Kapitan reprezentacji Polski w siatkówce nie wyklucza występów w MMA

231

Wczoraj reprezentacja Polski w siatkówce udanie rozpoczęła rywalizację w mistrzostwach świata pokonując w pierwszym meczu Kubę 3:1.

Zawodnikiem, który zawsze wyróżnia się walecznością jest kapitan naszej kadry Michał Kubiak.

Co ciekawe Kubiak nie wykluczył w przyszłości występów w MMA w rozmowie z Grzegorzem Wojnarowskim z portalu WP Sportowe Fakty.

„A sporty walki pan lubi?

Bardzo.

Które?

MMA. UFC zafascynowałem się w czasach, kiedy KSW zrzeszało jeszcze tylko takich zawodników, którzy chcieli się bić, a nie zarobić. Teraz jest tam trochę cyrku, zresztą jedna z gal miała chyba nawet cyrk w nazwie (KSW 37 „Circus of Pain”, na której doszło do starcia Mariusza Pudzianowskiego z Pawłem „Popkiem” Mikołajuwem – przyp. WP SportoweFakty). Z KSW zrobił się trochę show biznes, a nie zawody, gdzie jeden drugiemu chce udowodnić, że jest lepszy. Jasne, każdy z nas chce zarabiać więcej, jednak ja wychodząc na boisko chcę udowodnić przeciwnikowi, że jestem od niego lepszy. W KSW czasami tego nie widać. Zdarzają się naprawdę świetne walki, ale też takie, w których uczestnicy narażają się na śmieszność.

Pociąga pana walka w klatce?

Chciałbym kiedyś czegoś takiego spróbować. Jakie to są emocje, gdy zamykają cię w klatce z drugim człowiekiem.

Mamy akces do KSW? Panowie Lewandowski i Kawulski na pewno ucieszyliby się, gdyby za kilka lat mieli w karcie którejś z gal takie nazwisko.

Broń Boże się tam nie wpycham. Musiałbym najpierw sporo potrenować. Jednak dla samych emocji, żeby przekonać się, co czują ludzie stojąc naprzeciw siebie, a od reszty świata są oddzieleni stalową klatką, na pewno chciałbym spróbować.

Dzwoni Martin Lewandowski i mówi: „Daję ci rok, żebyś się przygotował. Walczysz?”. Co pan odpowiada?

Rok to on może dać komuś, kto ma o MMA pojęcie. Ja nie mam zielonego pojęcia. Kilka razy byłem na treningu, ale nie po to, żeby się bić, a podglądać treningi tych zawodników, jak przygotowują się kondycyjnie i tak dalej. Dla laika rok przygotowań to śmiech. Wystarczy, żeby w jednej płaszczyźnie załapać jakieś podstawy, ale to zdecydowanie za mało czasu, żeby nauczyć się od zera stójki, parteru, zapasów, obaleń, obrony przed obaleniami, walki przy siatce, technik kończących i tak dalej. Po roku treningów nawet bym nie wychodził do klatki, bo ludzie by mnie poskładali. Jakbym ja przyszedł do kogoś i powiedział mu: „daję ci rok, żebyś się nauczył grać w siatkówkę”, to po tym roku nie byłoby z nim gry. No chyba, że w tym MMA dostawałbym na początku rywali na swoim poziomie. Wtedy to sprawa otwarta.”