MMA PLBez kategoriiK1: Konferencja prasowa przed K1 World GP 2007 Final

K1: Konferencja prasowa przed K1 World GP 2007 Final

Kilka godzin temu miała miejsce konferencja prasowa przed finałem K1 World GP. Wszyscy zawodnicy turniejowi, walki rezerwowej i super walki są już na miejscu, i zapowiadają ostrą rywalizację jutro.

Po części zapowiadającej jutrzejsze wydarzenie zawodnicy zostali zaproszeni na platformę do wspólnego zdjęcia. Wyjątkowo napięta sytuacja panuje pomiędzy Bonjaskym i Harim, którzy dali temu wyraz. Na szczęście skończyło się na groźnych minach i utarczce słownej.

Następnie zasiedli przy mikrofonach. Kilka słów od siebie:

Jerome LeBanner: Cieszę się, że tu jestem. Jestem w naprawdę dobrej formie i życzę wszystkim szczęścia… nie, życzę szczęścia tylko sobie…

Hong Man Choi: Trenowałem ciężko i zamierzam odnieść sukces w jutrzejszej pasjonującej walce.

Semmy Schilt: Cieszy mnie, że jestem tu w Tokyo jako mistrz. Jutro pokażę na co mnie stać.

Glaube Feitosa: Cieszę się, że mogę zmierzyć się z mistrzem. Zamierzam dać dobrą walkę.

Badr Hari: Witam Panie i Panowie… Dziękuje moim znajomym, którzy przejechali kawał świata, żeby zobaczyć moją walkę. Jutro dam dobrą walkę i jestem gotowy by kogoś znokautować…

Remy Bonjasky: Cieszę się, że mogę być znów w Japonii, choć jest trochę zimno. Jutro zaprezentuje się dobrze i tego samego życzę innym zawodnikom.

Peter Aerts: Witam wszystkich. Nie przygotowałem nic… eee… mam nadzieję skopać trochę tyłków jutro.

Junichi Sawayashiki: Mocno trenowałem do tej walki i zamierzam to przełożyć na jutrzejszy występ.

A co sądzą o swoich przeciwnikach?

Jerome powiedział, że Choi jest jak jedna z bliźniaczych wieży, którą musi zniszczyć. Ma tylko nadzieję, że nie nadwyręży sobie karku. Choi za to powiedział, że JLB…. jest cool :D. Schilt zapowiedział, że jutro okaże się kto jest najlepszy… miał na pewno na myśli siebie i trzeba przyznać, że większość osób jest podobnego zdania.

Hari nie miał nic do powiedzenia o Remym, ten za to wypowiedział się w pewnym sensie lekceważąco, ot, nowy chłopak, wschodząca gwiazda, ale to tylko kolejna walka. Zapytany co ma do powiedzenia na temat tego, że Hari chce go ostro skrzywdzić, odpowiedział, że ma nadzieję, że wszyscy będą zdrowi :-). W końcu to tylko sport. Sposób życia. Chce wygrać, ale nie pozbawiając kogoś zdrowia. Jeśli Hari go nienawidzi to jego problem.

Znany z ciętego języka Aerts powiedział, że Junichi to wojownik i mógłby być jego synem – ale nie widział jeszcze jego matki. Młody Japończyk odrzekł, że walka z Holendrem bardzo go satysfakcjonuje, bo Aerts zawsze był dla niego wzorem. Zapytany jak skomentuje fakt, że większość osób przewiduje, że Aerts się po nim przejdzie, odpowiedział, że jest podobnego zdania (wyglądał na poddenerwowanego takim pytaniem, biedny Peter – a pytanie zadał dziennikarz holenderski, pewnie sabotażysta).

A teraz walka wieczoru :-): Paweł Słowiński vs. Mighty Mo

Paweł do walki przygotowywał się w Holandii, pod okiem Ernesto Hoosta. Z tego co się dowiedziałem jest bardzo mocno zmotywowany i bardzo ciężko trenował. Jego koledzy z którymi trenuje Muay Thai są przekonani, że pójdzie mu dobrze. Może ten rok nie był najlepszy, ale w przyszłym odegra dużą rolę w K1.

O zmianie przeciwnika na Mighty’ego powiedział, że to nie jest dla niego problem. Przygotowywał się do walki z zawodnikiem o mocnym ciosie, który głównie używa rąk i Mo też tak walczy. Uważa, że otwiera się przed nim jutro wielka szansa, którą zamierza wykorzystać. Co ciekawe, Mo wypowiadał się z dużym szacunkiem o Słowińskim.

Bez wątpienia czeka nas nie lada gala. Jeśli chodzi o Amerykanina i Polaka, obaj mają coś do udowodnienia. Słowiński wygrał K1 WGP Amsterdam, Mo K1 WGP na Hawajach. Dzięki temu mieli szansę walczyć w finale, ale Polak przegrał w eliminacjach do turnieju finałowego ze Schiltem, a Mo z Choiem. Wygranie walki rezerwowej to nie tylko szansa na udział w turnieju finałowym, ale i prestiż, podkreślenie swojej pozycji.

Wszystko okaże się już niebawem.