Joanna Jędrzejczyk o przerwie od walk, Michelle Waterson i Janie Błachowiczu

Foto: Fight Site
Foto: Fight Site

Joanna Jędrzejczyk (15-3) powróci do oktagonu już 12 października podczas gali UFC on ESPN+ 19 w Tampa na Florydzie. Podczas jej pobytu w Polsce zawodniczka udzieliła wywiadu TVP Sport.

Ostatnią walkę była mistrzyni kategorii słomkowej stoczyła w grudniu zeszłego roku. Na UFC 231 w Toronto spróbowała ona swoich sił w kategorii muszej. W pojedynku mistrzowskim lepsza okazała się jednak jej odwieczna rywalka jeszcze od czasów muay thai Valentina Shevchenko (18-3). Teraz Jędrzejczyk zawalczy ponownie po 10-miesięcznej przerwie ponownie w kategorii wagowej, w której święciła największe sukcesy.

„Czuję bardzo dużą motywację do treningów. Ostatnie sześć tygodni spędziłam w Stanach Zjednoczonych. Teraz jestem w kraju tylko na dwa tygodnie, a 2 września [rozmowa odbyła się jeszcze przed zeszłotygodniową galą w Shenzhen – przyp. red.] wracam do American Top Team na Florydzie, gdzie będę kontynuowała swój camp. To będzie sześć tygodni do mojej walki, która odbędzie się 12 października. Michelle Waterson jest bardzo fajną przeciwniczką, nasze starcie będzie pojedynkiem wieczoru, co mnie najbardziej cieszy.

Od walki z Walentyną Szewczenko minęło osiem miesięcy, a do oktagonu wrócę po dziesięciu miesiącach. Już na konferencji prasowej po walce z Szewczenko zapowiadałam, że będę chciała wziąć dłuższą przerwę. To był super fight, nie miałam zbyt dużo czasu na przygotowanie. Zawsze daję wszystko co mam i byłam do tej walki przygotowana najlepiej jak mogłam. Planowałam pół roku bez startów. Miałam obiecaną walkę o tytuł mistrzowski i chciałam na nią czekać. Moim celem było odświeżenie głowy i „zresetowanie” ciała, co mi się udało. Dużo czasu poświęciłam na naukę i treningi tylko dla mnie.

Tamten rok był dla mnie bardzo ciężki. Stoczyłam trzy pojedynki, praktycznie co trzy miesiące miałam kompletną walkę. Gdy przeskakuje się z przygotowań na przygotowania, nie ma czasu na rozwój wachlarzu umiejętności czy naukę. Skupiamy się tylko na tym, co można zrobić lepiej, na poprawianiu błędów z poprzednich walk i na następnej przeciwniczce. Teraz ten czas wykorzystałam dla siebie – jako kobieta – ponieważ przechodziłam ciężkie momenty, o czym wielu ludzi nie wie. Nie miałam żadnej depresji, po prostu miałam prywatne problemy, które rzutują na tak indywidualny sport jak MMA. Ludzie muszą wiedzieć, że nie jesteśmy maszynami – poza oktagonem mamy swoje zainteresowania, normalne życie i pewne rzeczy nas nie omijają

Jestem wojowniczką nie tylko w sporcie i każdego dnia walczę o lepszy dzień. Przede wszystkim chcę być szczęśliwym człowiekiem, który ma swoją rodzinę, pasje, biznesy i chęci dalszego rozwoju. Te przygotowania są inne – utwierdziłam się w przekonaniu, że ta przerwa była mi potrzebna. Czuję taki podsycony ogień, trenuję teraz bardzo dużo, bo 11 jednostek treningowych tygodniowo. Nie mogę się doczekać powrotu do Stanów. Teraz w Polsce trenuję na 50 procent. Chcę troszkę dać odpocząć mojemu organizmowi, żeby od początku września ze wzmocnioną mocą wrócić do sparingów i być w 100 procentach gotową do walki. „

Jędrzejczyk jest znana z tego, że potrafi używać trash talku. Przed walkami często też miała intensywne staredowny. W ostatnim czasie zamieściła jednak choćby wyrazy wsparcia dla Rose Namajunas po jej porażce czy pozytywnie wyraża się na temat najbliższej rywalki Michelle Waterson. Pokazuje przez to, że oprócz mocnego charakteru charakteryzuje się też wrażliwością.

„Jestem charakterną osobą, ale jednocześnie jestem wrażliwa. Ludzie często kojarzą mnie tylko z walki, ze staredownów, ale jeśli ktoś nie próbuje stanąć mi na odcisk, to wszystko jest w porządku. Ale gdy ktoś próbuje mi wpajać do głowy, że z nią przegram i co mi zrobi… To są sztuki walki, nie można stać z podejściem typu „dobrze, pobij mnie”. Trzeba pokazać taki ząb. Dzięki mojemu charakterowi i charyzmie, którą ludzie we mnie zobaczyli, doszłam naprawdę wysoko. Przypomnę – w UFC jest ponad 500 zawodników i zawodniczek, a tylko 12 czy 13 mistrzów. Są to osoby, które nie tylko są uzdolnionymi atletami, ale mają też charakter.

