KSW 47: The X-Warriors – wyniki i relacja na żywo

Foto: KSW
Foto: KSW

Dziś w Łodzi w Atlas Arenie odbywa się gala KSW 47: The X-Warriors. Walką wieczoru będzie starcie wagi ciężkiej. Aktualny mistrz, Philip De Fries(16-6) stanie naprzeciw Tomasza Narkuna (16-2). Ten będzie starał się odebrać mu mistrzowski pas i zostać zawodnikiem z dwoma takimi trofeami.

W drugiej walce wieczoru Mariusz Pudzianowski (12-6) zmierzy się z byłym medalistą olimpijskim, Szymonem Kołeckim (6-1). Różnica wagi pomiędzy nimi wynosiła około 14 kilogramów na korzyść „Pudziana”. Jak to się przełoży na występ w klatce? O tym przekonamy się wieczorem.

W kategorii półśredniej natomiast Borys Mańkowski (19-7-1) powróci do klatki, aby zmierzyć się z byłym rywalem Mateusza Gamrota, Normanem Parke (25-6-1). Galę otworzy pojedynek Macieja Kazieczko (4-1) z Bartłomiejem „Małpą” Koperą (9-4).

Początek transmisji o godzinie 19:00. Szczegółowe informacje o tym, jak oglądać wydarzenie dostępne są TUTAJ.

WYKUP LEGALNY DOSTĘP DO GALI KSW 47

KSW 47 – karta walk:

120,2 kg: Phil De Fries pok. Tomasz Narkun przez jednogłośną decyzję (50-44, 50-44, 50-45)– walka o pas wagi ciężkiej
120,2 kg: Szymon Kołecki pok. Mariusz Pudzianowski przez TKO (kontuzja rywala), Runda 1, 4:24
77,1 kg: Norman Parke pok. Borys Mańkowski  przez jednogłośną decyzję (29-28, 29-28, 29-28)
120,2 kg: Satoshi Ishii pok. Fernando Rodrigues Jr. przez niejednogłośną decyzję (30-27, 28-29, 29-28)
83,9 kg: Aleksandar Ilić pok. Damian Janikowski przez nokaut (high kick), Runda 3, 0:23
65,8 kg: Marcin Wrzosek pok. Krzysztof Klaczek przez jednogłośną decyzję (30-26, 30-26, 30-25)
56,7 kg: Karolina Owczarz pok. Marta Chojnoska przez niejednogłośną decyzję (28-29, 29-28, 29-28)
70,3 kg: Maciej Kazieczko pok Bartłomiej Kopera przez większościową decyzję (30-26, 28-28, 29-28)
61,3 kg: Paweł Polityło pok. Dawid Gralka przez TKO (ciosy), Runda 2, 3:52

61,3 kg: Paweł Polityło pok. Dawid Gralka przez TKO (ciosy), Runda 2, 3:52

Zawodnicy wdawali się w krótkie wymiany. Polityło często przechwytywał kopnięcia rywala i przewracał go. Gralka kilkukrotnie trafił mocnym lewym sierpowym. Mimo wszystko inicjatywa należała jednak do jego przeciwnika. Pod koniec rundy po kolejnym przechwyceniu nogi rywala Polityło porozbijał trochę przeciwnika z półgardy.

W drugiej rundzie Polityło wciąż bez większych problemów obalał rywala. Po drugim sprowadzeniu uzyskał też dłuższą kontrolę. Gralka zdołał wstać jednak szybko ponownie znalazł się w na macie. Polityło zaczął coraz bardziej intensywne ground&pound. Po kilkudziesięciu sekundach wobec braku odpowiedzi ze strony rywala sędzia przerwał pojedynek.

70,3 kg: Maciej Kazieczko pok Bartłomiej Kopera przez większościową decyzję (30-26, 28-28, 29-28)

Po kilkudziesięciu sekundach niezbyt intensywnych wymian Kopera zainicjował klincz. Długo pracował aż w końcu zdołał też obalić rywala. W parterze pracował nad przejściem do parteru, jednak rywal zdołał wrócić do stójki. Po chwili to  sam Kopera znalazł się na plecach. Kazieczko podniósł pozycję i po błędzie znalazł się w niekorzystnej sytuacji. W końcówce rundy Kopera podjął jeszcze próbę balachy, jednak nie zdołał wykończyć tej techniki.

W kolejnej rundzie Kazieczko zajął środek klatki i raz po raz wyprowadzał pojedyncze uderzenia. Kopera po raz kolejny w tym pojedynku przeszedł do klinczu. Efektownym rzutem obalił rywala, jednak zawodnicy szybko wrócili do klinczu. „Małpa” zdołał jeszcze raz przewrócić przeciwnika. Kopera uzyskał dosiad  a potem zagroził rywalowi balachą. Kazieczko wyswobodził się i pod koniec rundy sam znalazł się z góry.

