Koszmarna kontuzja szwedzkiego pięściarza

Foto: JOE.co.uk
Foto: JOE.co.uk

Fatalnie wyglądającej kontuzji doznał podczas gali w Nowym Orleanie pięściarz Anthony Yigit (27-1-1, 7 KO). W ćwierćfinale turnieju World Boxing Super Series w kategorii junior półśredniej nad okiem Szweda pojawiła się tak koszmarna opuchlizna, że sędzia, pomimo protestów zawodnika, musiał przerwać walkę.

Anthony Yigit toczył z Ivanem Baranchykiem (19-0, 12 KO) znakomitą, zaciętą walkę. To Białorusin od pierwszego gongu był stroną dominującą, ale Szwed nie uginał się pod jego kombinacjami ciosów i sam próbował się odgryzać. Jedno z uderzeń Baranchyka poskutkowało jednak urazem lewego oka, które wkrótce zaczęło puchnąć.

Yigit przez większość pojedynku boksował widząc praktycznie tylko na prawe oko – lewe było zamknięte i pojawiała się nad nim coraz większa opuchlizna. Podczas przerw kontuzję Szweda bacznie obserwował lekarz. Sam Yigit bez wątpienia zdawał sobie sprawę, że taki uraz lada moment spowoduje przerwanie walki. Poszedł jednak z Baranchykiem na otwartą wojnę i sprawił, że pojedynek oglądało się po prostu fenomenalnie.

Nieuniknione wydarzyło się ostatecznie po siódmej rundzie – lekarz dał wówczas do zrozumienia sędziemu, że ten musi przerwać walkę. To Ivan Baranchyk awansował więc do półfinału turnieju WBSS, zresztą w pełni zasłużenie, bo to on był w tym starciu pięściarzem lepszym. Anthony Yigit pokazał jednak wielkie serce do walki. I choć poniósł pierwszą w karierze porażkę, to bez wątpienia zostanie zapamiętany jako fighter z krwi i kości.

Kontuzja, jakiej doznał Yigit, może fanom boksu przypominać uraz Denisa Lebiediewa (31-2, 23 KO), który przytrafił się Rosjaninowi w 2013 roku w starciu z Guillermo Jonesem (41-3-2, 30 KO). Wkrótce później okazało się, że Jones był na dopingu i walkę uznano za nieodbytą. Starcie Yigita z Baranchykiem znów dało do zrozumienia, że kontuzje oczu są w boksie częstą przypadłością i, niestety, mają tendencje do odnawiania się…

Zresztą, nie tylko w boksie. Kibice MMA zapewne pamiętają, że podobnego urazu doznał też swego czasu Matt Mitrione (13-6).

welt.de