6 walk które warto obejrzeć – Bellator 231 & Bellator 232

Przed nami dość zatłoczony weekend jeśli idzie o sporty walki. Fani MMA pod wódeczkę dostaną kolejną galę FAME MMA, fani MMA na sportowo natomiast mają wybór między ONE, UFC, Babilonem czy Bellatorami. Tak, Bellator znowu robi 2 gale, które są nawet dobrze obsadzone. Postanowiłem wybrać więc 6 pojedynków – po 3 z każdego eventu – które polecam z całego serca fanom MMA.

Bellator 231:

Mandell Nallo vs Killys Mota

O Mandellu Nallo pisałem już raz. Widowiskowy 30 latek wszystkie swoje walki skończył przed czasem. Ostatnim razem, podczas gali Bellator 207 ubił w drugiej rundzie kolanem solidnego Carringtona Banksa. Kanadyjczyk to wszechstrony zawodnik. Jako czarny pas w japońskim jiu-itsu oraz brązowy w brazlijskiej jego odmianie, Nallo jest niebezpieczny na ziemi, gdzie jego ulubioną techniką jest duszenie zza pleców.

Jego rywal to trener w Texeira MMA oraz były pretendent do pasa LFA w wadze lekkiej. Brazylijczyk jest bardzo solidnym zawodnikiem, niedającym sobie zrobić wiekszej krzywdy zarówno w stójce jak i w parterze. Co prawda w jego rekordzie brakuje dobrych nazwisk, ale po obejrzeniu materiałów video z jego udziałem utwierdzam się w przekonaniu, że idealnie pasuje do profilu Bellator MMA.

Starcie zapowiada się intrygująco.

Phil Davis vs Karl Albrektsson

Weteran Rizin, Karl Albrektsson, w końcu zadebiutuje w Bellatorze. „Król” na Japońskich ringach trzykrotnie odnosił triumfy. Szwed bardzo dobrze pracuje zapaśniczo. Z góry co prawda nie można mówić o nim jako o następcy Caina Velasqueza z brutalnym Ground and Pound, ale jest na tyle aktywny, że na Amerykańskich zasadach MMA może spokojnie spędzić całą rundę. Stójkowo ma swoje luki, zwłaszcza w defensywie, co w ostatniej walce z Christiano Fronlichem omal nie przypłacił nokautem.

Dobrym, jeśli nie wybitnym, zapaśnikiem jest jednak również Phil Davis. „Pan Wspaniały” od odejścia z UFC przegrał dwukrotnie – utracił pas mistrzowski wagi półcięzkiej na rzecz Ryana Badera oraz przez niejednogłośną decyzję uległ Vadimowi Nemkovowi. Z tym ostatnim zawiodło u Davisa wiele – wpychanie się na ciosy rywala bez gardy, przyjmowanie niskich kopnięć czy ogólna obawa o zapasy Nemkova. Amerykanin dopiero w drugiej rundzie spróbował akcji zapaśniczej.

W walce ze Szwedem może nie być inaczej. Spodziewam się obawy zapaśniczej z obu stron, a to zazwyczaj kończy pięściarską wymianą między dwoma zapaśnikami.

Frank Mir vs Roy Nelson 2

Panowie łącznie mają serię 7 porażek pod rząd. Nie trudno nie odnieść wrażenia, że zarówno Frank Mir, jak i Roy Nelson zbliżają się do końca swoich karier w MMA. „Big Country” wygląda o tyle lepiej od swojego rywala, że ciągle ma choć część ze swojej tytanowej szczęki. W Bellatorze tylko raz został znokautowany w 4 występach – na sekundę przed końćem 1szej rundy do snu położył go Sergiej Kharitonov. Tak to styl Nelsona wydaje się niezmieniony. To dalej ten sam czarny pas brazylijskiego jiu-jitsu, który poluje na cepa z prawej ręki.

A z takim zawodnikiem problem będzie miał Mir. Tylko jedna z jego ostatnich 4 walk dotrwała do decyzji – w 2015 roku przegrał z Andreiem Arlovskim na pełnym dystansie. Wszystkie pozostałe pojedynki były mistrz wagi ciężkiej UFC przegrywał przez nokauty. Najdłużej wytrzymał z Javym Ayalą – 9 minut i 30 sekund. Najmniej z Fedorem Emeliannenko – 48 sekund.

