Tym razem wyjątkowo – niedzielnego wieczoru, czeka nas UFC Fight Night 103 w Phoenix, którego main-eventem jest starcie pomiędzy młodszej generacji fighterem MMA, młodzianem ze stajni Grega Jacksona – Yair’em Rodriguezem (9-1), a legendą UFC, posiadaczem nigdyś dwóch pasów amerykańskiej organizacji, powracającym po ponad 2 latach – Hawajczykiem BJ Penn’em (16-10-2).

Jednak to nie ten pojedynek skupił całą uwagę wśród rodzimych fanów – a raczej grapplerowa wojna, która zapowiada się pomiędzy naszym rodakiem trenującym w Poznaniu w Ankos MMAMarcinem Heldem (22-5), a dość znacznie liczącym się od lat w kategorii lekkiej UFC, jednym z rekordzistów pod względem otrzymanych bonusów – Joe Lauzonem (26-12). Obydwaj to przede wszystkim znakomici grapplerzy, którzy większość swoich wygranych zaliczyli przez submission, tym bardziej dlatego ich parterowe potyczki mogą być ogromną uciechą dla oczu fanów.

Lauzon walczy ze zmiennym szczęściem będąc niekiedy gatekeeperem ścisłej czołówki – ostatnio kontrowersyjnie uległ decyzją Jimowi Millerowi (28-8, 1NC), choć wcześniej zdecydowanie zdominował w stójce i finalnie skończył ciosami Diego Sancheza (27-9) – również od lat trzymającego dość wysoki poziom.

Held natomiast po otrzymaniu szansy walk dla UFC, w debiucie spotkał się z bardzo charyzmatycznym i medialnym, wspomnianym wcześniej Diego Sanchezem, któremu uległ po 3-rundowej batalii. Wcześniej Polak znakomicie radził sobie w Bellatorze i po transferze do UFC matchmakerzy postanowili najwidoczniej nie obniżać rangi nowych wyzwań dla Polaka serwując mu dwóch mocnych rywali już na pierwsze dwa starcia.

Wydaje się, że w walce dwóch parterowców o wyniku pojedynku zadecydują paradoksalnie ciosy w stójce, bo zapasy w obydwu przypadkach nie grają aż tak dużej roli, z powodu tego, że przeciwnik czuje się znakomicie zarówno na plecach, jak i pozycji dominującej. Czy walka dwóch wspaniałych grapplerów rozstrzygnie się w stójce? Sprawdźmy predyspozycje obydwu bohaterów sobotniego super-starcia!

 

JOE LAUZON (26-12):

Informacje ogólne:

32-letni Amerykanin Joe Lauzon od 2006 roku nieprzerwanie bije się w oktagonie UFC.  Nie jest z całą pewnością topowym zawodnikiem wagi lekkiej, z 38 stoczonych pojedynków wygrał 26 walk, 12 starć przegrał. Mimo, że od dłuższego czasu walczy w kratkę, to J-Lau wciąż pozostaje liderem w rankingu zawodników najczęściej nagradzanych bonusami. Amerykanin zdobył ich łącznie 15, a w oktagonie stoczył w sumie 22 pojedynki.

Przygodę ze sportami walki Lauzon zaczął w 3 klasie szkoły średniej i początkowo nie wiązał z tym swojej przyszłości. Amerykanin jest z wykształcenia informatykiem, pracował jako administrator sieci do czasu aż postanowił w pełni poświęcić się trenowaniu sztuk walki. Pierwsze amatorskie starcia toczył w 2002 roku, w 2004 roku z amatorskim rekordem 5-3 Lauzon zadebiutował w zawodowym MMA. J-Lau jest posiadaczem brązowego pasa BJJ. Młodszy brat Joe Lauzona – Dan, również jest zawodnikiem MMA, z sukcesami bije się na mniejszych galach.

Joe Lauzon jest jednym z tych zawodników, którzy nigdy nie kalkulują, to dzięki temu podejściu aż 15 razy UFC nagradzało go bonusami.

