MMA PLBez kategoriiBosacki, Bronder, Michalak i Wojciechowski o walce Marcin Held vs Joe Lauzon!

Bosacki, Bronder, Michalak i Wojciechowski o walce Marcin Held vs Joe Lauzon!

Pomysł na kącik sędziowski siedział w mojej głowie już od jakiegoś czasu. Sam stawiam odważne kroki na sędziowskiej drodze, jednak do zaproszonych przeze mnie gości brakuje mi lat doświadczeń i ogromu przesędziowanych gal. Do współpracy wybrałem ścisłą sędziowską czołówkę z Polski. UFC, KSW, M-1, czy FEN, to tylko niektóre organizacje korzystające z usług tej czwórki. Łukasz Bosacki, Tomasz Bronder, Piotr Michalak i Cezary Wojciechowski będą nam pomagać w rozwiązywaniu każdej sędziowskiej nieścisłości, złej decyzji jak i również opowiedzą nam dlaczego dana decyzja była słuszna. Docelowo kącik sędziowski dostanie jakąś nazwę (jeśli macie jakieś pomysły zostawcie je w komentarzu) i w każdej części wypowiadać będzie się tylko jeden sędzia. Biorąc pod uwagę fakt, że pierwsza część powstaje ‘w biegu’ musicie mi wybaczyć brak tytułu. Mniej do wybaczania będzie z powodu składu, nie jeden a czterech, bo dobrze jest zacząć mocno. Zatem na pierwszy ogień idzie cały skład. Impulsem była oczywiście zupełnie dla mnie niezrozumiała decyzja w walce Marcin Held vs Joe Lauzon. Oglądając ten pojedynek byłem pewien, że Heldzik spokojnie dowiózł drugą i trzecią rundę dla siebie i zaliczy pierwsze zwycięstwo w UFC. To co się stało ścięło mnie zupełnie z nóg i wypisało na mojej twarzy pytanie ‘what the fuck?’. Oddajmy głos specjalistom:

Foto: Jan 15, 2017; Phoenix, AZ, USA; Joe Lauzon (left) is declared the winner by decision over Marcin Held during UFC Fight Night at Talking Stick Resort Arena. Mandatory Credit: Mark J. Rebilas-USA TODAY Sports

Łukasz Bosacki:

Według mnie Marcin bez dwóch zdań wygrał tą walkę. Jedyną rundą sporną mogła być runda pierwsza gdzie swój moment miał Lauzon pod siatką gdy trafiał ostre łokcie na głowę Helda, Marcin lekko przysiadł. Druga runda dla Polaka, jedyna chwila Lauzona to próba balachy, nieskuteczna. Trzecia runda pełna dominacja Helda. Nie potrafię zrozumieć punktacji tej walki dla Amerykanina. 30-27 Held lub 29-28 Held to wg mnie jedyne dwie słuszne punktacje w tej walce.

Tomasz Bronder:

Zdecydowana większość z nas widziała zwycięstwo Marcina Helda nad Joe Lauzonem. Widział, a właściwie czuł że przegrał sam Lauzon. Ja też widziałem wygraną Marcina, a nawet odszedłem od komputera po syrenie kończącej i o wyniku przeczytałem po paru godzinach. Jako sędzia i trener nieraz stałem w środku i byłem zaskoczony werdyktem. Dlatego też staram się nie używać mocnych słów zaraz po walce, szczególnie gdy w grę wchodzą emocje. Ale zobaczyłem walkę raz jeszcze i podtrzymuje pierwszą refleksję, wygrał Marcin Held.
Nie zajmę się szczegółową analizą kto ile przyjął ciosów, ile minut kontrolował walkę czy też ile razy sprowadził walkę do parteru, bo to zrobiło już pewnie wielu. Sprawdziłem za to sędziów, którzy tę walkę oceniali. Każdy z nich punktował już w bardzo wielu walkach i zdecydowanie mają doświadczenie. Nie mają też poważnych wpadek i wielu kontrowersyjnych decyzji w karierze. Co zatem się stało że wszyscy widzieli wygraną Marcina poza dwójką z nich? Może nowe zasady punktowania, których jeszcze nie przyswoili w praktyce (uznali balache w 2 rundzie jako bliska skończenia i nie patrzyli na inne kryteria ), a może po prostu mieli słabszy dzień, co przecież przytrafia się każdemu z nas. Z pewnością jednak nie użył bym słowa wałek, który kojarzy mi się z celowym działaniem, w tym przypadku na korzyść Lauzona aby oszukać Polaka. A słowo to jest używane często nawet przy bliskiej walce i mnie bardziej pasuje do boksu, gdzie o takich przypadkach słyszałem często. Jestem sędzią i często analizuję walki sam lub w gronie sędziów, również tych sędziujących w całej Europie czy za oceanem i mogę powiedzieć że najważniejsze jest umieć przyznać się do błędu lub obronić swoją decyzję. Jestem ciekaw jak swoją decyzję ocenili sami sędziowie tego pojedynku.
MMA to bardzo trudny sport do sędziowania i mam nadzieję że nowe zasady spowodują spadek kontrowersyjnych decyzji, bo uniknąć się ich na pewno nie uda.
Marcinowi życzę jak najlepiej, umiejętności ma, charakter i serce też. W sporcie potrzeba też odrobina szczęścia, w tym przypadku to chyba tego zabrakło.