Mam polskie waleczne serce i nie dam sobie w kaszę dmuchać. Ludzie niestety często widzą tylko agresję. Ale to jest sportowa złość, która jest potrzebna, tym bardziej w sztukach walki. Jeśli chodzi o wsparcie dla Rose Namajunas – to jest biznes, sport. Przed walkami możemy drzeć koty, a po ich zakończeniu uściśniemy sobie dłoń i okażemy wzajemny szacunek. Michelle Waterson znam bardzo dobrze, wspieramy się nie tylko w mediach społecznościowych, ale i na żywo. Jest wspaniałą osobą i bardzo się lubimy, więc myślę, że tutaj nie będzie tej złej krwi. Jeśli będzie mocny staredown, mocne spojrzenie w oczy – to jest jak najbardziej dopuszczalne.

Nie jest tak, że nagle coś zmieniłam. Były naprawdę bardzo mocne rywalizacje, jak z Claudią Gadelhą, która kosztowała mnie sporo zdrowia, ponieważ z jej strony było bardzo dużo agresji. Ja oczywiście odbijałam piłeczkę, bo nie mogłam jej pozwolić dominację. W tym sporcie siła psychiczna jest równie ważna, co fizyczna.”

Jeśli chodzi o Michelle Waterson to jest ona matką 8-letniej córeczki, która ma na imię Araya. „Karate Hottie” była też bohaterka dokumentu „Fight Mom”. Macierzyństwo nie jest łatwe podczas sportowej kariery, ale zdaniem Jędrzejczyk daje też dodatkową motywację.

„Jak najbardziej, znam wiele takich zawodniczek. Wiadomo, że w przypadku mężczyzn jest to o wiele łatwiejsze. Przejście przez ciążę i wychowanie kosztuje kobiety dużo czasu i zdrowia. Waterson została mamą dość wcześnie i może sobie na to pozwolić. Z walki na walkę jest coraz lepsza. To musi być coś wspaniałego, dzieci są wielką motywacją i szczęściem. Michelle na pewno będzie bardzo zmotywowana przed walką ze mną, ale przeszkodzę jej w planach. „

Polska zawodniczka wspiera też swoich kolegów „po fachu”, w tym m.in. najlepszego polskiego półciężkiego Jana Błachowicza (24-8).

„Znam Jana bardzo wiele lat. W 2008 roku w koreańskim Pusan walczyliśmy o medale mistrzostw świata w amatorskim muay thai. Zdobyłam srebro, on sięgnął po złoto. Jestem bardzo blisko z Jankiem i jego narzeczoną, Dorotą Jurkowską [siostrą Łukasza „Jurasa” Jurkowskiego – również zawodnika MMA]. Traktuję go jak brata i bardzo się cieszę, że mogę na żywo obserwować wybuch jego kariery. Byłam na gali, gdy pokonał Luke’a Rockholda, byłam też w Pradze, gdy niestety przegrał z Thiago Santosem. Tą walką z Rockholdem zasłużył na miano pretendenta, chociaż na ten moment jego szanse na pojedynek o pas oceniam na 50-50. Zobaczymy, w którą stronę pójdą szefowie UFC. Na pewno Janek jest tego bliżej niż jakikolwiek polski zawodnik w historii. Bardzo dużo rzeczy działa na jego korzyść i wierzę, że tak będzie.”

Razem z małżonką „Cieszyńskiego Księcia” stara się go również namawiać do większej aktywności medialnej.

„Zdecydowanie otwartość na media i chęć promocji siebie są potrzebne. Ludzie często zarzucają mi, że robię tego za dużo. Ale przede wszystkim skupiam się na sporcie, a jeżeli mam czas dla mediów i potrafię sobie wszystko odpowiednio rozplanować, to można to pogodzić. Potrzeba do tego otwartości. Razem z Dorotą często namawiamy do tego Janka i próbujemy go do tego nakręcać, bo może to naprawdę zwiększyć szanse na zakontraktowanie walki. Jon Jones jest bardzo popularną osobą i od Janka potrzeba trochę więcej otwartości. Nie musi to być od razu trash talk pod adresem Jonesa. Wystarczy, że nieco bardziej wyjdzie do mediów, co powinno przybliżyć go do starcia o mistrzostwo.”

Cała rozmowa z Joanną Jędrzejczyk dostępna na sport.tvp.pl,

Przed Joanną Jędrzejczyk ostatnie tygodnie przygotowań do pojedynku z Michelle Waterson. Jak deklaruje polska zawodniczka, zwycięstwo ma jej zapewnić kolejną szansę walki o pas w dywizji do 115 funtów. Przypomnijmy, że od niedawna ta kategoria wagowa ma nową mistrzynię – Chinkę Weili Zhang (20-1).