MMA PLFAME MMAKrzysztof Rozpara o gali FAME UK: To była kompletna porażka

Krzysztof Rozpara o gali FAME UK: To była kompletna porażka

Krzysztof Rozpara w mocnych słowach podsumował pierwszy event poza granicami naszego kraju. Jeden z szefów FAME MMA w rozmowie z Super Expressem przyznał, że żałuje w jakim stylu doszło do ich pierwszej gali na wyspach. Dodatkowo deklaruje, że nieprędko wrócą oni z pomysłem następnego wydarzenia zagranicą. 

Wracamy do poprzedniego roku, a dokładniej do czternastego grudnia, bo właśnie wtedy odbyła się pierwsza gala FAME MMA w Anglii. Przy organizacji było sporo problemów, a jednym z nich był krótki czas, bo przecież niecałe dwa miesiące wcześniej robili duże wydarzenie w Ergo Arenie. W walce wieczoru Marcin Najman efektownie odprawił Piotra ”Bonusa BGC” Witczaka.

Nieprędko FAME MMA poza granicami Polski, to była gorzka lekcja! 

Event w Newcastle miał wyglądać zdecydowanie inaczej. Pierwszym problemem jest karta walk, nad którą organizacja pracowała do samego końca. Liczono na duże postacie na wyspach, a wyszedł niezadowalający finał. Również wchodząc zza kulisy gali czyli produkcja okazała się tym razem nieudana.

Pierwsze problemy pojawiły się przy budowaniu komunikacji. Tone of voice, próby nawiązania jakiegokolwiek dialogu z potencjalnym targetem – wszystko było bardzo nietrafione. Wtedy po raz pierwszy zapaliła nam się tak zwaną czerwona lampka, ale nasi brytyjscy współpracownicy przekonywali, że wiedzą co robią. Tłumaczyli się m.in. dynamicznymi zmianami w zespole odpowiedzialnym za promocję (..) To co zastaliśmy na miejscu w dniu gali pokazało nam jak duży błąd popełniliśmy decydując się na ten projekt. Realizacja, obsługa techniczna, oprawa – wszystko dalece odbiegało od naszych standardów. Trzeba było zacisnąć zęby i przełknąć tę gorzką pigułkę

Przypomnijmy, że w walce wieczoru Scott ”Scotty T” Timlin kojarzony wszystkim choćby z programu ”Ekipa z Newcastle” miał zmierzyć się z  Stephenem ‘Stevie Bear” Bear’em.

Stopniowo, z tygodnia na tydzień wyskakiwały coraz to nowsze problemy. Problemy z dopięciem karty – ostatecznie przedstawiono nam kartę znacznie mniej interesującą, niż ta, która prezentowana były we wstępnych wizjach współpracy. Problemy z promocją – brak zaplecza personalnego i social-mediowego know how. Marnowanie pieniędzy na standardowe środki promocji – citylighty, plakaty, czyli rzeczy, które w UK są bardzo drogie. Za każdym razem gdy dzieliliśmy się naszymi spostrzeżeniami, sugerowaliśmy zmianę, spotykaliśmy się z dużym oporem (..) Później było już tylko gorzej. Finalna karta nie spełniła naszych oczekiwań. Kluczowi zawodnicy wycofali się z walk w ostatnim momencie, a o formie tego wycofania to już nawet lepiej nie mówić. Dorośli ludzie nie zachowują się w ten sposób.

Ostatecznie Scotty w ostatniej chwili się wycofał, a w jego miejsce wszedł Dawid Malczyński. Problemów nie było mniej, bo w tej sytuacji z walki wycofał się również Bear. Organizacja planowała chociaż uratować wynik PPV. Wyjęli asa z rękawa, a był nim Adrian ”Polak” Polański i mieliśmy rewanżowe starcie w Anglii. Skupiliśmy się na ratowaniu to na pewno nim był Wojciech Gola, który również wskoczył do karty, aby zmierzyć się ”JMX”. 

Podjęliśmy ostatnią próbę uratowania eventu, wyciągając pomocną dłoń i wprowadzając na galę trzy istotne nazwiska z Polski. Gola, Malczyński, Polak. Uratowaliśmy tym samym sprzedaż PPV.