Cormier vs. Lewis. To może być najzabawniejsza walka wieczoru w historii UFC

Po wielu zawirowaniach walką wieczoru gali UFC 230 w Nowym Jorku został pojedynek o pas kategorii ciężkiej, w którym zmierzą się Daniel Cormier (21-1, 1 N/C) i Derrick Lewis (21-5, 1 N/C).

„Czarna Bestia” przeżywa zdecydowanie w ostatnich dniach swoje „5 minut”. W dramatycznych okolicznościach pokonał na UFC 229 Rosjanina Alexandra Volkova (30-7), przegrywając do tamtej pory pojedynek na kartach punktowych. Później stał się z kolei gwiazdą Internetu, po tym jak w wywiadzie z Joe Roganem stwierdził, że ściągnął spodenki, bo… „zgrzały mu się jaja”.

Teraz zawodnik z Houston dostał szansę walki o pas z aktualnym podwójnym mistrzem i liderem rankingu P4P UFC.  Obydwaj zawodnicy słyną z poczucia humoru co pokazali choćby na konferencji przed UFC 226.  Organizacja UFC przypomniała tę sytuację w kontekście zbliżającego się pojedynku.

Lewis miał na myśli oczywiście znany wielu fanom klip, w którym „DC” wystąpił kilka lat temu.

W Internecie pojawiają się również świetne fanowskie filmy promujące tę walkę, utrzymane również w humorystycznej konwencji.

Nie zawiódł także znany australijski artysta kryjący się pod pseudonimem Bosslogic, który przygotował taki oto „plakat”:

https://www.instagram.com/p/Bowb6goHMOb/?hl=pl&taken-by=bosslogic

Derrick Lewis pokazał się również ze wspaniałej strony, kiedy w zeszłym roku pomagał ludziom poszkodowanym przez huragan Harvey w swoim rodzinnym Houston. Na co dzień nie opuszcza go natomiast świetny humor.

View this post on Instagram

It’s fight week #ufcaustin #nohomotho

A post shared by Derrick Lewis (@thebeastufc) on

View this post on Instagram

Working on my speed 🌚#ufcaustin 🦍

A post shared by Derrick Lewis (@thebeastufc) on

Dla Cormiera pojedynek w Madison Square Garden będzie pierwszą obroną pasa królewskiej dywizji UFC. „DC” zdobył go nokautując w pierwszej rundzie Stipe Miocicia (18-3) na UFC 226.

Lewis może pochwalić się w UFC świetnym bilansem 12 zwycięstw i 3 porażek. Nie zawsze jednak „Czarna Bestia” zachwycała w nawet zwycięskich pojedynkach. Jeśli chodzi tylko o tegoroczne walki to ciężko mówić o jakiejś dominacji . Do momentu nokautu jego pojedynek z Marcinem Tyburą (17-4) był dość bliski. Walka z Francisem Ngannou (11-3) należała do jednej z najnudniejszych w ostatnim czasie, a „Predator” zrobił w niej po prostu jeszcze mniej niż Lewis. Z kolei wspomniana na początku walka z Volkovem została odwrócona w ostatniej chwili.  Podobnie zdecydowanie Lewis przegrywał na kartach punktowych w zeszłorocznym starciu z Shamilem Abdurakhimovem (19-4). jednak ostatecznie zdołał wygrać walkę przed czasem. Choć w wielu pojedynkach zawodnik ten miewał problemy to potężna siła ciosu sprawia, że nie wolno go lekceważyć do końca pojedynku, nawet pomimo jego trudności kondycyjnych.

Zawodnicy zmierzą się ze sobą już 3 listopada. Wydaje się, że tym razem czeka nas zgoła odmienna atmosfera, od tej, której doświadczyliśmy przy okazji ostatniej gali. Conor McGregor (21-4) ostatecznie przeprosił Khabiba Nurmagomedova (27-0), jednak wcześniej nie omieszkał atakować rodziny i ojczyzny Dagestańczyka.