Piotr Michalak:

Cała ta decyzja sędziowska w tej walce to jest cyrk i jedno wielkie nieporozumienie, bo dla mnie już pierwsza runda przyznana Lauzonowi jest efektem słabego spojrzenia na sędziowanie. Jednakże przyznanie drugiej rundy Joe Lauzonowi to jest skrajny absurd.

Zdarzyło sie to w największej federacji na świecie i od której wszyscy biorą przykład, bo tam są najlepsi sędziowie, najlepsze decyzje, najlepsze walki, najlepsze pieniądze i wszystko naj. Niestety z sędziowaniem bywa różnie, oni chcą by przyjmować ich zasady, chcą wyznaczać standardy sędziowania, zasad i przepisów, a wychodzi na to że sami powinni się uczyć sędziować.

Moim zdaniem przez cały tę otoczkę bycia najlepszymi, ludzie w środku zbyt mocno w to uwierzyli i zapominają o tym, by iść do przodu. Zatrzymali się na pewnym etapie rozwoju i brakuje zdecydowanie ewoluowania. W Polsce sędziowie są bardzo niedoceniani, ciągle się mówi, że zagraniczni są lepsi i można mu zapłacić więcej, bo wszystko zagraniczne jest fajniejsze. Jak widać, trzeba polskich sędziów doceniać, bo my staramy się z walki na walkę doskonalić i cały czas nabierać tego doświadczenia i nie popadamy w samozachwyt. Moim zdaniem właśnie to ma miejsce w Ameryce i nie ważne czy dadzą na niebieskiego czy na czerwonego. Tak jak oni mówią, tak jest i koniec, kropka.

Dla mnie tych dwóch panów powinno się cofnąć do sędziowania walk amatorskich. Sędziowie generalnie powinni trzymać się razem, współpracować i przez to rozwijać, ale moim zdaniem w tym przypadku punktowanie jest tragiczne i dla mnie oni nie są sędziami. Jeśli ktoś punktuje w ten sposób drugą rundę, to dla mnie nie jest sędzią, tylko gościem który przyszedł popatrzyć w monitorek i coś sobie poskreślać.

W pierwszej rundzie weszły te łokcie, jednak połowa z tych łokci była w bark, a nie czysto na głowę. Po walce nie było na twarzy Marcina widać efektów tych łokci. To, że Marcin zszedł na kolano to tylko i wyłącznie po to, żeby obalać na 100%, pewnie chciał poprawić chwyt i ostatecznie to się skończyło obaleniem.

Gdyby nawet wziąć pod uwagę te łokcie, iż były one tak mocne, że on uklęknął na kolano, to nadal nie jest dla mnie runda 10-9 dla Lauzona. To co się dzieje ostatnio w sędziowaniu to jest jakiś ‘fuckin joke’. Przed każdą galą UFC są zasady punktowania: efektywne ciosy i grappling, na drugim miejscu agresja, na ostatnim kontrola oktagonu. Nic z tego nie jest przestrzegane, bo jeśli mamy bliską rundę to co jest robione? Jest zabawa w jakąś pieprzoną matematykę z liczeniem ciosów. “Bo ten dwa razy więcej uderzył od tamtego, jeden raz więcej kopnął i jeden raz więcej spróbował obalić”, a nikt później już nie bierze pod uwagę tej agresji i kontroli oktagonu. Powinno się wrócić do poprzedniego oceniania, tak jak my oceniami w Polsce.

