MMA PLBez kategoriiDream 5 – recenzja

Dream 5 – recenzja

1214395199.jpg

Prezentuję wam recenzję gali Dream 5 napisaną przez redaktorów zaprzyjaźnionego portalu MMAniacs.

Runda finałowa LW GP pierwotnie zapowiadała się arcyciekawie. Niestety niemiłosierny pech prześladował tą galę. Z rozpiski wypadło aż 5 zawodników (w tym Kid i Cro Cop). FEG udało się jednak wybrnąć z problemu i skompletować fightcard. Całe szczęście kontuzje ominęły najważniejszych fighterów na tej gali czyli finalistów LW GP. Kto został pierwszym w historii mistrzem Dream i jak zaprezentowała się gala mimo trudności? Przekonajcie się sami.

Dream LW GP walka rezerwowa #2: Andy Ologun vs. Daisuke Nakamura
Szybko skończona walka. Po może 2 minutach Nakamura zakłada flying armbara i przeciwnik odklepuje. Ologun nie pokazał nic ciekawego poza lowkickami. Japończyk działał pewnie w parterze i to zapewniło mu drugie zwycięstwo w Dream. Szybka rozgrzewka na początek. Znany w Japonii nigeryjski komik dał o sobie znać przyzwoitymi występami w K-1 Max ale w MMA walkę przegrał szybko w stylu jego brata. Może powinien zostać przy strikingu? . Nakamura bardzo niedawno walczył na gali Deep toteż ciekawą sprawą było jego pojawienie się na D5.

Dream LW GP półfinał: Shinya Aoki vs. Caol Uno
Aoki w drodze do półfinału miał uważanego za faworyta JZ Calvana, (czym zadziwił wszystkich, którzy myśleli że Aoki będzie bezradny w tym pojedynku) oraz dość średniego Katsuhiko Nagatę. Uno doszedł do rundy finałowej po wolnym losie w pierwszej rundzie GP a później zwycięstwie nad Mitsuhiro Ishidą ćwierćfinale GP gdzie pokazał się z naprawdę dobrej strony. Co do samej walki, to jeżeli nie chce Ci się oglądać gali i czytasz to dla zaspokojenia ciekawości, to wyłączaj to okno jak najszybciej i odpalaj tą walkę! Pierwsza runda to absolutne mistrzostwo jeśli chodzi o parter (bo w nim toczyła się większość walki). Aoki najpierw próbował wyciągnąć submission na nogę, później gdy Uno chciał uciec, założył mu trójkąta, którego Uno nie odklepał a był trzymany w nim kawałek czasu. Jeżeli nie trójkąt to Aoki spróbował armbara ale znowu jego przeciwnik nie dał się skończyć przed czasem. Druga runda już mniej porywająca. Większość czasu Uno spędził z przeciwnikiem na plecach. Werdykt nie mógł być inny jak zwycięstwo Aokiego. Caolowi Uno należy się ogromny szacunek, bo w jego sytuacji dużo fighterów dawno by się poddało. Pierwszym finalistą LW GP został Shinya Aoki.

Dream LW GP półfinał: Eddie Alvarez vs. Tatsuya Kawajiri
Alvarez miał zdecydowanie najlepszych przeciwników ze wszystkich półfinalistów (Dida i Hansen) i dawał z nimi genialne walki! Kawajiri za przeciwników miał Black Mambę i Buscape. Tu z kolei nie były to porywające batalie a wymęczone decyzje. Sama walka również świetna! Dużo wymian i bez przestojów. Początkowo myślałem że Alvarez poradzi sobie dość szybko bo pierwsze 3 minuty na to wskazywały. Japończyk zaliczył nawet deski ale udało mu się w porę pozbierać. Co ciekawe to Amerykanin zaraz po następnych wymianach został odesłany do lekarza ringowego. Zaraz potem to Alvarez przysiada na deskach ale równeiż wychodzi z tego w jednym kawałku. Zaraz potem przychodzi czas na następne szalone wymiany ciosów, gdzie następowały ciągłe zwroty akcji. W końcu to Crusher padł na dobre ale sędzia nie oznajmił końca walki więc zawodnik z USA musiał dokończyć Tatsuyę. Dopiero wtedy sędzia przerwał pojedynek. Drugim finalistą zostaje Eddie Alvarez po kolejnej świetnej walce!

Dream LW GP walka rezerwowa #1: Joachim Hansen vs. Black Mamba
Hansen dostał drugą szansę po genialnym występie przeciw Alvarezowi w ćwierćfinale. Black Mamba z kolei przegrał po mocno średnim pojedynku z Kawajirim. Tutaj Hindus tylko mocno zaczyna trafiając kolanem w głowę Norwega. W końcu jednak zostaje poddany armbarem w narożniku. Gill (prawdziwe nazwisko Mamby) nie pokazał za wiele poza kolanami i lowkickami. A te ataki bokserskie jakoś mało przekonywujące, parter słabo.

Superfight (FW): Joseph Benavidez vs. Kodo
Ta walka miała przyciągnąć przed telewizory miliony Japończyków, gdyż miał walczyć tutaj Norifumi “Kid” Yamamoto. Niestety kontuzja uniemożliwiła mu udział w tej gali i w jego zastępstwo w pośpiechu organizatorzy wstawili mało znanego Japończyka Kodo (którego waga notabene wskazywała na BW a nie na FW). Benavidez to z kolei sparing partner Urijah Fabera (który był obecny w narożniku Amerykanina). No i różnica klas (i wagi) po gongu była widoczna. Benavidez dominował w każdej płaszczyźnie i obijał Japończyka jak chciał. W końcu zawodnik z USA założył oponentowi gilotynę i zakończył swój debiut w Dream zwycięstwem.