Stójka:

Amerykanin bije się z klasycznej pozycji, zdarza mu się zapominać o gardzie, ręce trzyma stosunkowo nisko. J-Lau ma ciężkie pięści i całkiem odporną szczękę, tylko czterem zawodnikom udało się go znokautować, sam ciosami kończył siedmiu rywali. Lauzon jest niezwykle agresywnym zawodnikiem, kiedy poczuje krew nie odpuszcza. Jego akcje nie są przemyślane, zwykle składają się z kilku ciosów, uzupełnia je uderzeniami łokciami. Lauzon całkiem sprawnie zmienia płaszczyzny, które atakuje, nie ogranicza się do bicia na głowę, chętnie atakuje korpus rywala.

1

2

3

Jak to zwykle bywa z zawodnikami, którzy lubią zapędzać się w szaleńcze ataki Lauzon miewa problemy z obroną, zdarza mu się sporo przyjmować na szczękę. Szczególnie w ostatnim czasie, kiedy kilka walk przegrywał decyzjami sędziów, rywale punktowali go prostymi uderzeniami, których nie był w stanie uniknąć, ani obronić pracą nóg i balasem ciała.

4

5

6

Warto również wspomnieć, że Lauzon bywa groźny z kontry, wtedy zachowuje zimną krew, zdarza mu się wykorzystywać ataki rywali właśnie aby kontratakować.

7

Mimo, że ostatnio Lauzon jest już cieniem samego siebie sprzed lat, to wciąż pozostaje niebezpieczny, boleśnie przekonał się o tym między innymi Diego Sanchez, którego J-Lau skończył przez TKO w 1 minucie starcia. Warto podkreślić, że kilka miesięcy po tej porażce Sanchez decyzją pokonał Marcin Helda.

Lauzon jest jednym z tych zawodników, których nigdy nie należy lekceważyć, ponieważ potrafi uderzać, jest nieprzewidywalny i przede wszystkim nigdy nie kalkuluje.

Zapasy:

Zapasy Amerykanina są na średnim poziomie, aczkolwiek Lauzon potrafi atakować rywali próbami skończeń podczas markowania obalenia, bądź przechwycenia kopnięcia – podobnie jak jego sobotni rywal Marcin Held.

zamiast-sprowadzac-atakuje-noge
flying-scissor

Przeważnie Lauzon jednak dąży do zwarcia, gdzie ze zmiennym szczęściem kończy tego typu akcje:

uderza-po-probach-obalen-na-odejscie
obalony-po-kolanie

Gdy Joe jest mocno zmęczony czasem przysypia i oddaje dominujące pozycje:

latwo-traci-pozycje-i-oddaje-plecy-pod-siatka

Jego takedown defense również nie wygląda zbyt okazale, jednak w przypadku J-Lau ma to małe znaczenie, bo walka z gardy jest dla Amerykanina wygodnym sposobem kontrolowania pojedynku.

obalony-przez-dunhama

Tak, czy inaczej – Lauzon potrafi zaskoczyć w grze zapaśniczej, nawet wyczarować skrętówkę pozornie z nikąd. Poza tym wiele starć z czołowymi grapplerami i zapaśnikami lightweight dało niesamowite doświadczenie i luz psychiczny J-Lau podczas każdej następnej jego batalii w klatce.

double-leg-takedown-na-zmeczonym-millerze-pod-siatka

Myślę, że w walce z Polakiem, Lauzon nie zdobędzie się na ataki zapaśnicze, a raczej spokojnie poczeka na Helda, aby móc skontrować i rozegrać pojedynek w stójce.

Parter:

Każdy, kto choć trochę interesuje się MMA wie, że J-Lau uważany jest za jednego z najlepszych grapplerów. 18 zwycięstw w 26 wygranych pojedynkach, 6 bonusów za poddania wieczoru – robi wrażenie. Jednak co ciekawe Amerykanin ostatni raz poddał rywala w 2012 roku. A wyglądało to tak:

1
2

Obalony J-Lau przetoczył rywala i przez moment znalazł się w dosiadzie. Jamie Varner co prawda równie szybko przerolował Amerykanina, lecz zostawił głowę. Lauzon zapiął technikę kończącą i po chwili było po wszystkim.

