Mariusz Pudzianowski odnosi się do wyzwania Franka Mira

Foto: instagram.com/pudzianofficial
Foto: instagram.com/pudzianofficial

Dziennikarz i komentator bokserski Andrzej Kostyra przeprowadził wywiad z Mariuszem Pudzianowskim (12-5, 1 N/C), który właśnie przygotowuje się do pojedynku z Karolem Bedorfem (14-3) w walce wieczoru gali KSW 44 w Gdańsku. Gala odbędzie się już 9 czerwca.

Były strongman odniósł się m.in do pytania o kopnięcia, które mają być groźną bronią Bedorfa w czerwcowej walce.

„Oczywiście, że będę kopal. Potrafię kopać i to bardzo dobrze, więc na pewno nie będę mu dłużny. Oczywiście, że jestem przygotowany na każdą opcję. Wiedząc, że akurat Karol dobrze kopie trzeba było być chyba niespełna rozumu, żeby nie trenować tego, nie trenować obron…. A, że silne nogi mam. Potrafię też przyłożyć. I akurat mój kolega ze strongmana miał okazję przekonać się, że trzy razy kopnąłem i tę nogę skasowałem mu. Więc potrafię kopać i tak naprawdę nikt nie wie czym mogę zaskoczyć. Potrafię wyłożyć, potrafię przewrócić, potrafię kopnąć, a jak trzeba to potrafię znokautować. Naprawdę jestem trochę nieobliczalny. Nikt nie wie co może wybuchnąć w danym momencie.”

Zawodnik opowiedział również jak wygląda jego dzień. Opowiedział również o treningach. Pudzianowski stwierdził, że trenuje przekrojowo różne aspekty MMA.

Śpię 8,5-9 godzin na dobę, a resztę czasu praktycznie pracuję, trenuję. Szósta  rano wstaję, 40 minut rozbiegania. Delikatny trening zajmuje mi godzinę. Potem idę na kilka godzin do pracy. Później o godz. 14-15 dają mi w pracy godzinkę wolną  – drzemkę robię, Kończę pracę o 17. I uciekam do Warszawy na salę. Codziennie, praktycznie 6 dni w tygodniu jestem na sali w WCA. No i ciężko tam trenuję. Albo zapasy albo parter albo boks albo treningi obwodowe – najróżniejsze, wszystko to co przydaje się do MMA. Nie zostawiam żadnej płaszczyzny na pastwę losu. Wiem, że muszę być silny. Wiem, że muszę być wydolnościowo dobry. Zapaśniczo? Powiem nieskromnie – wywalę każdego kiedy chcę i jak chcę w MMA. Nieskromnie to powiem, ale wywalę. I na 18 walk, które toczyłem praktycznie każdego wywaliłem, w którym momencie chciałem. Nie zawsze utrzymałem, ale wywaliłem. A na dzień dzisiejszy potrafię wywalić, przytrzymać i dobrze ubić.

„Pudzian” odniósł się również do wyzwania Franka Mira (18-12), które były mistrz UFC rzucił polskiemu zawodnikowi jakiś czas temu.

Nawet się nad tym nie zastanawiam na chwilę obecną. Na chwilę obecną jestem skupiony na 9 czerwca i o niczym innym nie myślę. Później po 9 czerwca będę myślał – czy może podejmę rękawicę, nie podejmę rękawicy. A bynajmniej na ten temat porozmawiamy z włodarzami KSW. Dobrze mi się z nimi współpracuje. Jestem lojalny. Mimo, że nawet mogę żadnych umów nie mieć, bo to jest tylko papierek. A jeśli z kimś nie chcę pracować to nie będę pracował. Dobrze mi się z nimi pracuje, dałem słowo i staram się tego słowa dotrzymywać, dlatego, że dla mnie słowo jest droższe od pieniędzy i żaden papier by mnie nie zatrzymał. Liczy się dżentelmeńskie słowo „Tak. Będę. Nie idę”. I to mi wystarczy”

Pełny zapis wywiadu Andrzeja Kostyry z Mariuszem Pudzianowskim: