Dobrzy i źli. Dlaczego wielu kibiców potrzebuje Najmana?

Foto: Wielu kibiców potrzebuje Najmana, Youtube.com
Foto: Wielu kibiców potrzebuje Najmana, Youtube.com

Znów przegrał walkę przez „kontuzję”, znów jest na ustach wszystkich kibiców, znów wylewa się na niego fala krytyki, znów zawalczy, a Ty znów obejrzysz jego pojedynek lub będziesz chciał poznać wyniki z nadzieją, że wygra jego przeciwnik. Powiedz mi, że tak nie będzie, przyjacielu. Może i to stwierdzenie jest kontrowersyjne, ale jest w nim sporo prawdy: wielu kibiców potrzebuje Najmana.

Dobrzy i źli w środowisku sportów walki

Z perspektywy kibica sport to wielkie emocje. Dobre i złe. Oczywiście, sporty walki uczą szacunku do każdego wojownika, ale i tak zawsze może dojść do awantury. Dojdzie do zaznaczenia konfliktu i podziału na „plemiona” (Facebookowe „I’m with…”). Kibicowanie wcale nie oznacza nienawiści wobec rywala ulubionego wojownika. Warto jednak zauważyć, że wśród tych walk, na które kibice czekają najmocniej, jest mnóstwo pojedynków „Dobry vs. Zły”. To rozgrzewa ludzi. Część z nich po prostu potrzebuje kogoś, kogo nie będzie lubić. Jednym z najbardziej hitowych pojedynków, marketingowym kamieniem milowym w polskim MMA nadal pozostaje starcie Pudzian vs. Najman. Jesteś pewien, że popularność tej walki to tylko zasługa Pudziana? Nie do końca.

Antywzór i negatywne emocje

Wielu ludzi, oprócz zwycięzców i prawdziwych wzorów do naśladowania potrzebuje również antywzoru. Kogoś znienawidzonego. Właśnie to dopełnia ich wizję świata. Wszyscy od dziecka jesteśmy karmieni opowieściami o walce dobra ze złem, choć realne życie wcale takich opowieści nie przypomina (to raczej jeden wielki konflikt interesów). Ale sport bardzo często ma jednak coś z bajki, coś z mitycznych wojen herosów, gdzie ludzie mogą wyobrażać sobie, kto jest dobry, a kto zły. Komu kibicować i kogo wspierać, a kto jest zagrożeniem. Wtedy jeszcze bardziej docenia się swojego idola. Rozemocjonowany tłum lubi swojego bohatera, ale do ekstazy doprowadza go pojedynek dobra ze złem. Fakt, że idol jest zagrożony przez kogoś bardzo złego. Walki o mniejszym ładunku emocjonalnym? Po prostu są nudniejsze.

I tutaj pojawia się Marcin Najman. Człowiek kontrowersyjny i głośny. Dlaczego wielu kibiców potrzebuje Najmana? On krytykuje wszystkich wokół, często uważa się za „kogoś lepszego”, czego Polacy szczerze nienawidzą (szczególnie gdy ktoś nie ma podstaw, by tak o sobie myśleć). A przecież wiemy, jak bardzo Polacy lubią się kłócić. Najman atakuje niemal całe środowisko, ma na pieńku z dużą częścią ważnych osobistości sportów walki. Walki w jego wykonaniu? Na ostrej gadce się kończy. Przeważnie jest to szybka porażka w słabym stylu lub nagła, kontrowersyjna kontuzja, po której kibice buczą i gwiżdżą.

To osoba, która nic nie robi sobie z fali krytyki. Ktoś znienawidzony dzięki swojemu samozaparciu w działaniu… określę je łagodnie jako działanie „słabe jakościowo”. Nie można obok niego przejść obojętnie. To po prostu ktoś, kogo lubisz (co jest rzadkie) lub darzysz szczerą niechęcią. I nie możesz się oprzeć. Może czasami myślisz, że najlepiej byłoby go po prostu olać, ale w końcu i tak chcesz zobaczyć, jak „cwaniak dostaje w****dol”.

Dlaczego wielu kibiców potrzebuje Najmana? Oto jego funkcje!

Marcin Najman nie daje nam sportowych wrażeń. Nie ma co do tego wątpliwości. On daje emocje. On pozwala wyżyć się tej części kibiców, która tego potrzebuje. Marcin Najman ogniskuje hejt i sprawia, że to właśnie na niego mogą sobie ludzie ponarzekać. Jeżeli komuś w życiu się nie powodzi i widzi swój brak jakości, zawsze może zauważyć, że jest ktoś jeszcze gorszy w swoim fachu. Pomińmy fakt, że on dzięki temu zarabia. Tak, czy inaczej, Marcin Najman jest „męczennikiem hejtu”, który świadomie sam na siebie ściągnął ten ciężar i chyba ma się z tym dobrze. Kto wie? Może dzięki temu, że każdy narzeka na Najmana, odrobinę łagodniej traktowani są inni zawodnicy.

Marcin Najman to postać rozrywkowa. Żarty z jego osoby krążą po Internecie, ludzie uwielbiają się śmiać z jego kolejnych popisów. Sami wymyślają dowcipy. Portale internetowe z chęcią dodają kolejne newsy z życia Marcina Najmana, bo to generuje wejścia, wywołuje dyskusje. Niewiele się dzieje, a celebryta znów wymyślił coś ciekawego? Kibice z chęcią to zobaczą i się pośmieją. Najman dostarcza rozrywki, dostarcza nowości. Dzięki niemu się nie znudzisz. To on stworzył krzywe zwierciadło wojownika MMA.

Gdy mi ciebie zabraknie…

Jeżeli Marcin Najman faktycznie zakończy karierę… wielu kibiców odczuje ulgę, ale z czasem na pewno będą za nim tęsknić. Nadal będą o nim mówić i go wspominać. Polscy wojownicy, weterani UFC odejdą w zapomnienie, ale Marcin Najman nadal będzie tematem rozmów. Pewnie również dlatego, że celebryta nie da o sobie zapomnieć nawet na sportowej emeryturze. Smutne? Nie oceniam tego. Marcin Najman spełnia masochistyczne potrzeby. Jest kropelką dziegciu w beczce miodu, posmakiem goryczy w słodkim napoju. Wielu kibiców potrzebuje Najmana…