Po gali UFC 217 zmieniło się nazwisko posiadacza pasa kategorii koguciej tejże organizacji. TJ Dillashaw (15-3
) znokautował Cody’ego Garbrandta (11-1) w drugiej rundzie ich pojedynku w Madison Square Garden. Jak wiadomo, przed walką było między nimi sporo złej krwi. No love posunął się nawet do publikacji wideo, na którym rzekomo nokautuje swojego ówczesnego kolegę. Teraz Dillashaw zdradza swojego przemyślenia na temat tej sprawy:

„Każdy miewa dobre jak i złe dni. Jest wiele filmów z moich sparingów z ostatnich sześciu lat z zawodnikami, którzy miewali dobry dzień i zły dzień. W ten sposób stajesz się lepszy. Wiesz, jeśli nie masz takich sytuacji, nie staniesz się lepszy, nie będziesz tam gdzie ja jestem teraz. Musisz się zmierzyć z takimi rzeczami i uczyć się od nich.

I musisz mieć gości, którzy będą cię nieustannie popychać do przodu, dlatego buduję swój własny team z klasowych zawodników. Zaufaj mi, podczas mojego ostatniego obozu także, miałem takie dni, że nie poskładałem wszystkiego w całość. To się dzieje, a potem idziesz do domu i mówisz „Ok, nie zrobiłem tego, nie zrobiłem tego.” Zapisujesz to w notatniku, a potem ogarniasz to następnego dnia.”

Tak więc ci goście, którzy są niedojrzali wrzucają filmy ze sparingów, i to pokazuje to, o czym mówię cały czas, ich prawdziwe oblicze.”

Pitbull Sports