Cykl artykułów „Młode Wilki polskiego MMA” to seria wywiadów, która powstała po to, aby przybliżyć wszystkim fanom sylwetki najmłodszych „perełek” rodzimej sceny mieszanych sztuk walki. Odwiedzimy mniejsze i większe kluby MMA i zapytamy młodych fighterów m.in. o ich początki ze sztukami walki, treningi i dietę, plany na przyszłość, a także zahaczymy o aktualnie najważniejsze wydarzenia w świecie MMA.

Bohaterem kolejnej części jest utalentowany fighter Mighty Bulls/Pirahnia Gdynia i czarny pas karate shotokan – 20-letni Kacper „Polish Machida” Formela (4-0)!

 

Kacper „Polish Machida” Formela (4-0)

Wiek/waga: 20lat/66kg

Klub: Mighty Bulls/Pirahnia Gdynia

Sherdog:

formela-sherdog

Bartek Zarębski, MMA.PL: Siema Kacper. Na pierwszy ogień zapytamy o Twoje początki w sztukach walki i pierwszy kontakt z MMA. Zaczynałeś od karate, jak doszło do zainteresowania akurat tą sztuką walki, kto był Twoim pierwszym trenerem?

Kacper Formela: Siema. Wszystko zaczęło się od tego, że mama zapisała mnie na zajęcia karate. Byłem wtedy w pierwszej klasie szkoły podstawowej i na drzwiach szkolnych wisiał plakat o zajęciach karate, a że byłem bardzo energicznym dzieckiem, to razem z siostrą zostaliśmy zapisani przez mamę na treningi w Szkole Podstawowej „Tony Halik” w Redzie. Siostra musiała zakończyć przygodę z karate w wieku 16 lat z powodu kontuzji pleców, ja nadal trenowałem i starałem się o najwyższe cele. Pierwszym moim trenerem był Andrzej Kostun, a następnie w grupie starszych w Rumii trenowałem pod okiem Sławomira Piłata.

MMA.PL: Jesteś czarnym pasem karate od 2014 roku, zdobyłeś wiele medali w kraju, ale przede wszystkim srebrny medal MŚ w Liverpoolu w 2013 roku. Jakie techniki z karate stosujesz najchętniej i jaki one mają wpływ na Twoje akcje w klatce?

K.F.: Pamiętam, że jakoś 2 tygodnie przed 18-tymi urodzinami otrzymałem czarny pas. To było wyjątkowe wyróżnienie. A jeśli chodzi o ulubione techniki i ich wpływ na mój styl – karate pozwala mi przede wszystkim utrzymywać odpowiedni dystans i w ten sposób unikać niepotrzebnych wymian. Kizami-zuki, gyaku-zuki czy kopnięcia yoko-geri i mawashi-geri pozwalają utrzymać dystans i szybko skontrować, lubię kontrolować sytuację, szczególnie kopnięciami. Trochę czasu zajęło mi przejście z karate do MMA, ponieważ w tych dwóch dyscyplinach jest zupełnie inna dynamika walki.

MMA.PL: Jak wyglądało dokładniej Twoje przejście z karate shotokan na złożone również z parteru i zapasów – MMA?

K.F.: Zanim zacząłem MMA u trenera Jakubowskiego, trenowałem parter u Zbyszka Tyszki w Pirahni Grappling Team – to były czasy pierwszej klasy liceum. Trenując submission wiedziałem, że trafię do MMA, ale jeszcze chciałem trochę osiągnąć w samym karate. Dzięki temu mogłem zdobyć doświadczenie w parterze i wejść przygotowanym w świat MMA. Niedługo po dołączeniu submission zacząłem dodatkowo robić zapasy, a jak już całkowicie skończyłem z zawodowym karate – boksowałem z Maćkiem Brzostkiem i zacząłem robić stójkę pod MMA u trenera Jakubowskiego.

MMA.PL: Gdy Twoje treningi MMA były już w pełni zaawansowane dwukrotnie zdobyłeś bilety na odbywające się w Las Vegas mistrzowstwa świata amatorskiego MMA, na których 2 razy zdobyłeś 5-te miejsce. Czego nauczył Cię ten wyjazd, jak wspominasz Las Vegas? Udało się potrenować w jakimś znanym klubie?

