Justyna Haba: RIZIN się nie odmawia

Pojawienie się Justyny Zofii Haby na rozpisce sylwestrowej gali RIZIN.14 było nie lada niespodzianką. Reprezentantka Gracie Barra Rzeszów 31 grudnia w Saitamie zmierzy się z budowaną przez Japończyków gwiazdą Shinju Nozawą-Auclair. Porozmawialiśmy z Justyną, która opowiedziała nam o kilka słów o tym, czy rzeczywiście jest kickbokserką, jak przedstawia ją organizacja, a także o swoim klubie przygotowaniach, życiu zawodowym i przede wszystkim o nadchodzącej walce na wydarzeniu, które oglądać będzie około 45 tysięcy widzów!

 

Na początku chciałbym Ci pogratulować. Piękne miejsce na zawodowy debiut.

Długo czekałam na debiut i poszczęściło mi się.

Jesteś siódmą osobą reprezentującą Polskę (po Pawle Nastuli, Mamedzie Chalidowie, Kamilu Łebkowskim, Hannie Gujwan, Szymonie Bajorze i Sylwii Juśkiewicz) na zawodowej gali MMA w Japonii. Co ciekawe także trzecią z Rzeszowa. Zresztą Ty z „Tysonem” i Szymonem się chyba znasz?

Znam dobrze i Szymka i Hankę.

Wy z Hanią sparujecie ze sobą, prawda?

Czasami, chociaż ostatnio niezbyt dużo, bo Hania jest lżejsza i niższa, a ja będę miała przeciwniczkę dużo wyższą od siebie.

Wiesz czego się już spodziewać? Rozmawiałyście o walce w Japonii, o przystosowaniu się do strefy czasowej itd.?

Akurat o tym z nią nie rozmawiałam. Z tego co wiem, to jest różnica po locie. Organizm zbiera wodę i 4-5 dniach po przylocie jest najgorzej, bo wtedy przestawia się na zmianę czasu. Jeszcze dokładnie nie wiem kiedy wylatujemy, bo menedżer podał mi przypuszczalną datę. Postaram się jednak wypełnić limit już wcześniej, bo to nie jest dla mnie wielka różnica między codzienną wagą, a tą do walki.

Wiesz mniej więcej czego się spodziewać, jeżeli chodzi o organizację, o klimat tego wydarzenia?

Nie zastanawiałam się nad tym. Wiem tylko, że to będzie ring, dzień wcześniej jest ważenie i tyle.

No właśnie, ring. Ma dla Ciebie to jakieś znaczenie, że będzie inne pole walki i zasady?

Wiadomo, że zawsze trenowałam tak, że przy siatce można pracować. Pojedynek, który miałam w Anglii kilka lat temu, wygrałam dzięki siatce. Podłapałam rywalce duszenie i wydaje mi się to trudniejsze przy ringu. Dostosujemy jednak cały trening pod to, aby wygrać. Myślę, że nie będzie to duży problem.

Kolana w parterze, stompy i soccer kicki praktykujecie na treningach?

Tak naprawdę niedużo. Ja się dowiedziałam o walce jakieś 6 tygodni przed galą, czyli niedawno. Jeżeli wcześniej nie stosowałam tych technik, to nie będę nagle na nich bazować. Wiadomo, że przeciwniczka będzie chciała schodzić do parteru, bo zostałam przedstawiona bardziej jako zawodniczka K1. Będę więc to mogła wykorzystać, ale nie będę się nad tym skupiała. Bardziej jednak liczy się kontrola i uderzenia.

Czy bardzo różnią się Twoje przygotowania do zawodowego debiutu od walk amatorskich?

Tak, Dopiero teraz te przygotowania wyglądają jak powinny. Wcześniej po prostu trenowałam, coś tam trener mi podpowiedział, czy bardziej zwrócił uwagę na treningu. Teraz mam oprócz zajęć grupowych, gdzie są sparingi, sporo mam treningów indywidualnych z trenerami. Na przykład parter robię z Grzegorzem Bigdoniem, który jest 10-15 kg cięższy ode mnie, więc spokojnie mogę wykonywać z nim wszystkie ćwiczenia. Oprócz tego bieganie i dwa treningi dziennie. Wcześniej tego tak nie robiłam.

Wcześniej figurowałaś w bazach danych jako zawodniczka rzeszowskiego Spartakusa, a teraz jesteś w Gracie Barra Rzeszów.

