Krzysztof Zimnoch kończy głodówkę: To nie ma sensu!

Foto: Gazeta Pomorska
Foto: Gazeta Pomorska

Kilka dni temu pięściarz Krzysztof Zimnoch (22-2-1) zwrócił uwagę mediów zapowiedzią… głodówki. W ten sposób zawodnik próbował doprowadzić do swojej walki z Arturem Szpilką (22-3).

W rozmowie ze znanym w środowisku bokserskim dziennikarzem Andrzejem Kostyrą (materiał opublikowany 4 lutego – przyp. red.)bokser powiedział, że przez kilka ostatnich dni ograniczył się jedynie do picia wody, jednak nadal dobrze się czuje.

„Oczywiście, poważna sprawa. Nic nie jem już od sześciu dni, ale dobrze się czuję na razie.

102,5 kg a teraz 96 kg.

Tylko woda, nic więcej. 4-5 litrów (na dobę – przyp. red.). Trenuję, biegam. Robię nie aż tak ciężkie treningi jak robiłem, troszeczkę zwolniłem, tak samo i na biegu, ale jest ok, naprawdę dobrze się czuję.”

Zimnoch odniósł się również do słów promotora Andrzeja Wasilewskiego, jakoby chciał zbyt wysokiej gaży za tę walkę. Według słów samego Zimnocha w grę miały wchodzić kwoty rzędu 3-5 mln złotych.

„Za tę walkę jest dużo do zarobienia i ja tyle chcę. Adekwatnie do rozgłosu, publiczności, zainteresowania. Także ja chcę dużo.

Po raz ostatni Zimnoch pojawił się w ringu we wrześniu 2017 roku w Radomiu. Został wtedy znokautowany w trzeciej rundzie przez Joeya Abella. Dlugi rozbrat z ringiem jest jednym z powodów, dla których Artur Szpilka odmawia walki z Zimnochem.

„On nie chce ze mną walczyć. Nie mam zielonego pojęcia. To trzeba zapytać Artura. On po prostu twierdzi, że mnie nigdzie nie ma, nie było mnie długo w ringu. Tak naprawdę dla niego to jest ułatwienie. Wejść ze mną do ringu, stoczyć ze mną walkę i wygrać. Trzeba spróbować.”

Zimnoch nie wyklucza również walki za granicą w razie gdyby nie udało się doprowadzić do walki ze Szpilką.

„Liczę na tą walkę. Jeśli nie będzie tej walki to nie ma znaczenia. Ja idę swoją drogą. Znam wszystkich w Polsce, jeśli chodzi o boks i będę próbował. Jak nie tu to tu. Może gdzieś a granicą, zobaczę.”

Na końcu wywiadu pięściarz stwierdził również, że zakończy głodówkę, gdyż nie widzi szans, aby przyniosła ona zamierzony skutek.

„Skończę aż tak mocno zabiegać o walkę z Arturem Szpilką, bo wydaje mi się, że to nie ma sensu. Promotorowi jest to nie na rękę i Arturowi jest to nie na rękę. Ja jestem chętny na walkę i posunąłem się do tego, żeby wejść na głodówkę. żeby ich troszeczkę zmusić do tego, że ja nie żartuję, że chcę walczyć. Ale… to nie ma sensu. Zostawię tę głodówkę. Zacznę normalnie się odżywiać.”

Cała rozmowa Andrzeja Kostyry z Krzysztofem Zimnochem do obejrzenia poniżej: