Mamed Khalidov za żadne pieniądze nie stanie do walki na gołe pięści. „Chodzi tylko o rozbicie mordy”

Foto: forums.sherdog.com
Foto: forums.sherdog.com

Walki na gołe pięści stają się na tyle popularne, że coraz częściej mówi się o polskiej organizacji tego typu starć. Przeciwnikiem nowej dyscypliny jest Mamed Khalidov (34-6-2), który krytycznie wyraził się na ten temat.

Starcia w stylu Bare Knuckle mają coraz więcej odbiorców. Głównie powodem takiego obrotu sytuacji jest fakt, iż fani otrzymują w ringu prawdziwą i krwawą wojnę na pięści. Już kilkukrotnie w internecie pojawiały się zdjęcia mocno pokiereszowanych zawodników. Szczególnie świat sportów walki obiegł obrazek Artema Lobova (13-15-1, 1NC) i Jasona Knighta po ich pierwszym starciu. Walki na gołe pięści zaczęły interesować zawodników MMA, również tych bardziej popularnych w Polsce. Chęć zawalczenia w tej formule wyrazili m.in. Marcin Wrzosek (14-6), Marcin Różalski (7-4) oraz Norman Parke (28-6-1 1NC).

Nie wszystkim jednak nowa dyscyplina przypadła do gustu. Walki na gołe pięści skrytykował Khalidov. Jego zdaniem osobom biorącym w tym udział należy się szacunek, ale nijak ma się to do sportu.

Wszystkich, którzy się w tym biją, traktuję jako sportowców, ale tej dyscypliny nie traktuję jako sport.

Polak czeczeńskiego pochodzenia szerzej rozwinął swoją wypowiedź, dając do zrozumienia, że nigdy nie zawalczy on w tego typu przedsięwzięciu.

Na sto procent nie wystąpiłbym na takiej gali, bo to mija się ze wszystkim. Tam nie chodzi o technikę. Np. w boksie jest potrzebna technika, dlatego to bardzo ciężki sport, bo walka w nim toczy się na milimetry. Tu jest to ułożone tak, by porozbijali oni sobie mordę. To nie ma nic wspólnego ze sportem. Podziwiam tych ludzi, mają oni odwagę. Ja jednak nie wystąpiłbym w tym, nawet jakby zaproponowali mi 20 milionów euro.

Przypomnijmy, że po roku przerwy Khalidov wraca do prowadzenia kariery MMA. Podczas KSW 52, które odbędzie się 7 grudnia, Polak zmierzy się z mistrzem wagi średniej federacji – Scottem Askhamem (18-4). Stawką starcia nie będzie jednak pas mistrzowski, gdyż zawodnicy zawalczą w umówionym limicie do 85 kilogramów.