My w Polsce liczymy te ciosy, to prawda, ale nie ma tak jak w boksie i nie są one dla nas wyrocznią. Nie ma sytuacji, w której tu jest 10 ciosów tu 8, więc dajemy rundę dla tego zawodnika. Liczba ciosów pomaga nam w punktowaniu rundy, nie jest natomiast wyznacznikiem, bo bierzemy pod uwagę agresję i kontrolę oktagonu. Tam jeśli ktoś zada dwa ciosy więcej, to jest zwycięzcą rundy. Jeśli ktoś jest agresorem przez całą rundę, a uderzył dwa razy mniej od drugiego, to i tak tę rundę wygrywa, bo jest agresorem i kontroluje oktagon. W drugiej rundzie tej walki ze strony Lauzona nawet tego nie było. Nie uderzał więcej, ani nie był agresorem, ani nie kontrolował oktagonu. Held go zgwałcił w drugiej rundzie, a i tak dwóch sędziów widziało jego przegraną.

Wszyscy są zakochani w USA, mówią że tam są komisje sędziowskie, że tam się inaczej dobiera sędziów. Widzieliśmy teraz jak się dobiera sędziów i w ostatnich czasach nie jest to w UFC jedyna wpadka. Jednakże ta sytuacja tutaj jest kuriozalna. Już nawet Lauzon, który tę walkę wygrywa mówi ‘to nie ja jestem zwycięzcą’. On nie chciał tej wygranej. Ta komisja powinna się poważnie zastanowić kogo oni mają w swoich szeregach, bo zaczynam wątpić w jakość tego systemu. Jeśli teraz zmieniły się te przepisy, to co trzeba mieć w głowie, żeby taką rundę ocenić na Joe Lauzona. Nie da się tego obronić po starych przepisach ani po nowych. Dla mnie jest to zupełnie niezrozumiałe, brak tutaj zupełnie jakiejkolwiek logiki. Tu nie ma co liczyć ciosów, nie ma co liczyć czasu, kto był większym agresorem, kto był bardziej przy siatce. Po prostu Marcin tę walkę wygrał ewidentnie. Dla mnie wygrał 3 rudny tak jak dał jeden sędzia, a ta dwójka powinna cofnąć się do amatorów, albo wycierać matę oktagonu, a nie sędziować.

Zawsze się mówi, że jak przyjedziesz do obcego kraju i walczysz z miejscowym, to może być zła decyzja sędziowska. Co teraz robi UFC kontraktując tak słabych sędziów, jak oni skrzywdzili Marcia Helda. Nie dosyć, że przegrał wygraną walkę, to teraz przygotowując się do trzeciej walki, będzie miał w głowie psychiczny niepokój. Będzie musiał wygrać przed czasem, bo nawet jak ją wygra, to może ją przegrać. Będzie stres, że to jest jego ostatnia walka jak przegra, a dwa że nawet jak wygra na punkty, to znów będzie taka decyzja jak w Phoenix.

UFC w wielu aspektach bije różne organizacje na głowę i jeśli chodzi o show, i o wypłaty i oczywiście o poziom zawodników, bo jednak tam następuje ostateczna weryfikacja umiejetności. Jest to kolebka mma, jest największą organizacją na świecie, chociaż ACB ma chyba 800 zawodników na całym świecie. Jednak jeśli chodzi o sędziowanie, to powinni spuścić głowę, bo rysują nosem sufit i zacząć się bardziej przykładać, bądź mieć większy wpływ na to jakich sędziów dostają z komisji. Ja nie mówię, że UFC zatrudnia takich sędziów, ale powinni zacząć wywierać jakiś wpływ na to, kogo dostają. Cierpi na tym nie tylko zawodnik, cierpi na tym organizacja, cierpią kibice, cierpi na tym cały sport. Teraz sędziowie będą krytykowani za najmniejszy błąd, bo będą porównywani do takich panów, którzy grali w węża na telefonie, albo jak to powiedział Borys Mańkowski oglądali porno na komórkach podczas walki. Inaczej tego wytłumaczyć nie można, trzeba mieć zamknięte oczy, albo być odwróconym od oktagonu. Bo nawet zupełny laik nie oceniłby tej rundy dokładnie 10-9 czy 10-8, ale by powiedział tę rundę wygrał niebieski czy tam czerwony. Więc co ci ludzie tam robią z taką władzą o decydowaniu o czyjejś karierze. Tacy ludzie w ogóle nie powinni sędziować MMA.

