Joanna Jędrzejczyk (14-1) przyjęła porażkę tak jak przystało na prawdziwą mistrzynie. Polka nie odcina się od mediów. Tym razem w wywiadzie dla Przeglądu Sportowego reprezentantka ATT przyznaje, że w walce nie mogła złapać odpowiedniego rytmu.

„Miałam trudność ze znalezieniem odpowiedniego dystansu od Rose. Poza tym wszystko było tak, jak zawsze. Nie czułam żadnej presji, byłam pewna siebie. Namajunas zaskoczyła mnie ciosem, potem drugim… I dlatego tak się skończyło. Działo się to bardzo szybko. Teraz tak sobie myślę, że to było jak stopklatka z filmu. Jakbym stała z boku, patrzyła na wszystko i nie dowierzała, że to się dzieje naprawdę.”

Polka z nadzieją patrzy w przyszłość i zapowiada, że jeszcze nieraz będzie z niej pociecha.

„Na pewno niektóre sprawy są do przemyślenia… Ale nie zmienię się jako człowiek i sportowiec. Jestem nim od czternastu lat, to prawie połowa mojego życia. To, że byłam mistrzynią świata, a dziś nią nie jestem, nic nie zmienia. Jest to kolejny rozdział mojego życia. Przekładam stronę i dalej piszę swoją historię. Znam moją wartość – ona jest większa i ważniejsza niż wszystko, co wydarzyło się w sobotę. Wrócę silniejsza. Nigdy nie powiedziałam, że jestem niezwyciężona. Owszem, podkreślałam, że jestem niepokonana i chcę, aby tak pozostało. Trudno. Patrzę w przyszłość i wierzę, że ona będzie jeszcze lepsza. Jeszcze wiele razy będę przeżywać wspaniałe dni chwały.”

Była mistrzyni kategorii słomkowej wyznaje, że liczy na walkę rewanżową z Rose Namajunas (7-3). Jeśli jednak tak się nie stanie, zrobi wszystko co trzeba, by wrócić na szczyt.

„Gdy wracałam z konferencji prasowej, spotkałam Danę White’a (prezydent UFC – przyp. red.). Wzruszyłam się. Chciałam iść dalej, ale zatrzymał mnie i przytulił. Powiedział: „Bardzo szanuję cię za to, że przyszłaś do dziennikarzy mimo przegranej, za całokształt. Wszyscy cię tu uwielbiamy. W przyszłym tygodniu musimy porozmawiać. Wszystko będzie dobrze”. A więc przeczuwam, że będzie rewanż. Jeśli nie, to nie będę płakać. Jestem prawdziwą wojowniczką i znajdę drogę, która drugi raz zaprowadzi mnie na szczyt.”

Cały wywiad Przemysława Osiaka dla przegladsportowy.pl znajdziecie tutaj.

Pitbull Sports