Ta walka ma wszystko by zakończyć się brutalnym nokautem.

Bellator 232:

Robin van Roosmalen vs Cris Lencioni

Były podwójny mistrz Glory w wadze lekkiej oraz piórkowej, Robin van Roosmalen, po raz pierwszy pojawi sie w klatce Bellatora. Holender to jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy kickboxer, który założył rękawice z logiem organizacji prowadzonej przez Scotta Cokera. Robin nie jest jednak ograniczony tylko do stójki – posiada bowiem czarny pas w Judo. W MMA walczył dwukrotnie, nokautując na lokalnych galach niezbyt wymagających rywali.

W porównaniu do nich, Cris Lencioni wydaje się skokiem o nie jedną, ale dwie poprzeczki w górę. Amerykanin 4 ze swoich 5 walk skończył przed czasem – wszystkie przez poddania. Reprezentant Gracie Barra Portland to uzdolniony grappler, który nie boi się walki w stójce ze względu na juniorskie doświadczenia z Taekwondo.

Jest to idealna walka, która pozwali określić, jak duży potencjał w MMA ma Robin van Roosmalen.

Paul Daley vs Saad Awad

Opis tej walki będzie krótki, choć podejrzewam że jeszcze krótsza będzie sama walka. Nie mniej, bardzo czekam na ten pojedynek, bo ma szansę skończyć się naprawdę widowiskowym nokautem.

Zarówno Daley jak i Awad to zawodnicy idący do przodu na wymianę, chcący ubić rywala najszybciej jak to tylko możliwe. Nie mają zbyt wielkiego doświadczenia parterowego i niezbyt chętnie szukają okazji do sprawdzania go na tle swoich rywali. Anglik ma lepsze ratio nokautów do całości swojej kariery, ale to Awad wydaje się bardziej agresywny od swojego rywala.

Przeczuwam nokaut. Może nie od razu, ale nie chce mi się wierzyć, że ta walka dotrwa do pełnego dystansu.

Rory MacDonald vs Douglas Lima 2

W finale Grand Prix wagi półśredniej dojdzie do rewanżu między Rorym MacDonaldem a Douglasem Limą. Panowie po raz pierwszy spotkali się w styczniu 2018 roku. Wtedy też MacDonald uciekł spod topora, kiedy to w czwartej rundzie upadł wymęczony zarówno ciosami z klinczu jak i niskimi kopnięciami.

Przez te prawie 2 lata panowie nie byli zbyt aktywni. Lima stoczył 2 walki. We wrześniu 2018 roku poddał w piątek rundzie Andreya Koreshkova a w maju 2019 roku w drugiej rundzie bardzo brutalnie ubił Michaela Page’a, zadając popularnemu Venomowi pierwszą porażkę w karierze. MacDonald natomiast po całkowicie jednostronnym boju najpierw przegrał walkę z Gegardem Mousasim, potem o mały włosy nie oddał pasa wagi półśredniej Jonowi Fitchowi, który z którym większościowo zremisował (jeden sędzia dał wygraną tego pojedynku Fitchowi, pozostali orzekli remis). Pomiędzy pojedynkiem z Mousasim a tym z Amerykaninem, Red King przebąkiwał coś o braku motywacji. MacDonald ostatni raz w klatce widziany był w czerwcu tego roku, kiedy po jednostronnym pojedynku wypunktował Neimana Gracie.

Rewanż obu panów jest jeszcze bardziej intrygujący niż ich oryginalne starcie. Przed pierwszym bojem Rory uchodził za mordercę, który idzie do Bellatora „obijać kelnerów i dorobić do emerytury”. Po tym, jak Kanadyjczyk ledwo co ugrał walkę z Limą, percepcja widza zaczęła się zmnieniać. Widoczne są problemy Rorego, który od czasu walki z Robbiem Lawlerem rzadziej wchodzi w wymiany stójkowe i coraz częściej szuka parteru w swoich pojedynkach, co często jest irracjonalne. Z drugiej strony to Lima wydaje się bardziej nastawiony z tej dwójki na wymiany i zachowanie typu „Just Bleed”.

Przed nami niezwykle ciekawy bój. Prawdopodobnie 25 minuty. Nie wierzę, że Rory skończy to przed czasem. Lima ma za dobry parter a Rory nie wchodzi od dawna w wymiany stójkowe. Jeśli ktoś ma tu kogoś skończyć, to brazylijczyk.