McGregor ostro w kierunku prezydenta ONE: Twoja decyzja kosztowała ich szansę na utrzymanie swoich rodzin

Organizacja UFC zamknęła dywizję muszą efektem czego zerwano umowy z blisko połową zawodników walczących w tej kategorii wagowej. Conor McGregor (21-4) winnych widzi jednak nie w organizacji, której jest zawodnikiem, lecz obwinia prezydenta ONE Championship – Chatri Sityodtonga.

Irlandczyk zamieścił tweet 8 listopada, zwracając się bezpośrednio do Chatriego:

„Teraz musisz przygarnąć wszystkich zawodników kategorii muszej (do 58kg przyp. redakcja), którzy zostali zwolnieni Chatri. Mówisz tą swoją gadkę o sztukach walki i szacunku, a mimo to twoja chciwość kosztowała połowę dywizji szansę na zarobek dla swoich rodzin. Miej szacunek Chatri. Podpisz kontrakty z tą dywizją.”

Czy jednak winą naprawdę należałoby obarczyć prezydenta ONE Championship?

Irlandczyk poniekąd jako powód zamknięcia kategorii muszej, wskazuje odejście Demetriousa Johnsona (27-3-1), wieloletniego dominującego mistrza dywizji do 58 kilogramów. Ten z kolei przez wiele lat narzekał, na brak promocji ze strony UFC, tocząc swoistą medialną sprzeczkę z prezydentem UFC, Dana White’m. Zawodnik zarzucał włodarzom UFC, że nie podejmują prób promowania go jako mistrza i lidera klasyfikacji bez podziału na kategorie wagowe. Na te oskarżenia White swego czasu odpowiedział w wywiadzie udzielonym portalowi TMZ Sports:

„My go nie promujemy, tak? Zbudowaliśmy całe show wokół niego. The Ultimate Fighter (24ty sezon przyp. redakcja) był o tym jakim jest niesamowitym zawodnikiem. Puszczaliśmy go na FOX tyle razy, próbowaliśmy go wypromować, tak to wygląda. To nie moja wina. Ja cię próbuję szykanować? Jak można szykanować numer jeden klasyfikacji pound for pound?”

Historia konfliktu na linii White – Johnson stawia sytuację zamknięcia dywizji w nieco innym świetle. Niezależnie jednak od prawdziwych powodów zamknięcia kategorii muszej fakty, są niepodważalne. Wielu zawodników mimo jednej lub więcej walk do wypełnienia kontraktu z UFC, straciło pracę z dnia na dzień.