Od adepta do roszczeniowego prostaka – ewolucja widza MMA?

Foto: www.parenting-journals.com
Foto: www.parenting-journals.com

Roszczeniowość – to główna różnica między współczesnym masowym widzem MMA, a przeciętnym kibicem, gdy dyscyplina jeszcze nie była popularna. Wraz ze wzrostem popularności organizacje i zawodnicy zarabiają coraz więcej, sport jest na coraz wyższym poziomie. Ale coś za coś. Kiedyś widzem była osoba podziwiająca zawodników. A dziś? Ewolucja widza MMA poszła w kierunku zwykłego prostactwa…

O kim piszę? Ewolucja widza PRZECIĘTNEGO!

Na wstępie wyjaśnię najważniejszą kwestię. Piszę o przeciętnym widzu. W skrócie – patrzysz na ogół ludzi oglądających dane wydarzenie i wyszukujesz najczęstsze zachowania, najczęstsze reakcje i najpopularniejsze poglądy. Nadal są obecni dobrze wychowani, normalni ludzie, którzy potrafią się zachować i reprezentują wysoki poziom. Problemem jest to, że kiedyś takich widzów było wielu w porównaniu do reszty. Dziś jest to mniejszość. Wraz z umasowieniem MMA ewolucja widza poszła w złym kierunku – najczęstsze i najczęstsze reakcje mają się nijak do tego, co było kiedyś.

Dawniej chęci, dziś wymagania

Dawny widz wiele musiał się namęczyć, żeby zobaczyć walki MMA. W Polsce gala była raz na ruski rok, a o UFC lub Pride nie słyszał nikt z polskiej telewizji. Walki oglądało się na płytach, na highlightach, ciągle szukało się streamów i nie zrażało tym, że co chwila trzeba było otwierać kolejny link. A jeżeli nie podobała Ci się walka? Trudno! I tak wiedziałeś, że wojownicy dali z siebie wszystko. Zdawałeś sobie sprawę z tego, że nie masz prawa ich oceniać. Mogłeś porównać, który jest lepszy, ale wiedziałeś, że czekałoby Cię wiele lat treningów, bo coś osiągnąć w tym sporcie.

A dziś? Kibice oczekują cudów. Oni wiedzą lepiej niż zawodnik. Jeżeli przegrał, nie zostawiają na nim suchej nitki… Jeżeli wygrał, zachwycają się w ohydnym stylu. Ale nie chodzi o szacunek dla wojownika. Chodzi o ego widza. Ich ulubieniec ma wygrywać. A jak nie? A jak nie to wybiorą sobie kolejnego ulubieńca. Pieniądze wydawane na PPV lub bilety w ich odczuciu są prawem własności. Oni muszą się dobrze bawić, a jak nie, to zaczyna się jazda… Mają wymagania. Co dają od siebie? Żenujący i krępujący zachwyt lub nienawiść.

Dawniej zrozumienie, dziś hejty

Przeciętny widz rozumiał porażkę w taki sposób, że po prostu przeciwnik był lepszy. Nie szukał winnych. Wiedział, że przegrany i tak mocno przygotowywał się do starcia, a w klatce zostawił wiele sił i zdrowia. Porażka była efektem lepszego przygotowania rywala, większego szczęścia, dyspozycji dnia, lepszego gameplanu itd. Widz zdawał sobie sprawę z tego, jak wiele może wydarzyć się w walce i z tego, że MMA jest sportem wyjątkowo nieprzewidywalnym.

W którym kierunku poszła ewolucja widza? Dziś szuka się winnych. Bo niby sodówa uderzyła, bo występował w reklamach, bo to, bo tamto. Dzisiejszy widz nie doceni zwycięzcy i nie będzie on stanowił punktu odniesienia do całej sytuacji. Oczywiście zwycięzca będzie hejtowany, szczególnie jeżeli nie-Polak pokona Polaka (co mogliśmy zobaczyć na ostatnim KSW). Z porażki ulubieńca przeciętny widz nie wyciąga wniosków. To kolejna okazja, by mógł się wyżyć. Co zresztą robi wynajdując kolejne przyczyny porażki.

Kiedyś był poziom, dziś są bzdury i brak pojęcia

Ilość rzadko kiedy idzie w parze z jakością. Pokazuje to ewolucja widza MMA. Kiedyś było nas znacznie mniej, ale ludzie mieli pojęcie, co oglądają. Kojarzyli zawodników, znali techniki i realia życia wojownika. Wielu z nas trenowało i na bieżąco śledziło, co dzieje się w świecie naszej dyscypliny. Oczywiście, były różnice zdań i toczyły się różne spory, ale były to spory na argumenty.

Dziś można mieć uczucie, że większość komentarzy pod artykułem to zwykły trolling polegający na tym, zż grupka ludzi postanowiła wypisywać zwykłe bzdury. Ale to nie jest trolling. Oni naprawdę tak myślą. Masowy kibic to niedzielny kibic. Bez pojęcia, ale za to z wielką chęcią wyrażania swojego zdania na każdy temat. Szczególnie na temat, o którym  nie ma zielonego pojęcia. Poziom komentarzy stale się obniża. Argumenty ad personam, przekrzykiwanie się są na porządku dziennym. Ewolucja widza MMA przypomina podróż w czasie – od studiów do przedszkola.

Ewolucja widza MMA? Ryzyko umasowienia sportu

Umasowienie MMA nie spowodowało obniżenia poziomu sportowego (pomijam temat Fame MMA), ale mocno odbiło się na poziomie przeciętnego widza. Dawniej był on zaangażowany, wdzięczny i kompetentny. Dziś jest on kibicem niedzielnym, emocjonalnym, roszczeniowym i po prostu głupim. Najbardziej współczuję zawodnikom, którzy mają świadomość, kto ogląda ich pojedynki.