3
4
5

Wyżej możecie zobaczyć inne skończenia przez Joe Lauzona. Duszenie zza pleców na Melvinie Guillardzie, balacha założona Gabe’owi Ruedigerowi oraz efektowna kimura na Curcie Warburtonie. Te akcje obrazują to o czym wiedzą wszyscy fani MMA – J-Lau to ogromny talent, jest niebezpieczny w każdej pozycji i zna mnóstwo technik. Brązowy pas BJJ to właściwie przykrywka umiejętności parterowych Lauzona.

Joe Lauzon potrafi walczyć zarówno z dołu jak i będąc w pozycji dominującej. Naprawdę nieźle uderza łokciami jak choćby na pierwszym obrazku, gdzie poza trójkątem, dołożył jeszcze kilka łokci na głowę.

6
7

Tu widzimy fragmenty walki z Takanorim Gomi. Lauzon za nogę obalił oponenta i od razu zaszedł mu za plecy. Resztę możecie zobaczyć wyżej. J-Lau mocnymi łokciami oraz uderzeniami pięścią zakończył ten bój. G’n’p Amerykanina ma się dobrze.

Lauzon nie jest jednak bezbłędny. Sam trzykrotnie przegrywał przez poddania. Owszem, ostatni raz taką porażkę odnotował w 2010 roku, przegrywając przez kimurę – to sam fakt warty jest przypomnienia. Zwłaszcza, że Held zapewne kilka razy pokusi się o jakąś akcję kończącą. Joe Lauzon to naprawdę twardy i groźny zawodnik. Niezłe warunki fizyczne pomagają mu w kontroli nad przeciwnikiem. Jest zwinny, kreatywny oraz wkłada całe serce w walkę. Marcin musi być czujny. Lauzon wykorzysta każdy, nawet najmniejszy błąd.

Kondycja/wola walki:

Amerykanin i trzy rundy – to norma. Lauzon ma świetne cardio i w tym elemencie, uważam, że może mieć przewagę nad Marcinem. O woli walki nie ma się co rozpisywać. Lauzon zawsze daje z siebie 100%, a często nawet nieco więcej. Mnóstwo wojen wygrywał właśnie dzięki ogromnej determinacji, charakterowi i sercu.

Czynnik X:

J-Lau od dłuższego czasu walczy nierówno. Przeplata zwycięstwa z porażkami.
W maju skończy 33 lata i choć nie jest to jeszcze „czas emerytury” w MMA, to liczba wojen, które stoczył, pozwala twierdzić, że organizm Amerykanina ma prawo być już trochę wyeksploatowany. Dużo zależeć będzie od tzw. dyspozycji dnia.

Plusy:

– mocne ciosy w klinczu

– ogromne doświadczenie w UFC

– bardzo mocny parter

Minusy:

– dziurawa garda

– nonszalanckie ataki

– mało ruchliwy i sztywny

– często zasłania się za podwójną gardą

– wiele ciężkich pełnodystansowych bitew na koncie

 

MARCIN HELD (22-5):

Informacje ogólne:

Marcin Held ma zaledwie 24 lata, a na swoim koncie już 27 zawodowych pojedynków. Spośród stoczonych zawodowych walk Held przegrał tylko 5 starć. Pochodzący z Tych zawodnik poznańskiego Ankosu w profesjonalnym sporcie zadebiutował w wieku 16 lat, na gali AM – Abak Moto. W 2009 roku mający ledwie 17 lat Held stoczył 6 pojedynków – wszystkie wygrał. Pokonał między innymi byłego mistrza KSW dywizji piórkowej Artura Sowińskiego (17-8, 2NC) oraz aktualnego mistrza kategorii półśredniej największej polskiej organizacji Borysa Mańkowskiego (19-5-1). W 2011 roku Held zadebiutował na amerykańskim rynku, związał się kontraktem z jedną z największych światowych organizacji MMA – w klatce Bellatora FC bił się do 2016 roku, w ciągu ostatnich 5 lat stoczył w sumie 14 walk. W listopadzie ubiegłego roku na UFC Fight Night 98 podopieczny Andrzeja Kościelskiego zadebiutował w oktagonie UFC. Zmierzył się z bardzo silnym rywalem Diego Sanchezem (27-9), który pokonał go jednogłośną decyzją sędziów. Przygodę ze sportami walki Marcin Held zaczynał jako dziecko od treningów Brazylijskiego Jiu-Jitsu, zawodnik pozostał wierny swojej bazowej dyscyplinie, wielokrotnie z sukcesami brał udział w Mistrzostwach Polski oraz Europy. 24 latek jest posiadaczem czarnego pasa BJJ.

