MMA PLUFCColby Covington: UFC nie chciało mnie dłużej, mówili że nie mam stylu, więc zrobiłem to…

Colby Covington: UFC nie chciało mnie dłużej, mówili że nie mam stylu, więc zrobiłem to…

Colby Covington (15-1) przeżywa obecnie najlepszy okres w swojej zawodowej karierze. Amerykanin stał się niezwykle popularny, choć jak sam przyznaje, jeszcze dwa lata temu był blisko zwolnienia z UFC z powodu… braku medialności.

Covington, który obecnie przygotowuje się do walki z Kamaru Usmanem (15-1) na gali UFC 245, która w sobotę odbędzie się w Las Vegas, w rozmowie z Candacem Owensem opowiedział o okolicznościach,w  jakich zbudował swoją pozycję:

“Nigdy wcześniej nie opowiadałem tej historii, ale trzy walki temu walczyłem z numerem 2 na świecie, ten gość nazywa się Demiana Maia. Walczyliśmy w Brazylii i UFC powiedziało mojemu menadżerowi Danowi Lambertowi, że nie zamierzają przedłużać ze mną kontraktu.

Nie podobał się im mój styl, nie podobało się im to, że nie jestem atrakcyjny, że daję ludziom rozrywki. To było zanim zostałem w pewnym sensie artystą estradowym i zacząłem akceptować ten biznes. Tak więc, niezależnie co miało się stać po walce z Maią i nawet przez to, że byłem numerem 6 na świecie, to UFC nie chciało przedłużać ze mną umowy. Nie lubili mojej osobowości i nie podobał się im mój styl walki.

Zarabiałem wówczas 30 tys. dolarów za walkę z numerem 2 na świecie, a po zapłaceniu podatków i opłaceniu trenerów zostawało mi 5 czy góra 10 tys. dolarów.”

Covington przedstawił, co było jego punktem przełomowym w karierze:

“Pojechałem więc do Brazylii, pokonałem tego drugiego gościa na świecie, zostawiłem go w kałuży krwi w Sao Paulo, w jego rodzinnym mieście i wykrzyczałem Brazylijczykom, że są bandą obrzydliwych zwierząt, a Brazylia jest zadupiem świata i w taki sposób zbudowałem swoje promo.

I to promo jak wirus obiegł cały internet, a UFC nagle zmieniło do mnie podejście i powiedziało: Musimy go zatrzymać. Musimy ponownie podpisać z nim kontrakt, musimy to zrobić, bo jest to duża sprawa.

Tak więc to było punktem zwrotnym w mojej karierze, a reszta to jest już historia…”

Pamiętacie tę słynną przemowę Covingtona po pokonaniu Demiana Mai?