MMA PLUFCJoanna Jędrzejczyk o najtrudniejszym etapie przygotowań do UFC 248: Wróciłam do domu, usiadłam i… zaczęłam płakać

Joanna Jędrzejczyk o najtrudniejszym etapie przygotowań do UFC 248: Wróciłam do domu, usiadłam i… zaczęłam płakać

Była mistrzyni wagi słomkowej UFC, Joanna Jędrzejczyk (16-3) już w najbliższą sobotę na gali UFC 248 stanie przed szansą ponownego sięgnięcia po tytuł mistrzowski. Polka będzie starała odebrać pas aktualnej mistrzyni Weili Zhang (20-1).

Polka tuż przed swoim udziałem w UFC 248 udzieliła wywiadowi Przeglądowi Sportowemu, w którym opowiedziała między innymi o najtrudniejszym etapie przygotowań i momencie, w którym coś w środku niej pękło:

“Staram się, aby emocje mną nie szargały, ale zrobiłam coś pod wpływem chwili. Gdy mniej więcej trzy czwarte obozu było za mną, wróciłam do domu, usiadłam i było mi tak ciężko, że zaczęłam płakać. Wiedziałam, że nie mogę się poddać. Nagrałam filmik, aby po walce pokazać ludziom, że nie wszystko wygląda tak kolorowo, jak może się wydawać.

Moja praca to nie tylko końcowy sukces. Sukces to ból, cierpienie i samotność. Wybrałam jednak taką drogę i niech nikt nie pomyśli, że narzekam. Donald Cerrone po walce z Conorem McGregorem powiedział: „Ludzie siedzą na kanapie i oceniają. Nie mówię, że to jest najtrudniejsza praca na świecie, ale może taka być”. Każde zajęcie wymaga czegoś innego. Ja na taką pracę się piszę i nie jest ona łatwa.”

Choć nagranie Jędrzejczyk wzbudza zainteresowanie, to sama zawodniczka nie jest przekonana, czy opublikuje je po walce z Chinką:

“Jeszcze nie wiem. Ale wtedy chciałam pokazać, jak to wygląda. Chciałam podzielić się przemyśleniami w chwili, gdy czułam się jak błoto. Byłam tak zmęczona fizycznie i psychicznie, że po prostu myślałem, że nie dam już rady. Ale marzenia, cele i ambicje pchają mnie do przodu. Codziennie toczy się walka, to normalne. Nie twierdzę, że praca w biurze jest lekka, na pewno angażuje psychicznie. Ale gdy idziesz do łopaty i zapierdzielasz fizycznie osiem czy dziesięć godzin, przerzucając piach… To jest coś strasznego. Tak samo robią sportowcy. Gdyby postawiono nas przed takim zadaniem, codziennie przerzucalibyśmy tonę węgla. My w zasadzie robimy to samo, tylko w inny sposób.”

Cała rozmowa Przeglądu Sportowego z Joanną Jędrzejczyk do sprawdzenia -> TUTAJ.