Damian Janikowski o hejterach: Znajdą się ludzie piszący na komputerach o moich przegranych walkach

Foto: Damian Janikowski
Foto: Damian Janikowski

Brązowy medalista olimpijski w zapasach i gwiazda Federacji KSW – Damian Janikowski (3-2) wczoraj oficjalnie poznał nazwisko swojego najbliższego rywala. Polak na gali KSW 50 w Londynie zmierzy się z Tonym Gilesem (6-1), który jest rozpędzony sześcioma zwycięstwami z rzędu.

O Polaku, który przegrał dwie kolejne walki, ulegając Michałowi Materli i Aleksandarowi Ilicowi zaczęły pojawiać się w internecie niepochlebne opinie, którymi jednak – jak sam zaznacza – wcale się nie przejmuje.

Janikowski udzielił wywiadu portalowi Polsat Sport (TUTAJ), w którym opowiedział m.in. o hejterach:

„Cieszę się, że nie ma dużego hejtu, chociaż znajdą się ludzie piszący na komputerach o moich przegranych walkach. Mam to gdzieś i biję się dla najlepszej polskiej federacji. Dopóki mam kontrakt, będę się bił, nieważne czy jest mi smutno. Raz się wygrywa, raz się przegrywa. Różnie to bywa. Ciężko powiedzieć, czego nauczyły mnie porażki, bo całe życie przegrywałem, żeby później się odbudować i stać lepszym. Sto razy więcej walk przegrałem w zapasach, żeby później osiągnąć duży sukces.”

Jak Damian Janikowski charakteryzuje swojego najbliższego przeciwnika?

„Nie wybieram sobie przeciwnika, ja tylko potwierdzam i się biję. Nie jestem w stanie do końca ocenić klasy wojownika – kilka razy go oglądałem i to wszystko. Nie lekceważę zawodnika, oglądam go już i nie mogę nastawiać się na to, że to będzie „słabsza” walka. Patrząc na niego, jako rywala wygląda to tak, jakby poprzeczka faktycznie była niżej.”