Kopera szybko ruszył do klinczu na początku trzeciej rundy. Później to Kazieczko przyciskał jednak rywala do siatki. Później zawodnicy znaleźli się na środku klatki. Kopera raz jeszcze ładnym rzutem sprowadził walkę do parteru. „Małpa” był już jednak dość zmęczony i stracił dogodną pozycję. Kazieczko znalazł się z góry. Podnosił on pozycję i zadawał kolejne ciosy. Później zapiał klamrę i rozbijał rywala kolanami na tułów. Kazieczko rozbijał też przeciwnika ciosami na głowę.

Ostatecznie o wyniku pojedynku decydowali jednak sędziowie. Większościową decyzją walkę zwyciężył Kazieczko.

56,7 kg: Karolina Owczarz pok. Marta Chojnoska przez niejednogłośną decyzję (28-29, 29-28, 29-28)

Na początku walki to Chojnoska zajęła środek klatki. Spróbowała też  obrotowego backfista. Popełniła jednak błąd i rywalka złapała ją w klamrę. Przed sprowadzeniem początkowo uratowało ją to, że trzymała się siatki. Zawodniczka została upomniana przez sędziego. Po chwili przerwy Owczarz w końcu obaliła rywalkę. Łodzianka rozpuściła ręce i trafiła kilkoma mocnymi ciosami (w tym też krótkimi łokciami). Rywalka sklejała się do niej. Dzięki temu nie przyjęła w dalszej części rundy zbyt wielu ciosów.

Na samym początku drugiej rundy Chojnoska złapała gilotynę. Owczarz uwolniła jednak głowę i znalazła się z góry. Zadała kilka ciosów, jednak w  końcu sędzia podniósł walkę. Zwodnicy wdawały się w krótkie wymiany ciosów. Kolejna runda na korzyść Karoliny Owczarz.

W trzecim starciu zawodniczki zaczęły od stójki, w której brakowało jednak mocnych i celnych ciosów. Chojnoska próbowała niskich kopnięć. Owczarz z kolei wykonywała pracę lewym prostym. Zawodniczka Shark Top Team wydawała się mieć świadomość przewagi na kartach punktowych i nie podejmowała większego ryzyka.

Po raz kolejny tego wieczoru o wyniku decydowali sędziowie punktowi. Nie byli oni jednomyślni, jednak ostatecznie zwycięstwo przyznano Karolinie Owczarz.

65,8 kg: Marcin Wrzosek pok. Krzysztof Klaczek przez jednogłośną decyzję (30-26, 30-26, 30-25)

Już po kilkunastu sekundach Klaczek przyjął potężny cios rywala i padł na deski. Wrzosek ruszył w parter, gdzie zadawał kolejne ciosy. Klaczek zdołał wstać jednak w klinczu przyjmował kolejne mocne kolana. W połowie rundy zdołał w końcu wyjść spod siatki. Klaczek próbował obalenia za jedną nogę, jednak rywal wybronił tę próbę. Wrzosek znowu uzyskał dominującą pozycję w parterze. „Polski Zombie” rozbijał rywala. Jego przeciwnikowi udało się wstać dopiero przed samym końcem rundy.

Na początku drugiego starcia Klaczkowi udało się zejść pod ciosem rywala i sprowadzić walkę do parteru. Wrzosek walczył o odzyskanie pozycji i oglądaliśmy ciekawą „kulankę” w parterze. W końcu były mistrz wstał  i zaczął dociskać przeciwnika do siatki. Po raz kolejny zawodnik ten uruchomił mordercze kolana. Choć Klaczek zdołał odwrócić pozycję to wciąż przyjmował kolejne uderzenia. Wrzosek odpowiedział też obróceniem rywala. 40 sekund przed końcem rundy walka wróciła na środek klatki. Jednak na krotko… Wrzosek wykorzystał błąd zmęczonego rywala i ponownie sprowadził pojedynek do parteru.

W trzeciej rundzie zawodnicy zaczęli od wymiany w stójce, w której skuteczniejszy był Wrzosek. Podobnie jak w poprzednich rundach były mistrz zaczął dociskać rywala do siatki. Klaczek z kolei podjął próbę obalenia za jedną nogę. Przypłacił to otrzymaniem kolejnych kilkunastu ciosów w parterze. „Polski Zombie” rozbijał rywala z góry. Kolejne ciosy spadały na głowę Klaczka. Choć ten na moment wstał to szybko znalazł się ponownie na plecach.

Raz jeszcze tego wieczoru w Łodzi walka zakończyła się decyzją. Tym razem sędziowie nie mieli wątpliwości i wszyscy przyznali zwycięstwo Marcinowi Wrzoskowi.