Cezary Wojciechowski:

Kiedy zwycięzca walki jeszcze w oktagonie mówi że przegrał to… wiedz, że coś się dzieje. Joe Lauzon po ostatniej walce z Marcinem Heldem dopisał do rekordu wygraną. Moim i wielu innych zdaniem niesłusznie. Punktację Dereka Leary’ego (30-27 Held) pozostawię w spokoju. Pierwszą rundę Jeff Mullen i Marcos Rosales wycenili na 10-9 dla JLau. Najprawdopodobniej podjęli taką decyzje sugerując sie ilością ciosów jakie zadał czy uznając że po jednym z łokci Marcin został zamroczony. Staram się zrozumieć taką ocenę tej rundy lecz nie przychodzi mi to łatwo. Dla mnie ta runda była najbardziej wyrównaną ze wszystkich trzech. W połowie rundy Polak zmienił płaszczyznę obalając i pozostał tam ponad minutę, w klinczu pod siatką tez to on wywierał większą presję, potem stójka. W tej rundzie bardzo ważne przy ocenie ciosów jakie zadawał Amerykanin jest to, że siedząc pod klatką łatwiej jest dostrzec ich celność i skuteczność. Pierwsza runda jest jedyną na temat której można dyskutować co do jej oceny. Największe kontrowersje wywołały oceny rund 2 i 3. Tutaj nie jestem w stanie zrozumieć panów Mullena i Rosalesa. W drugiej odsłonie Marcin dość szybko obalił by zdobyć i utrzymać plecy rywala ponad minutę, przypomnę żę obok dosiadu jest to najbardziej dominująca pozycja parterowa. Po powrocie do stójki Marcin ponownie obala i pozostaje w parterze kontrolując już mniej dominujących pozycjach. Jedyny moment groźnej aktywności Lauzona to nieudana próba balachy na łokieć. W mojej osobistej ocenie gdyby nie ten moment można by obronić ocenę do 8 dla Marcina, gdyż Amerykanin nie zrobił w tej rundzie w zasadzie nic innego. Ta runda to klasyczna 10-9 dla Helda i w mojej ocenie przejrzysta i prosta do oceny. Trzecia runda została oceniona przez wszystkich sędziów tak samo czyli na korzyść Helda do 9.

Oglądając kontrowersyjne walki staram się doszukać momentów którymi mogli się sugerować sędziowie oceniający rundy w sposób dla wiekszości zaskakujący. Czy daleka od powodzenia próba dźwigni prostej na łokieć w głowach dwóch arbitrów przewyższyła wartością pracę Marcina? Jeśli tak to najzwyczajniej w świecie źle rozumieją kryteria ocen. Być może w głowach zamieszały im nowelizacje w unified rules? Nie powinny, bo John McCarthy tłumaczył je na kanale YT bardzo jasno i klarownie. Niestety nie wiem jak wygląda proces rekrutacji sedziów UFC w Stanach. W Polsce pomimo braku struktur i systemu większość sędziów zaczyna od ocen walk amatorskich i bycia “shadow judge” na galach zawodowych ( oceniają walkę na żywo na kartach punktowych które nie są brane pod uwagę do kart zbiorczych właściwych). Dopiero po takim przygotowaniu decydują w walkach zawodowych. Moim zdaniem Marcin Held został skrzywdzony taką decyzją sędziów Mullena i Rosalesa przez ich złą ocenę dwóch pierwszych rund wynikającą z niekompetencji i niezrozumienia kryteriów oceniania walk MMA.

Jak widać cała czwórka jest zgodna, decyzja w tej walce była zupełnie niesłuszna i mocno krzywdząca dla Polaka. Zgadzam się tutaj z Tomkiem Bronderem i daleki jestem od nazywania takich decyzji ‘wałkami’, jednakże trudno mi znaleźć cokolwiek na czym oprzeć można by było punktowanie drugiej, kluczowej rundy dla Lauzona. Chyba, że panowie dzień przed galą byli na wspólnej imprezie, bądź tak jak wspominał Piotr Michalak grali w węża. Od siebie dodam, że właśnie po tych mocnych łokciach w pierwszej rundzie, po których Held uklęknął, bardziej skłaniałem się dać tę rundę dla Lauzona. Według nowych zasad i tego o czym mówił Big John McCarthy, walka przez większość czasu toczyła się w stójce i tam to Lauzon wyrządził dużo większe zniszczenia i dużo bardziej chciał ten pojedynek tymi łokciami zakończyć. Oczywiście punktowanie rundy dla Helda też można by spokojnie obronić, Held obalał, wywierał presję i trafił ślicznym kolanem z klinczu. Dwie pozostałe rundy bezsprzecznie dla Helda. Normalnie w tym miejscu powinno być zaproszenie do dyskusji, ale o czym dyskutować w tak jednoznacznej sytuacji… Kolejne odcinki kącika sędziowskiego już wkrótce, jeśli macie jakiekolwiek pytania piszcie w komentarzach. Mogą a nawet powinny być to pytania do naszych ekspertów, postaram się by oni również tutaj na nie odpowiedzieli.

Scrolluj dalej, albo kliknij tutaj,
by obejrzeć kolejny wpis