną stać na więcej niż przeciętnego hejtera. W pojedynku Usman-Colvington będę kibicował Nigeryjczykowi. Nie jestem pewien, czy potencjalna przegrana Colvingtona czegokolwiek go nauczy…

MMA sportem mniejszości? Mamed Khalidov – były imigrant, Muzułmanin, Polak!

Bardzo cieszę się z faktu, że jedną z największych gwiazd krajowego MMA jest Mamed Khalidov. Był imigrantem, wyznaje inną religię i osiągnął sukces w kraju, w którym wcale nie miał „z górki”. Przegrywał pierwsze pojedynki, ale się nie poddawał. Wielu hejterów pisze, że imigranci nie potrafią dobrze pracować. A co z codzienną pracą Mameda na treningach? Khalidov pracował ciężej niż niejeden „prawdziwy patriota”, który kręci nosem, że „imigrant zabiera pracę”. Każdy chce zarobić na siebie i na swoją rodzinę. Zdaniem wielu hejterów Islamu, Muzułmanie wyznają religię wojny i nienawiści. A co z kulturalnym, pokojowym zachowaniem Mameda w stosunku do rywali? W kwestii honorowego i sportowego podejścia do pojedynków, Khalidov mógłby być wzorem dla wielu nadętych, lokalnych „herosów”. Czeczen i Polak osiągnął sukces. nawet gdy na fali niechęci do Islamu był krytykowany za swoje wypowiedzi, nadal pokazywał prawdziwą klasę. Imigrant i Muzułmanin mógłby uczyć kultury i ciężkiej pracy niejednego Polaka.

MMA sportem mniejszości? Amanda Nunes, mistrzostwo świata i miłość do partnerki

Mistrzyni dwóch kategorii wagowych UFC jest lesbijką. Może akurat ona w mniejszym stopniu spotyka się z nienawiścią (w porównaniu do gejów), jednak część kibiców wyśmiewała jej  seksualne preferencje. Głupie żarty, niestosowne docinki, nadmierna seksualizacja jej normalnej, prawidłowej relacji z partnerką. Czy w takim klimacie łatwo jest być osobą publiczną i sportowcem, który walczy o najwyższe laury na oczach tłumów? Jak ciężko trenować, gdy dla jednego czy drugiego nadal będziesz „lesbą”, a jedyny pryzmat, przez który będą Cię widzieć to pryzmat dwóch kobiet w jednym łóżku… Dzbanie! Mam wrażenie, że wielu z was Amanda Nunes zgwałciłaby w klatce nawet przy różnicy płci i kategorii wagowej! Ona przejdzie do historii jako podwójna mistrzyni, Ty dalej będziesz bawił się swoim małym myśląc o innych „lesbach”. Widzisz różnicę? I kto tu jest śmieszny?

MMA dla mniejszości? Francis Ngannou! Jak były bezdomny namieszał w UFC

„Gdy zaczynałem, nie miałem nic. Nic. Potrzebowałem wszystkiego. Ale gdy zaczynasz zarabiać… Chcę to, chcę tamto. Celem nie jest jednak kupowanie rzeczy. Celem jest zrobić coś wielkiego. Dokończyć swoje marzenie.”

Francis Ngannou żył w biedzie, nie miał dostępu do dobrej edukacji. Bokserskie treningi zaczął dość późno, bo dopiero w 22 roku życia. Zarabiał na życie pracując fizycznie. Gdy miał 26 lat, wyemigrował do Francji. Tak jest, Francis Ngannou też jest imigrantem! Błąkał się po ulicach Paryża. Patologia? A może człowiek, który chce godnie żyć tak jak inni? Ngannou ciężko trenował nie mając praktycznie nic. Wielu by się poddało na samym starcie. Ale on osiągnął sukces i namieszał w UFC. Niech „jedzie do siebie”? Wojownik założył własną fundację wspierającą sportowców w Kamerunie. A gdy ma kolejną walkę, pokazuje klasę, spokój, umiarkowanie. Wzór wojownika. Były bezdomny imigrant.

Czujesz się lepszy? Prędzej, czy później życie zweryfikuje tych „lepszych” i gorszych”

Można cwaniakować, wydawać głośne osądy, hejtować wszelkie odmienności. Tylko po co? Czy sprawi to, że hejter poczuje się lepiej? Chyba w jego małym, ograniczonym świecie. MMA sportem mniejszości? Tak jest! Również ludzie odmienni od ogółu społeczeństwa trenują i walczą. Czasami jeszcze ciężej niż przedstawiciele większości. Sukces nie pyta o pochodzenie, religię i orientację seksualną. Bycie w mniejszości potrafi dać wielką siłę, która wyniesie wojownika ponad hejterów.