K.F.: Wyjazdy do Las Vegas udawały się tylko i wyłącznie dzięki pomocy wielu dobrych ludzi, których nie jestem w stanie wymienić, ale każdy wie, jak bardzo mi pomógł i zawsze będę o tym pamiętał. Same wyjazdy kosztowały ok 10 tysięcy złotych od wyjazdu, ale na prawdę było warto, bo zdobyłem tam niesamowite doświadczenie. Otarcie się o klatkę UFC i zasmakowanie przez chwilę tego klimatu – to wielkie wydarzenie dla młodego sportowca. Walki na IMMAF dały mi bardzo wiele w kontekście moich występów w zawodowym MMA, to cały czas owocuje i widzę to gołym okiem. Co do samego Las Vegas, zwiedziłem wiele miejsc i kilka klubów turystycznie, m.in. Couture MMA – jednak było niewiele czasu na więcej takich wypadów.

MMA.PL: Ok, Przejdźmy do kwestii zbijania wagi. Ile kilogramów zbijasz? Czy zostajesz na przyszłość w swojej kategorii czy masz plany zmiany dywizji?

K.F.: Do walki zbijam około 10 kilogramów, jednak czuję, że mój organizm wciąż rośnie i myślę, że na pewno nie ma szans zejścia kategorię niżej, jeśli już to waga lekka. Na razie zostaje w piórkowej. Teraz mogę trzymać się w okolicach kategorii piórkowej i lekkiej, jednak trudniej zaczyna się robić, gdy trzymasz się w okolicach lekkiej i półśredniej – wtedy różnice w sile i wadze rywali bywają bardzo znaczące pomiędzy tymi dywizjami, a między lekką i piórkową jest tylko 4 kg różnicy.

MMA.PL: Jak oceniasz dość gorący w świecie MMA temat „mocnych sparingów” i ich skutków na przyszłość?

K.F.: Mocne sparingi stosuję na około 3-4 tygodnie przed walką, podczas największych obciążeń okresu przygotowawczego. Myślę, że 2-3 sparingi niemal na 90% – podczas 2 miesięcy to jest max. Wolę się skupiać na aspektach technicznych samej walki, mocne sparingi są potrzebne, ale luźne pracowanie nad techniką bardzo pomaga opanować emocje podczas walki. Wiem, że ciężkie sparingi mogą zniszczyć zdrowie, dlatego dbam o ten aspekt.

MMA.PL: Ile walk rocznie jesteś w stanie przyjąć i jak sobie radzisz z regeneracją i urazami?

K.F.: Mogę robić 4 walki rocznie, jeśli nie mam żadnych kontuzji, a jeśli wpadnę w dobre tempo, to myślę, że kiedyś uda się zawalczyć i 5 razy w ciągu roku. Teraz miałem 4 walki pod rząd w ciągu 12 miesięcy, wliczając w to dwumiesięczną letnią przerwę.

MMA.PL: Wyjeżdżasz do innych klubów trenować?

K.F.: Na ogół nigdzie nie wyjeżdżam – mam bardzo mocną ekipę na miejscu. Byłem rok temu na obozie Gracie Barra Łódź i zaliczyłem obóz przygotowawczy w Wałczu, gdzie można posparować z wieloma nowymi zawodnikami. Skupiam się na treningu w klubie, ostatnio miałem okazję potrenować u nas z Kornikiem, co było super doświadczeniem – móc sprawdzić się z kimś z najwyższej półki w kraju.

MMA.PL: Kto się zajmuje Twoją dietą i przygotowaniem posiłków?

K.F.: Współpracuję Z Kubą Harasimem, którego serdecznie pozdrawiam. Gotuję sobie sam, to co mi Kuba rozpisze. Odkąd razem pracujemy świetnie się czuję, zbijanie wagi przechodzi gładko i sprawnie, także polecam każdemu współpracę z Kubą!

MMA.PL: Twoja ksywka „Polish Machida” nie wzięłą się z przypadku – od kiedy zainteresowanie brazylijską gwiazdą UFC? Masz jakichś innych idolów?

K.F.: Pierwsze walki Lyoto Machidy widziałem mając 13-14 lat, myślałem sobie „Gość się porusza jak ja w karate!” – i w dodatku wykorzystywał to idealnie w MMA. Wtedy sobie powiedziałem, że też tak chcę! I się zaczęło.. Machida to klasyczne karate shotokan, oprócz niego bardzo mi imponuje inny karateka – Stephen Thompson, który wkłada wiele wirtuozji w swoje ataki, przez co wydaje się jeszcze lepszą wersją Machidy.

