„Matrix” ma już 20 lat! Jak film zrewolucjonizował sceny walki?

Foto: Plakat Matrix, medium.com
Foto: Plakat Matrix, medium.com

Przełom wieków. Popkulturowe „byle co” powoli zaczynało zalewać świat coraz prostszymi treściami i coraz płytszym przekazem. Strach było pomyśleć, co będzie za 20 lat. Dziś chyba jest jeszcze gorzej niż mogło się wydawać, ale na szczęście sceny walki w filmach nie zeszły tak nisko. Powiedziałbym, że w pewnym sensie uchroniły się przez bylejakością. Być może dzięki  filmowi „Matrix” – legendarnej produkcji, niezwykle nowatorskiej w obszarze scen walki. 31 marca minęło 20 lat od światowej premiery filmu.

Przed „Matrixem”. Jak było?

Dlaczego główny bohater w każdej scenie walki jest zasłonięty, nie widać jego twarzy i tak jakby miał trochę inną sylwetkę? To statyści zastępujący prawdziwych aktorów. Pojedynki nudne, nijakie, mało efektowne. Czasami bardziej wywołujące śmiech niż pozytywne wrażenie. Tak wyglądało kino sensacyjne przełomu wieków. Kina były zalewane przez kolejne niskobudżetowe produkcje tworzone jak najszybciej. Ludzie je oglądali. Bo co innego mieli robić, skoro nic lepszego nie było dostępnego na rynku? Oczywiście, zdarzały się filmy o sportach walki (filmy z Brucem Lee, seria Rocky), które elektryzowały widzów, ale były one w zdecydowanej mniejszości.

„Matrix” – rewolucja w obszarze sportów walki? Jak wyglądało przygotowanie scen?

Keanu Reeves intensywnie trenował blisko pół roku, by przygotować się do scen walki w filmie „Matrix”!  To zupełnie inne podejście. Nowatorskie, kosztowne, ale efekt był znacznie lepszy. Do ułożenia choreografii zatrudniony był sam Yuen Wo Ping – legenda kung fu. Nie było łatwo go przekonać do pracy w najnowszej superprodukcji, ale bracia Wachowscy wyłożyli odpowiednią kwotę. Wracając do Keanu Reevesa, doznał on poważanej kontuzji w początkowym etapie treningów. W konsekwencji nie mógł zbyt często kopać, ale choreografowi udało się odpowiednio ułożyć sceny walki – Keanu Reeves uderzał rękoma! I to jak!

Kolejnym świetnym rozwiązaniem był sam sposób kręcenia filmu. Keanu Reeves był dobrze przygotowany do wszystkich scen, dlatego twórcy w jego przypadku nie musieli korzystać ze statystów. Kilka kamer o różnych obiektywach filmowało ujęcia z wielu perspektyw. Więcej ujęć to więcej możliwości pokazania czegoś niezwykłego. Dzięki temu udało się stworzyć płynne, efektowne sekwencje. To, czego nie udało się nagrać kamerom, udało się stworzyć komputerowo. Tanie efekciarstwo? Wymagało ono większego poświęcenia. To nie była zwykła fuszerka ze statystami i 2 kamerami filmującymi pojedynek. Żmudne półroczne treningi głównego bohatera, zaangażowanie operatorów i kamer, wykorzystanie technologii „bullet time”, naprawdę długie kręcenie scen, zatrudnienie całej firmy informatycznej (!) w obróbkę i tworzenie scen walki, stworzenie specjalnego programu komputerowego układającego wszystko w jedną idealną całość – efekty mogły podziwiać miliony widzów.

Film zrobił wrażenie. Był on inspiracją dla kolejnych produkcji, których producenci czerpali garściami z rozwiązań pierwszy raz zastosowanymi w filmie „Matrix” – „Kill Bill”, produkcje Marvela i wiele, wiele innych.

„Matrix” – nie tylko sensacja!

Warto zwrócić uwagę, że fantastyczne sceny walki wcale nie były głównym osiągnięciem producentów. „Matrix” to genialny film w całym swoim obrazie. Krytyka popkultury zmuszająca do myślenia nad tym, czy żyjemy w świecie iluzji, a wyprodukowane obrazy zalewające nas w codziennym życiu przykrywają tandetę, pustkę i zagrożenia współczesności.  Film, którym zachwyciły się masy opowiadał właśnie o kulturze masowej i jej postępującej  brutalnej ekspansywności. „Matrix” pokazał, że da się stworzyć film rozrywkowy, który zmuszałby do prawdziwej refleksji. Nie tylko nad scenami walka, ale również nad życiem w dzisiejszych czasach.

Tak, „Matrix” zrewolucjonizował sceny walki… i nie tylko!

Profesjonalizm, innowacyjność, perfekcja… Sceny walki jako element filmowego rzemiosła, ale również jako prawdziwej sztuki filmowej. Film sensacyjny, rozrywkowy, ale niesamowicie głęboki i zmuszający do ważnych przemyśleń. Taki jest „Matrix”. Co ciekawe, mimo upływu 20 lat, nadal zaskakuje swoją aktualnością, a sceny walki nadal są niedoścignionym ideałem.