Furgonetki policji, pełne zbroje, pałki, tarcze, gazy – szef FAME MMA zdradza kulisy gali

Foto: FAME MMA
Foto: FAME MMA

Krzysztof Rozpara, czyli jeden z właścicieli organizacji FAME MMA w obszernej rozmowie z Adamem Lewickim z portalu Onet.pl odkrył kulisy zorganizowania sobotniej gali.

O tym, że gala FAME MMA 6 odbywała się w nadzwyczajnych okolicznościach, a organizatorzy doprowadzili do niej mimo problemów z policją informowaliśmy na bieżąco. Teraz natomiast dowiadujemy się jak wyglądały kulisy tej zeszłotygodniowej produkcji:

ZATRZYMANIE POD HOTELEM

“Pracowaliśmy spokojnie z hotelu, dostaliśmy raport od jednego z kolegów, że samochód wyjeżdżający spod hotelu został zablokowany i spisany przez policję. Okazało się, że pod budynkiem znajdowało się kilka nieoznakowanych wozów policji oraz dwa oznakowane. Usłyszeliśmy, że nie ma podjętych żadnych działań, a obecność funkcjonariuszy była argumentowana tym, że nieopodal są stawy i ludzie mogą spacerować w większych grupach niż dwuosobowe, więc trzeba było to kontrolować. Każdy nasz samochód, który wyjeżdżał spod hotelu był sprawdzany, spisywany i śledzony. Ewidentnie podjęto działania, w celu ustalenia, gdzie dokładnie chcemy zrealizować naszą produkcję. Poczuliśmy się wtedy bardzo niekomfortowo. Obawialiśmy się, że nasze działania zostaną ponownie zablokowane z czystej złośliwości Urzędu Miasta Katowice. Dodam, że tym momencie byliśmy jeszcze bardziej przekonani o poprawności i zgodności z prawem naszych poczynań.

Można powiedzieć, że zaczynała się zabawa w kotka i myszkę. Żaden z zawodników początkowo nie mógł wyjechać z hotelowego parkingu, bo był zablokowany. Ktoś wpadł na pomysł, żeby podstawić busy, ale wtedy musielibyśmy się liczyć z tym, że przewozimy więcej niż dwie osoby, więc byłaby to podstawa do zatrzymania. Mieliśmy więc plan, aby przetransportować wszystkich za pomocą taksówek. Byliśmy w stanie podnieść kolejne koszty.”

KONTROLA POLICJI

“Wspomnę, że przez czwartek i piątek radca prawny policji pracował nad wydaniem opinii, czy naruszamy ustalone standardy. Wspomniana opinia nie ujrzała światła dziennego. W piątek nasz prawnik otrzymał od policji pismo, że owszem naruszamy, bo wykonujemy pewne rzeczy bez odpowiednich zezwoleń. Pragnę zaznaczyć, że prowadzenie produkcji telewizyjnej nie wymaga odpowiedniego pozwolenia. Po prostu ktoś był zainteresowany, abyśmy nie doprowadzili projektu do finału.

W sobotę przed godziną 18 musieliśmy opuścić hotel i wyjechać na plan filmowy. Przygotowania scenografii, światła i dźwięku były w fazie końcowej. O 20 mieliśmy wystartować na żywo. Dotarłem na miejsce z moim prawnikiem, zaczęli dołączać też zawodnicy, prawie cały zespół był już w obiekcie. Wówczas pojawiła się policja… jeden samochód, drugi samochód, w konsekwencji około 15 furgonetek oznakowanych, około pięć radiowozów oznakowanych i kilka nieoznakowanych. Wysypał się z tego oddział policyjny w liczbie około 60-80 osób, niektórzy z nas szacowali, że funkcjonariuszy mogła być nawet więcej. Wszyscy byli wyposażeni w pełne zbroje, pałki, tarcze, gazy. Niczym do pacyfikowania tłumu zamieszek.”

Cała rozmowa Onet.pl z Krzysztofem Rozparą do sprawdzenia -> TUTAJ