83,9 kg: Aleksandar Ilić pok. Damian Janikowski przez nokaut (high kick), Runda 3, 0:23

Janikowski już po kilkunastu sekundach ruszył do przodu. Polak zapiął klamrę, jednak rywal zdołał się wyswobodzić. Ilić okopywał nogi. Szybko jednak Janikowski ruszył ponownie do przodu i tym razem sprowadził walkę do parteru. Były zapaśnik przeszedł do półgardy. Janikowski kontrolował walkę. Przeszedł do pozycji bocznej. Rywal wstał i… zapoznał się z… polskimi linami lotniczymi. Janikowski dwoma efektownymi supleksami grzmotnął Serbem o deski.

Drugą rundę zaczęli od kilku kopnięć. Pierwsza próba obalenia ze strony Polaka nie była dobrze przygotowana, jednak wkrótce później zdołał przewrócić przeciwnika. Janikowski uzyskał dosiad, rywalowi udało się jednak odzyskać półgardę a później gardę. Janikowski próbował podnosić pozycję. W końcu sędzia nakazał zawodnikom wrócić na środek. Polak po raz kolejny zdołał sprowadzić walkę do parteru.

W trzeciej rundzie Ilić zaczął od wyprowadzenia wysokiego kopnięcia na głowę. Pierwszą taką próbę Janikowski. zablokował. Po chwili Serb ponowił akcję. Tym razem Janikowski opuścił rękę i kopnięcie doszło prosto do jego głowy. Sędzia momentalnie zdecydował o przerwaniu walki. BRUTALNY NOKAUT!

120,2: Satoshi Ishii pok. Fernando Rodrigues Jr. przez niejednogłośną decyzję (30-27, 28-29, 29-28)

Na początku walki Rodrigues śmignął kilkoma wysokimi kopnięciami. Ishii trafił zaś mocnym prawym sierpowym. Japończyk próbował zejścia do jednej nogi, jednak nie udało mu się obalić rywala. Chwilę później haczeniem obalił rywala. Brazylijczyk szybko jednak wstał. Choć przez dużą część rundy „Santo Forte” był wciśnięty w siatkę to dobrze pracował kolanami w klinczu. Japończykowi brakowało pomysłu na przełamanie przeciwnika.

Po krótkim spięciu na początku rundy Japończyk znowu próbował obalenia, jednak było to zbyt czytelne. Po dłuższym fragmencie walki w klinczu Ishii w końcu zdołał sprowadzić walkę do parteru. Tam próbował klucza rękoma, jednak Brazylijczyk wykorzystał chwilę nieuwagi i wrócił na nogi. Ishii trafił ciosem prostym w kontrze co spowodowało utratę równowagi u rywala. „Santo Forte” zdołał jednak wrócić do pojedynku Brazylijczyk próbował kilka razy wysokich kopnięć – bez powodzenia. Obaj zawodnicy byli już mocno zmęczeni na tym etapie pojedynku.

Trzecią rundę Rodrigues zaczął od niskich kopnięć, na które rywal odpowiadał ciosami. Ishii trafił też lewym sierpowym. Walka raz po raz trafiała do klinczu, z którego jednak niewiele wynikało. Gdy walka przeniosła się na środek… również nie działo się zbyt wiele. Zawodnicy jedynie krążyli wokół siebie i dotrwali do ostatniego gongu.

Sędziowie musieli decydować o wyniku. Nie byli jednogłośni – 30-27, 28-29, 29-28 – zwycięstwo powędrowało na konto debiutującego w KSW Japończyka.

77,1 kg: Norman Parke pok. Borys Mańkowski  przez jednogłośną decyzję (29-28, 29-28, 29-28)

Mańkowski ruszył szybko do ataku, jednak przyjął dwa kopnięcia na korpus. Polak haczeniem obalił rywala a po chwili przeszedł do dociskania przeciwnika pod siatką. „Tasmański Diabeł” był aktywny i wyprowadzał kolne ciosy.  Rywal odpowiadał od czasu do czasu w kontrze. Mańkowski zaatakował efektownym latającym kolanem i kontynuował ataki. Polak trafiał ciosami – prostymi, sierpowymi i podbródkowymi. Zasypywał rywala całym seriami, jednak zawodnik z Irlandii Północnej również odpowiadał. Pod koniec rundy Parke zdołał jeszcze na moment sprowadzić walkę do parteru.

W kolejnej rundzie zawodnicy wymieniali ciosy i pojedynek wyrównał się. Parke trafił mocnym lewym sierpowym i nogi troszkę ugięły się pod Polakiem Mańkowski podjął nieudaną próbę obalenia. Mańkowski napierał z kolejnymi ciosami, udało mu się też skontrolować rywala pod siatką. Zawodnicy znowu wrócili na środek. Choć Polak wciąż był aktywny to Parke też groźnie atakował. Również pod koniec tej rundy „Stormin” obalił przeciwnika.