Stójka:

Stójka z całą pewnością nie jest koronną płaszczyzną Marcina Helda, zawodnik Ankos MMA jest typowym grapplerem i mimo, że w stójce wcale nie wygląda źle, to notorycznie unika walki na pięści i na siłę sprowadza walkę do parteru. 24-latek bije się z klasycznej pozycji walki, często wykorzystuje lewy prosty do szukania dystansu i właśnie od ciosów lewą ręką zaczyna najczęściej swoje kombinacje. Akcje Helda nie są skompilowane, najczęściej składają się z 2-3 prostych uderzeń.

1

2

Zawodnik z Tych całkiem nieźle kopie, najczęściej są to kopnięcia na głowę, klasyczne high kicki, ale również nieco bardziej widowiskowe obrotówki o czym przekonał się między innymi Dave Jansen (20-4). Niestety Held nie łączy kopnięć w kombinacje, zwykle są to pojedyncze akcje.

3

4

5

Jednym z ważniejszych błędów Helda jest sposób, w jaki porusza się po klatce. Jego praca nóg pozostawia sporo do życzenia, reprezentant Ankos MMA rzadko schodzi na boki, najczęściej cofa się w linii prostej przez co można go łatwo zapędzić pod siatkę. Polak trzyma wysoką gardę i jest ostrożny, mimo to w obronach nieco się gubi i nie zawsze potrafi poradzić sobie z atakiem rywala. Tyszanin praktycznie nie pracuje balansem ciała przez co przyjmuje ciosy, których mógłby unikać.

6

7

24-latek coraz chętniej uruchamia również kolana i łokcie, bije także backfisty. Marcin Held nie jest idealnym uderzaczem, ale tak jak już podkreślaliśmy może być w tej płaszczyźnie niebezpieczny, musi jednak opanować chęć sprowadzania walk do parteru. Z całą pewnością Marcin Held nie ma dynamitu w pięściach, Heldzik nie podpala się, spokojnie bije swoje, nie dąży za wszelką cenę do skończenia walki przed czasem, rzadko kiedy zdarzało mu się nokautować swoich przeciwników. W sumie 4 starcia wygrał przez TKO, jednak dwa z nich zakończyły się przez kontuzje jego przeciwników. Warto podkreślić, że od czasu kiedy w 2008 roku Held zadebiutował w zawodowym MMA nikomu nie udało się skończyć go ciosami.

Zapasy:

Polak, podobnie do swojego sobotniego rywala, nie jest wirtuozem płaszczyzny zapaśniczej. Jednak jego poziom gry parterowej pozwala mu nadal czuć się znakomicie w pozornie trudnych pozycjach, przez co Held nie traci sił na niepotrzebny klincz. Tyszanin bardzo sprawnie obala rywali schodząc pod ciosem w nogi oponenta:

obalenie-pod-ciosem
obalenie-po-ciosie-3
obalenie-pod-ciosem-2

Timing Polaka i jego ruchliwość pozwalają mu na ekwilibrystyczne ataki nóg rywala z pełnego dystansu:

berimbolo-do-heel-hooka

Po nieudanych próbach sprowadzeń, na zerwanie klinczu Polak posyła coraz częściej kolana „na odchodne”.

