Kołecki o angażu w KSW: Chcę bardzo dobrze zarabiać

Foto: sport.onet.pl
Foto: sport.onet.pl

Szymon Kołecki (7-1) to jeden z najnowszych nabytków federacji KSW. Podczas rozmowy wyemitowanej w Polskim Radiu Czwórce zawodnik MMA jasno zadeklarował, że jednym z powodów podpisania kontraktu w organizacji stanowiły godziwe zarobki.

Były ciężarowiec udanie zaczął przygodę z Konfrontacją Sztuk Walki, w swoim debiucie pokonując Mariusza Pudzianowskiego (12-7, 1NC). Pierwotnie w swojej drugiej walce dla pracodawcy Kołecki miał ponownie rywalizować w wadze ciężkiej. Ostatecznie KSW zdecydowało się jednak na zaskakujące zestawienie. Podczas KSW 52 niespełna 28-latek zmierzy się z Damianem Janikowskim (4-2) w umówionym limicie do 91 kilogramów.

Byłem dość mocno zaskoczony, gdy otrzymałem tę propozycję, ale kiedy przeanalizowałem sprawę i porozmawiałem z trenerem, który powiedział, że to bardzo dobra walka, więc się zgodziliśmy – tak o kulisach wspomnianego pojedynku opowiedział mistrz olimpijski z Pekinu.

Kołecki krótko zdefiniował także umiejętności swoje i przeciwnika w różnych płaszczyznach.

Nie mówię, że pięści są moim atutem, gdyż Damian też dobrze bije. Zapasy mogą być jego atutem, ale z drugiej strony zapasy w MMA są zupełnie czymś innym, niż normalnie. Co do parteru, to sądzę, iż mam lepszy od Janikowskiego. Uważam także, że będę miał dużo lepszą wydolność niż Damian i to ona przeważy szalę w tej walce.

Pojedynek ciężarowca z Janikowskim jest o tyle zaskakujący, iż obaj traktowani są jako perspektywiczni zawodnicy w swoich kategoriach wagowych. Przegrany starcia może zatem dość mocno stracić swoją pozycję. Prawie 38-latek inaczej patrzy na tę sprawę.

Nie mam nic do stracenia, bo nie zamierzałem w MMA czegokolwiek osiągać. Jestem sportowcem, dlatego chcę wygrywać i sądzę, że wygram tę walkę. W przypadku porażki nic się u mnie nie wydarzy. Nie walczę o pasy i do nich nie dążę. Po prostu chcę dać dobrą walkę.

Podczas rozmowy poruszono także temat przyczyn, dla których ostatni pogromca „Pudziana” znalazł się w KSW. Olimpijczyk nie ukrywa, iż jednym z powodów podpisania kontraktu z federacją była chęć zarabiania dużych pieniędzy.

Angaż w KSW był jednym z moich celów. Federacja jest najlepsza w Europie, ale też najlepiej się w niej zarabia. Przyszedłem do MMA, bo lubię trenować i chcę się sprawdzać. Uwielbiam arenę, zawody i samą walkę. Chcę jednak też bardzo dobrze zarabiać. W przeszłości dobrze zarabiałem na podnoszeniu ciężarów. Oczywiście teraz w MMA zarabiam więcej, nawet odliczając koszty przygotowań do starcia. Rocznie wydałem ok. 200 tysięcy złotych, przygotowując się do walk. Mimo tego teraz zarabiam lepiej, niż w sporcie olimpijskim, choć tam też nie było źle.

Choć w MMA Kołecki wciąż jest mało doświadczonym zawodnikiem w MMA, to jednak wiek sugeruje nie za długie prowadzenie kariery. Jak na swoją przygodę z mieszanymi sztukami walki patrzy sam zainteresowany?

Nie wiem, czy po wypełnieniu kontraktu z KSW będę kontynuował karierę. Z drugiej strony nabieram coraz większych umiejętności i coraz lepiej się w tym czuję. Póki co mam przed sobą trzy walki w KSW. Na dziś jeśli zawalczę po wypełnieniu kontraktu, to nie będzie to jednak duża ilość walk.