Trzecie starcie to kolejne wymiany ciosów w stójce. U zawodników widać było już zmęczenie i tempo pojedynku spadło. Parke atakował rzadziej, ale skuteczniej. Udało mu się też uzyskać parter. „Stormin” był z góry, jednak nie zadawał obrażeń. Mańkowski próbował ataku na nogę rywala, jednak to wciąż zawodnik z Irlandii Północnej miał dominującą pozycję. Parke kontrolował walkę i od czasu do czasu spuszczał na głowę przeciwnika mocne ciosy. Pod sam koniec szczególnie silnie były wyprowadzone łokcie.

Walka była bliska, jednak mimo wszystko sędziowie byli jednomyślni. Wszyscy zdecydowali się przyznać zwycięstwo zawodnikowi z Irlandii Północnej.

120,2 kg: Szymon Kołecki pok. Mariusz Pudzianowski przez TKO (kontuzja rywala), Runda 1, 4:24

Zawodnicy szybko zwarli się w klinczu. Kołecki przycisnął rywala do siatki i atakował kolanami. „Pudzian” odwrócił jednak sytuację. Jedno z kolan Kołeckiego trafiło w kroczę jego rywala i walkę przerwano, aby Pudzianowski mógł dojść do siebie. Po wznowieniu do ataku ruszył Kołecki. Próbował obalenia, jednak wpadł w gilotynę rywala. „Pudzian” mimo mocnego uścisku nie zdołał poddać rywala. Walka po raz kolejny przeniosła się pod siatkę, gdzie zawodnicy wzajemnie się obracali. Na środku klatki Pudzianowski trafił mocnym frontkickiem. Szymon Kołecki po chwili zdołał jednak obalić rywala za dwie nogi. „Pudzian” podczas tej akcji doznał urazu mięśnowego i sędzia przerwał pojedynek.

120,2 kg: Phil De Fries pok. Tomasz Narkun przez jednogłośną decyzję (50-44, 50-44, 50-45)– walka o pas wagi ciężkiej

Zawodnicy zaczęli walkę dość spokojnie. Narkun trafił lewym prostym. Później po kilkudziesięciu sekundach Polak zachwiał się po mocnym sierpowym rywala. Po wymianie ciosów Anglik znowu trafił prawym prostym i Narkun znalazł się na deskach. De Fries podnosił pozycję i spuszczał mocne ciosy na głowę przeciwnika. „Żyrafa” odpowiadał czasmi z dołu, jednak sporą część rundy spędził na plecach.

Nieco ponad minuty w drugiej rundzie potrzebował De Fries, aby przenieść walkę do parteru. Anglik mocno rozbijał Polaka. Pod koniec rundy Narkun zdołał wstać. De Fries, jeszcze raz zdołał go obalić, jednak tym razem „Żyrafa” złapał gilotynę. Do końca rundy pozostało jednak zbyt mało czasu, aby skutecznie wykończyć tę technikę.

W trzecim starciu obaj zawodnicy okopywali nawzajem swoje nogi. Pojedyncze ciosy też dochodziły do celu. De Fries trafił kilkoma naprawdę mocnymi sierpowymi. Później dość łatwo przewrócił też mistrza wagi półciężkiej.

Walka weszła w fazę rund mistrzowskich. Tempo walki nie było już zbyt wysokie, jednak inicjatywa wciąż należała do De Friesa. Anglik wyprowadzał mocne obszerne ciosy. Na pół minuty przed końcem rundy Narkun podjął próbę obalenia, jednak nie potrafił skontrolować mistrza wagi ciężkiej. Później Polak próbował też złapać głowę rywala w stójce, jednak ten dość łatwo zrzucił go z siebie

Narkun ruszył do huraganowego ataku w piątej rundzie. Kilkanaście naprawdę mocnych ciosów doszło do głowy Anglika. De Fries przetrwał jednak tę nawałnicę i po raz kolejny w tej walce obalił Polaka. Narkun z pleców próbował balachy – bez powodzenia. Brytyjczyk dalej kontrolował pojedynek. Zadawał niezbyt mocne ciosy, jednak robił to na tyle regularnie, że sędzia nie podnosił pojedynku.  De Fries sam jednak wstał i okopywał nogi Narkuna. Wtedy sędzia podniósł walkę.

Walka wieczoru była więc rozstrzygana przez sędziów . Całkowita dominacja Anglika odbiła się na kartach punktowych – 50-44, 50-44, 50-45. De Fries obronił pas wagi ciężkiej po raz drugi.