nieudane-obalenie-wstaje-kolano

W klinczu Held jest zawsze bardzo niebiezpieczny, nie ze względu kunsztu zapaśniczego, a właśnie najmocniejszego aspektu gry oktagonowej Helda, czyli niesamowitego BJJ i technik kończących wyniesionych z tego sportu chwytanego:

gilotyna-przy-obronie-obalenia

Mimo, że Polak dawał się nie raz sprowadzać rywalom:

rzucony-przez-jansena

Większość razy to Marcin stanowił zagrożenie w klinczu skutecznie obalając lub atakując technikami kończącymi, jak wcześniej wymieniona gilotyna czy berimbolo do skrętówki:

obalenie-spod-siatki

Zapasy to nie jest najjaśniejszy punkt strategii Polaka, jednak możliwe, że większość walki z Joe Lauzonem Tyszanin spędzi walcząc w stójce na zmianę z przepychankami w klinczu. Dlatego w mojej ocenie trenujący pod okiem Andrzeja Kościelskiego Heldzik bardziej skupi się na aspektach stójkowych i doszlifowaniu technik kończących w parterze.

Parter:

Marcin jest posiadaczem czarnego pasa brazylijskiego jiu jitsu. Prawie 25-letni fighter to z całą pewnością olbrzymi talent walki na chwyty w parterze. Z 22 wygranych, aż 12 walk kończył właśnie przez różnego rodzaju poddania, a firmowymi akcjami są dźwignie na nogi. Oto kilka z nich:

1
2
3
4

Czy coś trzeba dodawać? Held to magik, jeśli chodzi o poddawanie dźwigniami na nogi. Akcje te są bardzo niebezpieczne – lepiej klepać szybko, niż narażać się na poważne kontuzje. Marcin potrafi również poddawać innymi technikami:

5
6

Na pierwszym przykładzie Polak trójkątem nogami poddaje Dereka Andersona (14-2, 1NC), na kolejnym Nate Jolly (14-7) przegrywa przez balachę. W nieudanym co prawda debiucie w UFC, polski zawodnik też miał swoje okazje. Najbliżej był podczas gilotyny w stójce:

7

To była naprawdę ciasna gilotyna. Zaważyło jednak doświadczenie Sancheza, który odbił się od siatki i uratował się tym samym przed porażką. Reprezentant Ankosu MMA coraz lepiej poczyna sobie także w g’n’p. Polak dobrze kontroluje rywali i coraz mocniej uderza.

8
9
10
11

Powyższe akcje to kapitalna kontrola Patricky Pitbulla Freire (16-8), którego Marcin totalnie stłamsił w parterze i solidnie przetestował twardość jego szczęki.

Held to brylant, grapplingowy potwór. Są malutkie niuanse. Jego minusem bywało to, że czasem za bardzo chciał zakończyć walkę przed czasem, przez co tracił mnóstwo sił. Było tak chociażby podczas walki o pas mistrzowski Bellatora przeciwko Willowi Brooksowi (18-2). Najlepszy polski lekki jest jednak wciąż bardzo młody. Z walki na walkę widać progres w różnych elementach jego stylu walki. Myślę, że kolejne nowości Held pokaże już w najbliższej walce.

Kondycja/wola walki:

Marcin chociażby w ostatnim pojedynku miał pewne problemy z wytrzymałością. Były one spowodowane prawdopodobnie niesprzyjającą lokalizacją. Polak pokazywał kilkukrotnie w Bellatorze, że jest w stanie przewalczyć 3 rundy na wysokim tempie. O wolę walki jestem spokojny. Wpadka w debiucie z pewnością sprawiła, że Polak wziął się do jeszcze cięższej pracy i zrobi wszystko, by wrócić na zwycięski szlak.

Czynnik X:

Kluczowym aspektem będzie psychika polskiego zawodnika. Jeśli Held nie będzie za wszelką cenę starał się „wyrwać nogi”, a tym samym nie spompuje się zbyt szybko, z całą pewnością jest w stanie górować nad Lauzonem w każdej płaszczyźnie, nawet stójce.

Plusy:

– światowy poziom BJJ

– postępy w stójce

– zachowuje taktykę walki

– świeżość i młodość

Minusy:

– nadal zbyt częste próby ataków na nogi

– z upływem rund co raz słabsze cardio

– za mała siła fizyczna

 

Made by: Bartek Zarębski & Ania OlszewskaKrystian Młynarczuk.

Pitbull Sports