MMA PLKSWKSW organizuje mało gal? I dobrze!

KSW organizuje mało gal? I dobrze!

Foto: Sebastian Rudnicki (KSW)

Niejednokrotnie spotykamy się z zarzutami wobec największej polskiej organizacji MMA, że organizuje bardzo mało gal w roku.

Od 2011 roku standardem w KSW są 4 gale rocznie. W tym roku włodarze organizacji planują zwiększyć liczbę gal do pięciu. To nadal wciąż bardzo mało w stosunku do największych światowych organizacji. UFC organizuje około 40 gal w roku, Bellator i ACB natomiast ponad 20. Zostawmy może skrajny przypadek. Czy dla KSW miałoby jednak sens organizować galę średnio co 2-3 tygodnie?

Moim zdanie nie, a powodów widzę kilka, choć każdy niewątpliwe wynika z poprzednich.

DRABINKA PŁACOWA

Dlaczego niejednokrotnie KSW jest w stanie zachęcić niektórych zawodników oferując lepsze warunki niż większe organizacje? Policzmy tak w przybliżeniu. Biorąc pod uwagę przeciętną liczbę gal i pojedynków na danej gali KSW organizuje około 40 pojedynków w roku, UFC natomiast około 500. Jak więc nietrudno sobie wyobrazić drabinki płacowe obu organizacji są całkowicie odmienne. Właściwie w przypadku UFC bardziej obrazowe byłoby określenie „piramida płacowa”, która jest znacznie szersza u podstawy. Dlatego też nie pozwalają sobie na przepłacanie solidnych, lecz nie wybitnych zawodników. To ze względu na to, że podobnej klasy zawodników mają zwykle kilkudziesięciu jak nie kilkuset, więc takie działanie zaburzyłoby ich hierarchię płacową i sprawiłoby ogromne problemy przy negocjowaniu nowych kontraktów z innymi zawodnikami. W KSW ten problem nie występuje, a drastyczne zwiększenie liczby gal pozbawi tego atutu.

OGRANICZONY RYNEK

Dobrym przykładem są potwierdzone dzisiaj pojedynki na gale KSW 43 we Wrocławiu. Phil de Fries został zwolniony z UFC z ujemnym bilansem, w KSW otrzymuje natomiast z miejsca walkę o pas.  Yannick Bahati po dwóch porażkach nawet nie byłby rozważany  przez amerykańskiego giganta, w KSW wystąpi z kolei w walce wieczoru. Ze względu jednak na polskich rywali ich pojedynki wzbudzą  w Polsce zainteresowanie. Zresztą decyzja o transmisji wrocławskiej gali wiąże się z chęcią wykreowania nowych gwiazd jak choćby Damian Janikowski, Michał Andryszak czy Roberto Soldić. Takich zawodników musi poznać szersze grono widzów, aby w przyszłości mogli oni zastąpić tych, którzy napędzają sprzedaż PPV. Czy zagranicą również takie zainteresowanie będzie? W pewnym stopniu tak, ale niekoniecznie zbyt duże. Powiedzmy sobie szczerze.  KSW planuje ekspansję poza Polskę, ale jest ona (i raczej taka będzie) oparta głównie na mieszkającej za granicą Polonii. Dlatego też pierwszymi zagranicznymi miastami, w których KSW się pojawiło były Londyn i Dublin. Dla zagranicznego widza, dla którego lokalne kwestie nie mają większego znaczenia KSW jest po prostu gorszym jakościowo produktem. Oczywiście pod względem „opakowania”, czyli oprawy walk i realizacji gal nie można nic zarzucić, a nawet pochwalić, że KSW działa bardziej widowiskowo niż większe organizacje. Jednak pod względem czysto sportowym musi być słabsze. W związku tym ciężko znacząco zwiększyć rynek zbytu. A co za tym i przychody niezbędne dla utrzymania dużo większej liczby zawodników.

WIĘCEJ NIE ZNACZY LEPIEJ

Poza tym również jeśli chodzi o stronę finansową to ciężko byłoby znacząco zwiększyć sprzedaż PPV.  Wielu z fanów wykupiło PPV, aby oglądać legalnie i w dobrej jakości galę na swoich komputerach i telewizorach. Dla bardzo wielu kwota 40 zł to miesięczny koszt abonamentu za Internet lub telewizję. Teraz taki wydatek na swoją pasję kilka razy do roku to żaden problem. Pytanie jednak czy gdyby był on konieczny raz na miesiąc to pewnie wielu rozpoczęłoby większą selekcję gal, na których zakup subskrypcji by się zdecydowało. Teraz otrzymujemy produkt skoncentrowany. Przy obecnej ilości gal na każdej z nich mogą pojawić się 3,4 czy 5 gwiazd organizacji. Rozwodnienie tego wpłynęłoby z pewnością na spadek sprzedaży PPV.

Jak więc widać obecna formuła ma jak najbardziej sens. Wcześniej napisałem, że jakościowo czysto pod względem sportowym uważam KSW za gorsze niż czołowe organizacje. Gorsze nie znaczy wcale, że złe. Wręcz przeciwnie. Uważam, że należy jak najbardziej chwalić KSW za stworzony produkt, ale oczywiście bez przesady i bez popadania w skrajność.

Jeśli twój znacznie zamożniejszy sąsiad ma piękny ogród a ty również chciałbyś podobnie, może warto zdecydować się na mniejszy, ale również urokliwy. Wtedy na pewno nie jeden przechodzień się za nim obejrzy…