Współwłaściciel federacji KSW, Martin Lewandowski przed galą KSW 44 w trójmiejskiej Ergo Arenie udzielił wywiadu portalowi forbes.pl, w którym opowiedział m.in. o relacjach na linii KSW-Bellator oraz wskazał obszar działalności, którego polski potentat zazdrości swoim amerykańskim odpowiednikom.

Martin Lewandowski nie ukrywa, że globalność jaką zdobyły UFC i Bellator to coś, czego federacja KSW może w tej chwili im zazdrościć:

„Skali i globalności biznesu. Każdego roku organizują po 30, 40 gal na całym świecie. To im daje renomę i rozpoznawalność, dzięki którym działają na zawodników jak magnes. Na tym etapie mają zdecydowanie większą siłę przyciągania niż my. I tu nie chodzi o wynagrodzenia dla zawodników, ponieważ w tej kwestii jesteśmy konkurencyjni. Natomiast jeśli chodzi o produkcję eventu – logistykę, zakwaterowanie, zabezpieczenie wydarzenia, pomysł na show – i jego promocję, czyli przygotowanie plakatów, zwiastunów czy oprawy graficznej, jesteśmy od nich lepsi. Tego mogą się od nas uczyć.”

Jeden z głównodowodzących polską federacją wskazał też plany, jakie KSW chciałoby zrealizować w najbliższym czasie w kontekście ilości organizacji swoich imprez:

„Osiem dużych – cztery w Polsce, cztery za granicą – i do tego kilka mniejszych, czysto sportowych, udostępnianych w otwartej telewizji. A do tego raz na jakiś czas zamierzamy organizować galę na Narodowym na ponad 50 tys. osób. Tylko nie pytaj, kiedy dojdziemy do tego etapu. Nie chciałbym podawać konkretnych terminów, ponieważ życie – czy raczej: Excel – może je szybko zweryfikować.”

Cała rozmowa Martina Lewandowskiego w forbes.pl TUTAJ.

Dyskusja

Pitbull Sports