Superfight (WW): Kuniyoshi Hironaka vs. Motoki Miyazawa
Hironaka to były zawodnik UFC wobec czego byłem ciekawy co zaprezentuje w tym pojedynku. Jego przeciwnik również przyzwyczajony do klatki gdyż wcześniej walczył w CGM. Trochę przepychanek w narożniku czego można było się spodziewać po klatkowych fighterach. Parę razy akcja sprowadziła się nawet do parteru, co było dla mnie pewną niespodzianką. Akcja toczyła się głównie w stójce gdzie przez większość czasu było w miarę wyrównanie. Dopiero pod koniec 1 rundy Hironaka przeszedł do ofensywy i serią trafił swojego przeciwnika powodując rozcięcie. Lekarz nie pozwala Miyazawie kontynuować pojedynku. Hironaka win by TKO.

Superfight (FW): Hideo Tokoro vs. Takeshi Yamazaki
A jednak Tokoro wziął udział w tej gali mimo kontuzji nadgratstka której nabawił się na parę dni przed walką. Całe szczęście gdyż oglądanie tego zawodnika to czysta przyjemność. Potwierdzone to zostało i w tym pojedynku. W 1 rundzie Tokoro nawet posłał na deski przeciwnika i gdyby nie silił się na submission tylko dokończył go przez g’n’p byłoby po walce. A tak Yamazaki się podniósł i przy kolejnych akcjach dostał jeszcze parę razy ale dotrwał do końca rundy (nieco przydługiej z powodu trafień Tokoro poniżej pasa za co z resztą dostał żółtą kartkę). Druga runda również pod dyktando Hideo który miał zdecydowaną przewagę w każdej płaszczyźnie. Warto obejrzeć tą walkę choćby dla samych niekonwencjonalnych akcji rodem z ZST. Mimo że Yamazaki niewiele zdziałał, to dotrwał do końca walki. Decyzji nie mogło być innej jak 3:0 dla Tokoro. Myslę że fighter ten bez dwóch zdań zasługuje na walkę z Kidem.

Superfight (MW): Yoshihiro Akiyama vs. Katsuyori Shibata
Akiyama wraca po kontuzji toteż nie dostał przeciwnika najwyższych lotów. Shibata mimo iż pierwszoligowym fighterem nie jest potrafi stawić opór. Akiyama znowu walczył w gi co mnie nieco zdziwiło. Po słabych 5 minutach Akiyama wykonuje niecelnego hihghkicka, a później obala Shibatę i jest w pozycji bocznej z której później przechodzi do dosiadu. Następnie dusi on swojego przeciwnika z pomocą gi! Sędzia sam zatrzymuje walkę gdyż Shibata praktycznie już spał. Pewne zwycięstwo Yoshihiro.

Superfight (HW): Mark Hunt vs. Alistair Overeem
Znakiem firmowym dawnego Pride były walki w wadze ciężkiej. Teraz stanęły naprzeciw siebie dwie rozpoznawalne postacie z nieistniejącej już legendarnej organizacji.FEG zaskoczyło trochę bowiem nie dało Nowozelandczykowi łatwiejszego przeciwnika na rozgrzewkę tylko Alistaira Overeema. Hunt ostatnią walkę w MMA stoczył z Fedorem z którym dał wyrówanany bój a Overeem rozgrzał się na ostatniej gali z Lee Tae Hyunem. Walka fajna, szybka acz krótka. Po obaleniu Holendra, Hunt próbuje g’n’p ale nieoczekiwanie Overeem zakłada mu po krótkim czasie keylocka i odnosi swoje drugie zwycięstwo w Dream.

Dream LW GP finał: Shinya Aoki vs. Joachim Hansen

Wszyscy spodziewali się występu Eddy’ego Alvareza, lecz nie mógł on wyjść do finału. Wobec tego jego miejsce zajął triumfator walki rezerwowej. Jak widać Kawajiri mimo porażki stawił taki opór że aż uniemożliwił Amerykaninowi występ w finale. Oczywiście jak należało się spodziewać, Aoki sprowadził walkę do parteru. Gdy Norweg uciekł Japończykowi z jego gumowej gardy, przyjął taktykę g’n’p. Trafił 2-3 razy ale Aokiemu udało się jeszcze skleić przeciwnika. Sytuacja się powtórzyła i Hansen znowu trafił z góry w głowę leżącego Japończyka, który nagle został unieruhomiony. Reszta to dla Norwega była formalność. Sędzia przerywa walkę. Pierwszym mistrzem w historii Dream zostaje JOACHIM HANSEN!!! Hellboy już po zakończeniu walki zapowiedział że chce bronić swojego tytułu przeciwko Alvarezowi.

Podsumowując gala baardzo dobra! Warto było ją obejrzeć dla ŚWIETNYCH walk GP oraz flying armbara Nakamury, powrotu Akiyamy, Hunta jak i znakomitej postawy Overeema, Benavideza i Tokoro. Zwłaszcza gdy pomyślę iż galę tę prześladowały kontuzje i wypadki losowe to aż boję się pomyśleć co by było gdyby walczyć mogli Kid, Cro Cop i JLB. Teraz chwila oddechu i ostatni akt następcy Pride przed galą sylwestrową – finały GP MW, które zapowiadają się szalenie ciekawie. Jeżeli dodamy do tego walkę o tytuł WW między Machem a Diazem to nie pozostaje nic innego jak czekać z niecierpliwością.