Conor McGregor (21-3) jest dziś największą gwiazdą UFC, a niedługo być może będzie też posiadał część akcji federacji. Temat współwłasności irlandzkiego fightera pojawił się już jakiś czas temu. Teraz odniósł się do niego Dana White, prezydent UFC.

O chęci negocjacji części udziałów w UFC Conor McGregor po raz pierwszy wspominał pod koniec 2016 roku, gdy znokautował Eddie’ego Alvareza i sięgnął po pas mistrzowski w wadze lekkiej. Jego pozycja stała się jeszcze mocniejsza po bokserskiej walce z Floydem Mayweatherem Jr z sierpnia ubiegłego roku. Jego wartość marketingowa urosła wówczas do niebotycznych wręcz rozmiarów, a sam zawodnik postawił UFC swego rodzaju ultimatum.

„Jestem świeżo po walce za miliard dolarów. Teraz to oni muszą mnie uwieść. Chcę być traktowany tak, jak byłem traktowany w walce z Floydem. Chcę być współwłaścicielem”

– jasno stawiał sprawę „The Notorious”.

Pamiętne incydenty z atakiem na autobus nie odbiły się zbyt mocno na pozycji Conora McGregora – uniknął on surowej kary, a niedawno ogłoszono, że 6 października podczas UFC 229 zmierzy się w absolutnym hicie z obecnym posiadaczem tytułu w wadze lekkiej, Khabibem Nurmagomedovem (26-0). Dana White podkreśla, że choć „The Notorious” wciąż nie ma swoich udziałów UFC, to za pojedynek z Rosjaninem otrzyma „pieniądze godne właściciela”.

McGregor vs. Nurmagomedov - na to starcie wszyscy długo czekali

Sprawa współwłasności nadal jednak istnieje. Poinformował o tym sam Dana White.

„On nie jest jeszcze współwłaścicielem, ale zarabia tyle p… pieniędzy, że jak najbardziej może nim być”

– w swoim stylu skomentował prezydent UFC.

Jak rozwinie się sytuacja? Najbliższe tygodnie powinny przynieść sporo odpowiedzi.

Dyskusja

Pitbull Sports