Jak nie być parterowym nieogarem? Liczy się podejście!

Foto: Demian Maia - jeden z najlepszych grapplerów w MMA, mmajunkie.com
Foto: Demian Maia - jeden z najlepszych grapplerów w MMA, mmajunkie.com

Odporny na wiedzę, trudny do…? Jak to jest, że część zawodników od razu łapie, o co chodzi, a inni mimo wielu treningów nadal nie potrafią wykonać poprawnej techniki? Oczywiście, duże znaczenie ma talent. Mam jednak wrażenie, że wiele można zyskać zmianą podejścia. Jak nie być parterowym nieogarem? Jest kilka wskazówek.

Jak nie być parterowym nieogarem? Nie rób „na pałę”!

Dziki wzrok, wbijanie paznokci w przedramię, duszenie na czoło, spięte mięśnie w każdym możliwym miejscu i nieskoordynowane ruchy. Jak myślisz? Czy ten jegomość czegokolwiek się nauczy? Nie sądzę. To pierwsza podstawowa zasada, jak nie być parterowym nieogarem: nie można ćwiczyć „na pałę”. Walka w parterze to nie jest nieskładne siłowanie się i szarpanie. Ktoś kiedyś określił BJJ jako „ludzkie szachy”. I faktycznie trzeba tutaj myśleć i kontrolować każdy najdrobniejszy szczegół. Nie będziesz zwracał na to uwagi? Nie nauczysz się niczego. Oczywiście, zawsze jest pewien aspekt siłowy, którego nie można pominąć. Jeżeli jednak ktoś będzie skupiał się tylko na sile, nie nauczy się najważniejszego, czyli poprawnej techniki i umiejętnej kontroli pozycji. Wszelkie lekcje od najlepszych trenerów? Krew w piach…

Pół biedy, jeżeli adept spina się podczas sparingów – no cóż, każdemu zdarza się napalić i zbyt ambicjonalnie podejść do pewnych rzeczy. Z czasem to mija i jest uaktywnianie w odpowiednich momentach. Totalną katastrofą jest przypadek, w którym gość nie daje zrobić techniki. On się nie nauczy, nawet nie zrobi pierwszego kroku, by zapamiętać sekwencję ruchów (co dopiero wykonać ją w walce?). Najgorsze jest to, że również Ty nie będziesz mógł się nic nauczyć ćwicząc z nim.

Jak nie być parterowym nieogarem? Nie wstydź się odklepać!

Poznałem kilku gości, którzy nie klepią. Część z nich właśnie leczy lub leczyło kontuzje albo przestała trenować ze względu na zły stan stawów. Każdy trenujący musi zdać sobie sprawę z tego, że odklepanie dźwigni lub duszenia wcale nie jest ujmą. To przyjęcie nauki. Klepanie oznacza uświadomienie sobie, że coś zrobiło się źle. To pierwszy krok do tego, by dowiedzieć się, gdzie był błąd. Oczywiście nie może być tak, że sobie z tego nic nie robisz i co chwila wpadasz w to samo duszenie lub dźwignię. Sportowe zdenerwowanie, chęć poprawienia błędu – to powoduje, że człowiek potrafi się skupić. No ale na czym ma się skupić, jeżeli ciągle się szarpie i nie odklepie choćby miał popuścić w gacie? Rejestruj chwile odklepania, chwile ucieczki, chwile Twoich poddań. Bądź świadomy. Niech wygórowana ambicja nie uniemożliwi Ci świadomego podejścia do treningów. Są poddania, z których nie da się wyszarpać.

Jak nie być parterowym nieogarem? Interesuj się parterem. Oglądaj, słuchaj. Zrób coś więcej.

