Borys Mańkowski wyjaśnia tzw. aferę „Nie chce mi się gadać z tą wiarą”

Borys Mańkowski (19-7-1) kilka dni temu został „gwiazdą Internetu” po tym, gdy zapomniał zatrzymać transmisji live na YouTube i trwała ona dalej bez jego wiedzy.

Na nagraniu pojawia się tekst „nie chce mi się gadać z tą wiarą” oraz komentarze odnośnie systemu tzw. donejtów na YouTube.

Zawodnik w końcu zorientował się, że transmisja wciąż trwa i ostatecznie usunął ją z YouTube. Jednak jak wiadomo… nic w Internecie nie ginie. Jeden z użytkownik nagrał rzeczony fragment i wrzucił go na serwis YouTube.

Kilka dni później „Tasmański Diabeł” zamieścił na swoim kanale film, w którym odnosi się do tej sytuacji.

„Chodzi o to, że jeżeli spędzam czas ze swoimi bliskimi, ze swoją rodzinką, ze swoimi kumplami, czy nowo poznanymi ludźmi itd.  w życiu, realnym życiu… I mam się nagle od nich oderwać, żeby iść specjalnie się podłączać pod jakieś zje**ne wifi, które ledwo działa, gdzieś gdzie w ogóle nie ma światła, bo w momencie gdy u nas (w Tajlandii – przyp. red.) jest 20:00 to u nas  (w Polsce – przyp. red.) jest 14:00, to jest głupie robić taką relację w ogóle, bo wielu ludzi tego nie będzie oglądało… To po prostu jest mi to zdecydowanie nie na rękę, żeby iść nagle, odrywać się od tego wszystkiego, siedzieć i coś tam pier**ić. I to jest stwierdzenie faktu. I zaraz po tym mówię  „ale jeżeli miałbym poświęcić sobie ten i sobie pojechać i w miłym klimacie sobie puścić taką relację na żywo to wiadomo, że to jest zupełnie inna kwestia. (…) Zostało to troszeczkę wyrwane z kontekstu, ale oczywiście już mądrzy się pojawili, którzy pier***lą  te głupoty. Co nie zmienia też faktu, że oczywiście nie zawsze chce mi się gadać. Dlatego gdyby mi się chciało gadać tak naprawdę często to te relacje robiłbym codziennie. A, że mi się nie chce to robię taka relacją dosyć rzadko, powiedzmy raz na miesiąc.”

Były mistrz KSW opowiadał też o swoim stosunku do płatnych transmisji i ogólnie prowadzenia takiego kanału.

Całe wideo dostępne poniżej:

Mańkowski po raz ostatni pojawił się w klatce w grudniu 2017 roku. Wtedy też stracił pas mistrzowski na rzecz Roberto Soldicia (15-3). Po serii kontuzji jego powrót zawodnika planowany jest na marzec. Na gali KSW 47 rywalem Polaka będzie inny były mistrz KSW Dricus Du Plessis (12-2).