MMA PLK-1Domniemanie niewinności. Jak fejk news zrobił ze sportowca potwora

Domniemanie niewinności. Jak fejk news zrobił ze sportowca potwora

28 października doszło do incydentu podczas jednego z protestów we Wrocławiu. Nieznany napastnik zaatakował dwie kobiety, w tym dziennikarkę Gazety Wyborczej. Kilka godzin później twittterowy profil @lewitujacyumysl podał dane wrocławskiego kickboksera, Maksymiliana Bratkowicza, jako sprawcę tejże napaści. Rozpętało się prawdziwe piekło.

Brak podstawowego zachowania

Setki osób pisało do reprezentanta GymFight groźby karalne. Na mediach społecznościowych sportowca dochodziło do internetowego linczu. Problem w tym, że Bratkowicza na marszu nie było – uczestniczył wtedy w treningu. Mleko jednak się wylało. Niewiele osób wspominało, że mamy coś takiego jak domniemanie niewinności.

Nie jestem w stanie pojąć, co działo się w głowie Bratkowicza po zobaczeniu powiadomień. Co doprowadziło do internetowego linczu? Przede wszystkim zapominalskość ludzi o czymś, co nazywa się domniemaniem niewinności.

Zasada ta obowiązuje w prawie krajowym, a także w prawie międzynarodowym. Mówi ona, że każda osoba jest niewinna wobec przedstawianych jej zarzutów, dopóki jej wina nie zostanie jej udowodniona przez wyrok sądu. I, żeby być konkretnym, mówimy tutaj o wyroku prawomocnym. W polskich dokumentach mówi o niej Konstytucja RP i Kodeks postępowania karnego. Dla prawa międzynarodowego, mówimy o Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, Międzynarodowym Pakcie Praw Obywatelskich i Politycznych oraz o Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Kto najbardziej się do tego nie zastosował? Autor profilu @lewitujacyumysl rzecz jasna.

Zniesławienie fejk newsem

@lewitujacyumysl nie tylko podał dane Bratkowicza jako sprawcy napaści podczas wrocławskiego protestu. Oskarżył go o bycie potencjalnym mordercą a także – co wydaje się najlżejsze w tym wszystkim – zwyzywał od słowa “skurwiel”. Dla tych, którzy nie pamiętają genezy tego zlepku liter, już śpieszę z przypomnieniem. To zdrobnienie od słowa skurwysyn, czyli, jak nie okłamuje nas język ojczysty, @lewitujacyumysl postanowił, zapewne nieświadomie zaatakować też matkę sportowca. Ale to tylko drobna dygresja.

Po upublicznieniu adresu oraz danych, na Bratkowicza spadła fala jadu ludzkiej tłuszczy. W groźbach nie przebierali postronni ludzie, którzy specjalnie wchodzili na media społecznościowe, by ubliżyć mu. Bez zatrzymania się na moment, zastanawiania, czy wiadro pomyj wylewa się na faktyczną kanalię czy może na bogu ducha winnego człowieka? Wyszło to drugie.

Teraz, gdy wyszło oświadczenie zawodnika jak i trenera, niektórzy komentarze pokasowali. Inni przepraszali w postach i wiadomościach. Na razie wiadomo mi tylko o jednym przypadku, gdy ktoś podszedł do człowieka i powiedział mu w twarz – przepraszam.

Opamiętajmy się

Od tygodnia sytuacja w naszym kraju jest, mówiąc politycznie, nie za ciekawa. Nie będę ukrywać, że nie mam swoich sympatii politycznych w tym co się dzieje ostatnio na ulicach. Bo mam, jak większa część naszego kraju. Ale tutaj nie chodziło o politykę. A przynajmniej nie w sensie dosłownym.

W wypadku naszej wewnętrznej wojny ucierpiał niewinny człowiek, stojący na uboczu całej tej burzy. W kilka godzin zrobiono z niego potwora, damskiego boksera, życzono mu śmierci oraz pisanego do niego pytania czy dziecko też bije.

A @lewitujacyumysl? Wydał swoje oświadczenie. Że jest mu przykro. Wyjaśnił, że niby wprowadzono go w błąd i sam uwierzył w kilka wiadomości. I pewnie myśli, że jest już ok. Chciałbym sobie pozwolić tego nie skomentować. Ale muszę coś powiedzieć.

Za wywołanie takiej burzy ten człowiek powinien stracić jakąkolwiek wiarygodność. Za stworzenie tak niebezpiecznego “fejka” jego konto powinno zostać oflagowane jako niebezpieczne w serwisie Twitter. Ze wstydu ten ktoś powinien zapaść się pod ziemię i modlić się, by jego zdjęcie nie wypłynęło na światło dzienne.

I ktoś może powiedzieć “Ale Janek, przecież sam mówiłeś o domniemaniu niewinności kilka akapitów wyżej a teraz sam robisz to samo”. Tak. Ale tutaj widzę trochę bardziej znaczącą różnicę.

Bratkowicza oskarżono na bazie pomówienia, sam zainteresowany nigdy nie przyznał się do niczego i jak potwierdza jego trener, nie mógł nic zrobić. Jak widać natomiast pod tym twittem, sam @lewitujacyumysl przyznaje się do tego co zrobił.

Próbował jeszcze się też wykręcić, że pomówienie Bratkowicza to zorganizowana akcja przez TVP. Polecam podsumowanie autorstwa Łukasza Czarnowskiego z HFO.

Rozumiem gorące nastroje w związku z tym co się działo i co dzieje się dalej na naszych ulicach. Ale myślmy nad tym co robimy. Bo następnym razem może dojść do jeszcze większej tragedii

Zobacz także:

Trybson poznał rywala! Z kim zmierzy się na FEN 31?

Trybson poznał rywala na FEN 31! Paweł Trybała skrzyżuje rękawice ze swoim krytykiem, który o swoje zdanie o Trybsonie często wyraża w mediach społecznościowych.

Adam Wieczorek na wolności! Będzie powrót do UFC?

Mamy dobrą wiadomość dla fanów Adama Wieczorka (10-2)! ”Siwy” jest na wolności i niewykluczone, że już niedługo wróci do klatki największej organizacji na świecie.