W Internecie można znaleźć naprawdę wiele szkoleniówek. Lepszych, gorszych, ale każda z nich może dać Ci jakąś przewagę. Oczywiście samo oglądanie nic Ci nie da. Będzie to jak żałosny kurs online na niebieski pas BJJ. Wszystko trzeba sprawdzić, spróbować wykonać. Nie będziesz jednak miał czego robić, jeżeli wcześniej tego nie zobaczysz. Na treningu masz ograniczony czas na poznawanie nowych technik. Dolicz rozgrzewkę, drille, sparingi i tak naprawdę w ciągu jednego treningu uda Ci się poznać tylko kilka rzeczy. Jeżeli jednak coś obejrzysz, spróbujesz wykonać albo po treningu, albo na sparingach (na technice rób to, co każe trener), możesz znaleźć swoją ścieżkę. Nauka parteru jest jak studia. Trener Cię prowadzi, wskazuje kierunek, ale nikt nie zabrania Ci się rozwijać samodzielnie (szczególnie na wyższym poziomie zaawansowania). Widziałeś fajne poddanie na macie? Podejdź po treningu i zapytaj. Może nauczysz się czegoś nowego. Masz okazję, czas i siły? Rób to.

Jak nie być parterowym nieogarem? Nie bądź czarodziejem chaosu. Pamiętaj o podstawach!

Im większym „magikiem parteru” chcesz być, tym bardziej jesteś niepoukładany i w konsekwencji słaby. Skomplikowane techniki zostawmy ludziom z naprawdę dużym doświadczeniem. Jeżeli jesteś nowy, skup się na podstawach. Jeżeli już trochę trenujesz, skup się na podstawach. Gdy masz już sporo doświadczenia, nadal pamiętaj o podstawach! Tak chętnie ludzie oglądają magiczne poddania, ale nie zdają sobie sprawy, że wchodzą one bardzo rzadko, a i tak poprzedzone są podstawowym obaleniem (często powtarzanym na treningach do porzygu) i żmudnym utrzymywaniem pozycji.

Czasami można posparować z gościem, który chce robić wszystko i robi wszystko na raz. Efekt jest taki, że co chwila jest przetaczany, a i o poddanie wcale nie jest trudno, bo znów zostawił rękę lub odsłonił szyję w kolejnej próbie wykonania magicznej techniki, która „wchodzi” raz na sto przypadków. Śledzicie MMA? Zwróćcie uwagę, ile poddań pada z najprostszych technik. Defensywny parter na coraz wyższym poziomie? I tak nadal wygrywa się walki przez gilotyny i duszenia zza pleców. Tu leży skuteczność – opanowanie prostych technik do perfekcji. I ważny dodatek – dostosuj swój parter. W klatce raczej nie wykonasz duszenia kołnierzem lub innych rzeczy dla wojowników w Gi.

Jak nie być parterowym nieogarem? Ogarniaj przygotowanie fizyczne!

Prawdziwa technika siły się nie boi, ale jeżeli trafisz na dzika z dobrą techniką lub na niezwykle silnego gościa, który będzie ogarniał przynajmniej defensywny parter, będziesz miał trudne zadanie. Nie można zaniedbywać przygotowania fizycznego, szczególnie w MMA. Zawsze będziesz musiał wyszarpać tę rękę. Uwolnić energię przy obaleniu. Spiąć właściwe mięśnie przy sweepie. Są „technicy”, których da się zajechać. Przytrzymać, przejść pozycję, zdominować zapaśniczo. Siła plus siła nie równa się technika, ale przygotowanie fizyczne jest bardzo ważne i to ono potrafi okazać się kluczowe w decydującej sytuacji. Czasami decydują centymetry. Techniku! Będą przypadki, w których na nic nie zda się twój skill, jeżeli nie dołożysz do swojego przygotowania siły, szybkości i kondycji.

Talent a ciężka praca…

Mówi się, że jeden czy drugi zawodnik ma talent do walki w parterze. Jest to ważne. Są goście, dla których po kilku treningach to wszystko staje się intuicyjne i chłoną wiedzę jak gąbka. Nie można jednak zapominać, że za wszystkim stoi ciężka praca. Nie każdy będzie geniuszem, ale już niejeden utalentowany wojownik musiał uznać wyższość niezwykle pracowitego „średniaka”.