MMA.PL: Jak zapatrujesz się na walki celebrytów w MMA? Ostatnie Popek vs Pudzian – przynosi więcej pożytku czy raczej niszczy MMA?

K.F.: Jeden „freak” na gali nie zaszkodzi, a przyciągnie z pewnością wielu ludzi z innych branż. Tak jak Mariusz Pudzianowski wszedł do klatki z Najmanem i pociągnął polskie MMA do przodu. Jedynie szkoda, że walki celebrytów przesłaniają fanom starania innych fighterów, którzy zasuwają cały rok, aby być tam gdzie są. Smutne jest to, że chłopaki ostro trenują, a dostają tak niewiele w porównaniu do celebrytów.

MMA.PL: Przejdźmy do tematu kobiecego MMA – jaki w ogóle masz pogląd na walki kobiet w klatce? Mamy polską mistrzynię UFC, która odniosła sukces – jak przez ten pryzmat oceniasz powodzenie kobiecego MMA na świecie?

K.F.: Powiem tak, kobiece MMA na najwyższym poziomie, czyli takie jak reprezentuje Aśka Jędrzejczyk jest bardzo ciekawe i lubię to oglądać. Jednak fighterki na niższym pułapie umiejętności nie dają już tak dobrych technicznie walk i ciężko jest to zwyczajnie oglądać. Kobiece MMA zdecydowanie TAK – ale na najwyższym poziomie.

MMA.PL: Odsuńmy już tematy stricte treningowe, a zajmijmy się typowaniem dzisiejszej gali UFC 207, mianowicie dwóch walk o pas – kobiecej i męskiej kategorii koguciej. Rousey vs Nunes & Cruz vs Gardbrandt! Jakie są Twoje typy?

K.F.: Cruz i Rousey! Styl Dominicka jest wyjątkowy na wiele sposobów, jego taniec i odnajdywanie się w każdej pozycji sprawia, że ten zawodnik jeszcze długo będzie mistrzem 135 funtów. Natomiast Ronda będzie miała ciężko, ale sądzę, że wygra. Była długo w dołku, w przeciwieństwie do McGregora nie wróciła natychmiast po porażce i to może jej utrudnić ten pojedynek.

MMA.PL: Sam ciekaw jestem, czy Ronda zdoła urwać rękę Amandy :D a poza tym dzięki wielkie za poświęcenie odrobiny czasu w okresie międzyświątecznym i korzystając z okazji życzymy Ci Wszystkiego Najlepszego w Nowym Roku 2017!

K.F.: Na koniec chciałbym podziękować sponsorom: Olimp sport Nutrition, Extreme Hobby, Timemaster, Ika”Cafe Bar” Władysławowo, Autobroker24, DBX Bushido sport, NoLogo, Tokoshusi Reda, a także podziękować trenerom Zbyszkowi i Maćkowi, Grzegorzowi Jakubowskiemu i oczywiście mojej żonie, która jest zawsze przy mnie i ogromnie mi pomaga! Poza tym chciałem podziękować Tobie Bartku – za pomysł i dobry sposób promocji zarówno mnie jak i reszty młodych fighterów z Polski, co jest niezwykle pomocne w dzisiejszym świecie mediów! Do fanów mogę powiedzieć tyle – czekajcie na moje kolejne walki!

Mega mocny Vblog i highlight Kacpra – warto zobaczyć! 

 

Fanpage i youtube:

http://www.youtube.com/kacperformela

http://www.facebook.com/kacperformela

 

Autorem zdjęć jest Piotr Pędziszewski

(udostępnione z uprzejmości Pirahnia Gdynia)

https://www.facebook.com/piotrpedziszewskiphotography/

mma-pl7

mma-pl8

mma-pl-1mma-pl-2mma-pl-3

mma-pl

New title for a=>html, img=>alt

Dyskusja

Przejdź do dyskusji na forum

This topic contains 0 odpowiedzi, has 1 voice, and was last updated by Bartek Zarebski Bartek Zarebski 2 miesiące, 3 tygodnie temu.

Jeszcze nikt nie odpowiedział na ten wpis. Bądź pierwszy!

Musisz być zalgowany, aby odpowiedzieć.