Derrick Lewis przez cztery lata walczył z poważną kontuzją kolana: Dopiero teraz to naprawiam

Foto: MMAJunkie
Foto: MMAJunkie

Jeden z czołowych zawodników wagi ciężkiej na świecie Derrick Lewis (21-7) ponad cztery lata walczył z poważną kontuzją kolana, którą zdecydował się operacyjnie wyleczyć dopiero po ostatniej porażce z Juniorem dos Santosem na gali UFC on ESPN+4 w Wichtia.

Lewis przegrał starcie z Brazylijczykiem przez techniczny nokaut w drugiej rundzie, ale do rezygnacji z tego starcia nawoływał go trener Bob Perez, sugerując lichy stan zdrowotny swojego podopiecznego.

„Czarna Bestia” jednak się uparł i do starcia z dos Santosem przystąpił.

Jak się jednak okazało – nie był w stanie nawiązać wyrównanej batalii z czołowym zawodnikiem królewskiej dywizji wagowej.

Starcie to, oprócz dopisania porażki do rekordu zakończyło się dla Lewisa również zerwaniem wiązadeł bocznych, uszkodzeniem łąkotki oraz naruszeniem wiązadeł bocznych. Kontuzje te zapoczątkowane były w lutym 2015 roku, kiedy to uszkodził kolano w walce z Ruanem Pottsem na UFC 184.

Od tamtej pory – z kontuzjami! – Lewis stoczył trzynaście walk, z których wygrał dziewięć. Doszedł nawet do walki o pas mistrzowski UFC, w której musiał uznać wyższość Daniela Cormiera.

Teraz „Czarna Bestia” poddaje się operacji, ale obiecuje powrót do oktagonu:

„Chciałem przejść na sportową emeryturę kilka lat temu, kiedy doznałem kontuzji w walce z Pottsem, bo nie chciałem przechodzić operacji. Naprawiam tę kontuzję teraz, bo kolano jest zbyt słabe, by obronić jakiekolwiek obalenie.

Chcę wrócić do startów pod koniec roku.”