W Spartakusie zaczynałam swoją przygodę z MMA. Jak patrzyłam ostatnio, w rankingach ALMMA nadal jestem podpisywana jako reprezentantka Spartakusa, chociaż później zapisywałam się pod innym klubem. Już nawet tego nie korygowałam. Wcześniej zaczęłam trenować parter w Grapplingu Rzeszów i od dwóch lat chodziłam też do Gracie z przerwami.

Jaki był powód zmiany barw?

Drobne nieporozumienia, ale też nie za bardzo miałam z kim trenować, bo chłopcy z wyższą wagą nie za bardzo chcieli. Ktoś lżejszy był zazwyczaj początkujący i nie było to dla mnie specjalnie rozwijające. Poczułam też, że potrzebuję jakiejś zmiany, więc zaczęłam robić samo jiu-jitsu. Pierwszy raz wtedy przyszłam do Grapplingu Rzeszów. Zanotowałam progres, bo rozwinęłam się parterowo. Potem już nie wróciłam do Spartakusa, bo wiedziałam, że mogę mieć problem ze sparingpartnerami. Do Gracie Barra poszłam raz, drugi i mi się spodobało. Moim głównym trenerem jest Daniel Płonka.

Na stronie ALMMA można znaleźć wzmianki o Twoich walkach z 2015 roku, a potem dopiero z 2018, więc tak jakby trzy lata Cię nie było.

Miałam półtoraroczną przerwę, bo był moment, że pracowałam na dwa etaty i nie wyrabiałam fizycznie jeszcze z treningami. Od razu z pracy leciałam na zajęcia i spałam po trzy godziny. To się potem tak skumulowało, że zrezygnowałam z treningów, czego do teraz żałuję. Powinnam wtedy dać sobie spokój z pracą, a nie ze sportem. Z drugiej strony ja dużo w ALMMA nie startowałam. Teraz chciałam parę razy powalczyć, żeby się przetrzeć. Trenowanie trenowaniem, ale jak się nie startuje, to stres zabiera dużo umiejętności, siły, czy tlenu. Niedawno też wzięłam udział w zawodach służb mundurowych w K1. W zeszłym roku także byłam w Czechach na BJJ i to były pierwsze zorganizowane tam mistrzostwa Europy.

Poruszyłaś trochę temat pracy, trochę służb mundurowych. Czy Ty pracujesz w wojsku?

W wojsku jestem jako żołnierz Obrony Terytorialnej, więc mundur zakładam w weekendy i to też właściwie od początku tego roku. Oprócz tego mam własną działalność i jeszcze czasami pomagałam w rodzinnej firmie.

Szef RIZIN Nobuyuki Sakakibara przedstawił Cię jako zawodniczkę o backgroundzie uderzanym. Czy Ty się z tym możesz zgodzić?

W Spartakusie, gdzie zaczynałam, nie było wielkich podziałów na stójkę i parter. Po prostu trenowało się uderzenia z obaleniami, a walka w parterze była od razu nastawiona pod MMA. Potem przez rok w Krakowie, gdzie się sprowadziłam, przez rok praktykowałam samą stójkę. Następnie znowu to mieszałam, ale zaczynałam w MMA. Jak w zeszłym roku wróciłam, to zaczęłam od BJJ.

Czyli nie możesz nazwać się stójkowiczką?

W moich walkach prawdę mówiąc nie pracowałam wiele w parterze. Zarówno w ALMMA, jak i tej w Anglii. To były głównie uderzenia i jakieś obalenia.

Przejdźmy do walki. Czy propozycja z RIZIN mocno zmieniła Twoje wcześniejsze plany?

Bardzo chciałam pojedynek zawodowy, ale nie wiedziałam gdzie to będzie. Dowiedziałam się o tej szansie znienacka i od razu przyjęłam propozycję. RIZIN się nie odmawia, zwłaszcza na starcie.

Mówiło Ci coś wcześniej nazwisko Nozawa-Auclair?

Prawdę mówiąc nie śledziłam zawodniczek i organizacji tak mocno. Gdy menedżer zadzwonił do mnie z propozycją, mówił kim ona jest. Ona zresztą miała dwie walki zawodowe, więc to nie jest jakoś dużo.

Tobie i trenerom coś się już rozjaśniło jak przyjrzeliście się rywalce?

Tak. Jeśli chodzi o stójkę, to bierzemy przede wszystkim pod uwagę to, że jest wyższa ode mnie, ma większy zasięg. Oglądaliśmy jej pojedynki, także amatorskie, więc plan na nią jest.