Cormier nie myśli jeszcze o końcu kariery. „Trudno jest odejść”

Daniel Cormier to już bardzo doświadczony zawodnik. Niedawno mistrz wagi ciężkiej obchodził czterdzieste urodziny, a to miała być dla niego granica prowadzenia kariery MMA. Tymczasem „DC” wciąż zamierza wchodzić do oktagonu, co uczyni również siedemnastego sierpnia, broniąc pasa w rewanżowym starciu ze Stipe Miociciem.

Mimo dojrzałego, nawet jak na zawodnika mieszanych sztuk walki, wieku, Cormier wciąż utrzymuje świetną formę fizyczną. Potwierdzają to jego wyniki sportowe, gdyż rok temu przez chwilę był on posiadaczem dwóch pasów – w kategorii półciężkiej i ciężkiej. Ostatni raz „DC” walczył w listopadzie ubiegłego roku, za pomocą poddania pokonując Derricka Lewisa.

W tym roku mistrzowi „wybiła czterdziestka”, co miało zwiastować koniec kariery byłego zapaśnika. Obecnie jednak Cormier nie zamierza przechodzić na emeryturę, koncentrując się na nadchodzącym starciu.

„Moja głowa jest w trybie walki. Na razie stawiamy kroki pojedynczo. Z racji, że walczysz o mistrzostwo i jesteś mistrzem przez długi czas, zaczynasz w pewnym momencie zarabiać tak duże pieniądze i zdobywać taką popularność, iż trudno odejść” – stwierdził „DC”.

Faktem jest jednak, że 40-latek wciąż posiada plany odnośnie do zakończenia kariery. Zawodnik nie chce odejść, gdy już będzie cieniem samego siebie.

„Długo mówię, że nie chcę być cieniem samego siebie. Wielu wspaniałych mistrzów odchodziło z tego sportu w taki sposób. Odchodziło jako byli mistrzowie. Pozostawiali swoim fanom dużo gorsze wrażenie, a ich pas dzierżył ktoś inny. Nie chcę być kolejnym z nich”.

„DC” nie będzie także stawał już do każdego pojedynku zaproponowanego przez UFC, gdyż jego pozycja jest zbyt duża.

„Jeśli masz taką sytuację jak ja, że wygrałeś dziewięćdziesiąt procent pojedynków, jesteś mistrzem i masz okazję żyć tak dobrze, to nie musisz stawać w oktagonie z byle kim. To musi być coś dużego” – dodał mistrz wagi ciężkiej UFC.