Adam Kownacki wygrał z Chrisem Arreolą na punkty po ringowej wojnie

Foto: Polskie Radio 24
Foto: Polskie Radio 24

Adam Kownacki (20-0, 15 KO) wygrał na punkty z Chrisem Arreolą (38-6-1, 33 KO) w walce wieczoru gali na Brooklynie. Polski pięściarz zdobył przy okazji pas IBF Intercontinental.

Przed rozpoczęciem pojedynku wysłuchaliśmy hymnów narodowych Polski i USA.

Kownacki natychmiast ruszył do przodu z ciosami. Arreola też trafił Polaka. Inicjatywa należał jednak do Kownackiego. Polski bokser łączył ciosy na korpus i głowę. Choć Kownacki  spychał rywala na liny to przez jego defensywę również przedostawało się sporo ciosów.

W kolejnej rundzie Kownacki ruszył do mocnej ofensywy. Arreola jednak też sporo trafiał. Polak wyprowadzał dobre podbródkowe w krótkim dystansie. Oglądaliśmy sporo celnych ciosów z obu stron.

Inicjatywę od początku trzeciej rundy nadal miał Kownacki. Trafił podbródkowym a później kilkoma ciosami w klinczu. Arreola odpowiadał i był wciąż niebezpieczny. Po mniej intensywnym fragmencie Kownacki trafił kombinacją ciosów.

Czwarta runda dłuższymi fragmentami była spokojniejsza. Arreola zepchnął Polaka do defensywy.

Kownacki od początku piątej rundy znowu ruszył mocno. Arreola przejął później inicjatywę. Defensywa Polaka pozostawiała sporo do życzenia. Kownacki ponownie zaczął przeważać i trafiać krótkimi kombinacjami. W końcówce tego starcia nadal oglądaliśmy mocne wymiany z obu stron.

Szóstą rundę pięściarze zaczęli w krótkim dystansie, gdzie wzajemnie się obijali. Arreola prawdopobonie doznał urazu lewej ręki. Kownacki przez chwilę wywierał presję na rywalu, później dał się jednak zepchnąć na liny. Ostatnie sekundy to kolejna potworna wymiana ciosów.

Zawodnicy w zwarciu częstowali się kolejnymi ciosami. Arreola nie odpuszczał  i pomimo zmęczenia pozostawał bardzo aktywny. Amerykanin przyspieszył m.in. z ciosami na korpus. Kownacki trafił natomiast ciosem na wątrobę niemal równo z gongiem.

Polski pięściarz w ósmej rundzie trafiał mocnymi ciosami. Do celu dochodziły m.in. jego sierpowe. Arreola mimo wszystko się nie zatrzymywał i wręcz zachęcał Polaka do przyspieszenia.

Na początku dziewiątego starcia Kownacki punktował prostymi. Polak ruszył później do mocniejszej ofensywy. Po jego ciosach rywal aż odskoczył do tyłu. Arreola w zwarciu odpowiedział kilkoma ciosami. Polak raz jeszcze przyspieszył, choć sam przyjął mocny prawy.

Arreola dążył do skrócenia dystansu. W dłuższym przyjmował bowiem sporo od Polaka. Później Amerykanin na moment przyspieszył. Kownacki starał się złapać trochę oddechu. W końcowej fazie rundy Kownacki trafiał w kombinacjach.

Przed jedenastą rundą lekarz sprawdził stan zdrowia Arreoli. Amerykanin trafił Polaka mocnym prawym. Początek rundy należał do Arreoli. Później Kownacki również zaczął trafiać. „Babyface” przyjął kilka mocnych ciosów na korpus i był zbyt bierny w tej rundzie.

Walka dotrwała do decydującej do 12. rundy. Kownacki trafił kilkoma ciosami. Później mocno odpowiedział Arreola. Obijał też korpus Polaka. 38-letni Amerykanin świetnie wyglądał na tym etapie pojedynku. Kownacki przyspieszył i kilka razy trafił mocno. Arreola też wyprowadził kilka mocnych prostych.

Łącznie obaj zawodnicy trafili 667 ciosami, co jest znakomitym wynikiem jak na wagę ciężką.

Sędziowie punktowi decydowali o wyniku walki. 118-110, 117-111, 117-11 – jednogłośnie wskazali oni zwycięstwo polskiego pięściarza. Kownacki zachował więc też nieskazitelny rekord.

To drugie zwycięstwo Polaka w tym roku. W styczniu Kownacki zdemolował bowiem Geralda Washingtona (20-3-1).

Jak Adam Kownacki komentuje swoją walkę z Chrisem Arreolą? Zobaczcie -> TUTAJ