Derrick Lewis poważnie chory? „To sprawa życia i śmierci”

Foto: mmamania.com
Foto: mmamania.com

Podczas UFC 247 Derrick Lewis (23-7, 1NC) odniósł drugą wygraną z rzędu, pokonując na punkty Ilira Latifiego (14-8, 1NC). Okazuje się, że Amerykanin mógł nawet nie wyjść do tego pojedynku, gdyż zmaga się ze zdrowotnymi problemami.

Starcie dwóch fighterów wagi ciężkiej otworzyło kartę główną wspomnianego wydarzenia. Walka odbyła się na pełnym dystansie. Lewis szukał sposobu na rywala w stójce, natomiast Latifi czekał na sprowadzenie, by w parterze zaznaczać swą przewagę. Ostatecznie sędziowie stwierdzili, że zwycięzcą rywalizacji został „Black Beast”.

Po walce 35-latek porozmawiał z Arielem Helwanim na tematy dotyczące pojedynku. Amerykanin zdradził, że mógł on nie wziąć udziału w minionej gali. Powodem takiego obrotu sytuacji są bowiem problemy zdrowotne zawodnika.

Mój doktor powiedział, że jego zdaniem nie powinienem brać ostatniej walki. To była taka sytuacja, że jego zdaniem nie powinno do niej dojść. Otrzymałem też opinię od lekarzy UFC, którzy wszystko przeczytali i sprawdzili. Oni powiedzieli, że nie powinno być problemu.

Okazuje się, że kłopot jest bardzo poważny. Zawodnik nie chciał zdradzić jednak, co konkretnie mu dolega.

Doktorzy UFC wiedzą, co to jest, tak samo, jak lekarze w Houston. To coś cały czas się dzieje i wciąż muszę zwracać na to uwagę. To sytuacja życia i śmierci. Jestem śmiertelnie poważny. To coś dotyka wielu sportowców, nieważne, czy jesteś zdrowy, czy nie. Tyle mogę powiedzieć.

Na razie nie wiadomo zatem, co dolega Lewisowi, który obecnie przez dwa tygodnie zamierza pracować z lekarzem nad pozbyciem się problemu.